Przejdź do głównej zawartości

Toż to stare jest...

Zupełnie nie wiem dlaczego, ale mamy  - ok, wiem, że nie powinnam aż tak stereotypizować , ale liczba mnoga mi tu niestety pasuje - mamy problem z komplementami. I to chyba w obie strony... może nie tutaj w blogowym światku, ale w życiu realnym, tym codziennym, na pewno.
Kiedy mówię jakieś osobie, że pięknie wygląda, że jest mądra, że doskonale coś tam zrobiła, że świetnie śpiewa, że spod jej ręki wyszedł doskonały tekst,,, czy cokolwiek innego w tym stylu - często, bardzo często słyszę zamiast prostego "dziękuję" jakieś dziwne tłumaczenia albo inne komentarze, umniejszające jakość mojego komplementu.
W przypadku ciuchów często jest to zwrot "to stare", albo "to ze szmateksu" w dodatku wygłoszony specyficznym przepraszającym tonem. No i co z tego, że stare, albo że cokolwiek innego? Piękne jest, podoba mi się, więc o tym mówię. Stare nie może być ładne?
Ja tam lubię, gdy ktoś mi powie że mam coś ładnego, albo że coś dobrze zrobiłam.... o i tu pojawia się kolejny dziwny zwrot - "a tak mi się udało". I nieważne, czy chodzi o doktorat, czy o tort - jak ktoś mi mówi, że mu się udało, to to jednak sugeruje przypadkowość owego działania. A przecież to nie był przypadek, tylko ciężka, zaplanowana praca.
 No i właśnie, gdy ktoś już nawet chce powiedzieć mi coś miłego ( a nie zdarza się to wcale tak często, jakbym chciała, ba, w kwestii wyglądu - cóż, jestem próżna - niemal nigdy), to mówi na przykład tak -  skąd masz ten sweterek? Gdzie Ci się udało go kupić? A mnie się nic nie udało... siedziałam dwie godziny w sieci, przeglądając strony internetowe, oglądałam blogi  dla inspiracji, poszłam do sklepu żeby zobaczyć na żywo, a potem jeszcze przeszukałam wszystkie odsłony allegro i innych sklepów żeby nabyć taniej.

Albo ktoś mi mówi, że mi się udało, bo mam fajną pracę. Nie, nie udało mi się, ciężko na to co mam zapracowałam, ponosząc po drodze spore ryzyko.

A po co o tym piszę? Bo jestem zdania, że po pierwsze warto prawić przemyślane komplementy, a po drugie, warto na nie dobrze reagować. I jeszcze warto pamiętać o złotej dla mnie zasadzie, że lepiej wyjść na mruka, niż na idiotę...

A żeby rozchmurzyć jesienne mroki, to wrzucam tego pięknego motylka. To rusałka pawik, przysiadła kilka dni temu na moich rozchodnikach:


Komentarze

  1. Ale dlaczego moje rozchodniki już nie kwitną, to ja nie wiem :-( Masz dobrą rękę do kwiatów :-)
    Aha, no wiem, komentarz nie na temat ;-) No wpis do refleksji, niekoniecznie do dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, do kwiatów mam, dzięki:) - swoją drogą to własnie przykład reakcji na komplement, umniejszający jego wartość. Bo napisałam to tak ( wybacz Notario, chciałam miec dobry przykład), że można to odczytać - no do kwiatów to może i mam dobrą ręke, ale do reszty życia może niekoniecznie.
      Czyli lepiej tak: dziękuję, Notario. I tyle... czyli jednak zrobiło się na temat:)

      Usuń
  2. Piękny motyl. Co do komplementów - masz rację, nie potrafimy ich przyjmować tylko się tłumaczymy, że skąd, że to drobiazg itp. Długo starałam się u siebie to zmienić i chyba już mi się udało. W każdym razie jestem na dobrej drodze.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic Ci się, Iwono, nie udało. Osiągnęłaś to. Przeciez nie przypadkiem :):):):)

      Usuń
  3. Kiedyś czytałam, że prawdziwy komplement polega na tym, by powiedzieć zamiast - ale ładna sukienka - jak Ci ładnie w tej sukience.
    Może takie odpychanie komplementów bierze się z wychowania - nie chwal się, nie zadzieraj nosa, bądź skromny itp.
    Mam w pracy koleżankę, która zawsze odpowiada negacją typu - ładnie wyglądasz - a nie wyspałam się itd.
    Motyla udało Ci się pięknie przyłapać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie o tomi chodzi. Ktoś mówi owej koleżance komplement, a ona szuka dziury w całym... w sobie szuka... nie wierzymy w dobre intencje?

      Usuń
  4. Myślę, że to specyficzna cecha Polaków. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale ja już dawno wyleczyłam się z fałszywego wstydu i idę w zaparte: tak, jestem piękna, mądra, mam zajebistą bluzkę i wypierdzieliste paznokcie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na pytanie - co słychać? - odpowiadam - lepiej być nie może! :-)
      mina rozmówcy bezcenna :-)

      Usuń
    2. Ja mam bardzo podobną odzywkę: "Niekończące się pasmo sukcesów!". I niech zazdroszczą, jak mówi mój brat :)

      Usuń
    3. To takie amerykańskie How do you do - i'm fine. A potem dopiero o tym że mi wszystko szlag trafił....:):):):)

      Usuń
    4. A, co to - to nie! O tym, co mi szlag trafił, to mogą wiedzieć tylko VIP-y.

      Usuń
    5. no to nawet nie zapytam :):):):)

      Usuń
    6. Czemu nie? Tobie akurat mogę powiedzieć.

      Usuń
    7. Dziękuję, to miłe. Jakby co, zapytam:)

      Usuń
  5. Aniu masz rację,tak było w Polsce i chyba to wina wychowania. Nie wiem dlaczego z otrzymanego komplementu zaczynaliśmy się tłumaczyć,przecież miło je dostawać i ja je lubię. Zaraz mam lepszy dzień:) Motyl cudny i wesoło nastraja mój wieczór:) uściski Aniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, własnie nie wiem, czy to wychowanie, czy coś innego, bo różnie z tym bywa. Po angielsku jest jeszcze jedna fajna odpowiedź na komplement, w Polsce mało stosowana: You made me day :)

      Usuń
  6. Jaki śliczny motyl.
    Masz rację ludzie nie potrafią przyjmować komplementów...
    Może dlatego,że boją się fałszywych komplemntów ?
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko po co miałby ktoś mnie fałszywie komplementować?

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    W swoim poście zawarłaś dwa najważniejsze słowa: "przemyślane komplementy". Do nich właśnie wszystko się sprowadza:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaaak...... od czasu, gdy na świecie pojawiły się wnuki, bardzo zwracamy uwagę -cała rodzina - na wysyłane do nich komunikaty. Przemyślane. Bo komunikat :jestes grzeczny nic dla dziecka nie znaczy... stąd tez chyba i moja uwaznośc na inne momenty, już w świecie dorosłych.

      Usuń
  8. A wiesz że na moim rozchodniku okazałym też taki motyl siada???
    A jeśli chodzi o komplementy... to ludźmi rządzi często tzw. fałszywa skromność.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może rozchodniki, tak jak budleje, przyciagają motyle? A może to dlatego, że teraz juz jednak kwiatów nieco mniej? A z tą fałszywa skromnościa chyba masz rację - nie wypada okazać zadowolenia...

      Usuń
  9. I motyl i rozchodnik piękne. A wpis mądry.
    Komplementy dotyczące wyglądu już się nauczyłam przyjmować. Bo jak ktoś mówi, że ładna sukienka, to wiadomo, że w Polsce nieźle szyją. A jak, że świetnie wyglądam, to oczywiste, że my, Polki tak mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, jestes sprytna, ale to pewien unik, teraz zrób jeden krok więcej. To Twoja sukienke ładnie uszyto, owszem w Polsce, ale dla Ciebie, i to TY tak masz. Po co mieszać w to nas wszystkie... komplement jest dla Ciebie i tylko dla Ciebie.

      Usuń
    2. Jasne, że unik. Ale jaki patriotyczny! Jak chwalą moją kuchnię, to zaraz mówię, że to nie takie jak miało być. Naprawdę ani lubię, ani umiem gotować.

      Usuń
    3. przeciez oni nie wiedzą, ze to miało być inne, po co im to mówisz? :):):)

      Usuń
  10. Większości nas nie wychowano do przyjmowania komplementów. A już kobiet szczególnie nie. To dlatego to takie przepraszające: udało mi się, a wygrzebałam gdzieś na starociach itp.
    Ostatnio, kiedy nie jestem za bardzo zadowolona ze swojego wyglądu, też mam problem z przyjmowaniem komplementów na temat mojego wyglądu, jakoś tak nie umiem przełknąć, że komuś mogę się teraz podobać, kiedy ja sama widzę coś, co mi się nie podoba.
    A myślałam, że ten etap mam za sobą. Widać to nie takie proste.
    Ale normalnie większość komplementów przyjmuję z uśmiechem i radością, że ktoś docenił i zauważył. Więc możesz mnie chwalić, kiedy tylko chcesz, będę się cieszyć. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak będę robić:).
      I to chyba normalne, że mimo wykonanej pracy czasem jakiś etap nie chce się całkiem zamknąć. I wtedy bywa właśnie tak... że może to nie takie proste. Bo nie jest.

      Usuń
  11. Dla mnie ta nieumiejętność przyjmowania komplementów czy też docenienia, to kwestia wychowania. skutecznego wychowania. Sam nieswojo się czuję, gdy ktoś o mnie dobrze mówi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś świetnym gościem. Naprawdę. Z pasją, z charyzmą wręcz... a skuteczne wychowanie gdzieś schowaj, niech tam sobie skutkuje:)

      Usuń
  12. Uwielbiam Cię... Też mam ten bezsensowny odruch, jeszcze ruszam przy tym nerwowo gałką oczną. Taka kultura. I powtórzę się za przedmówczyniami - wychowania. Myślę, że Jedynka i Dwójka nie czują się głupio, jak im mówię, że są świetni. Ja czułam się od dzieciaka, a moi rodzice to mistrzowie komplementów. Od taty usłyszałam aż cztery i wszystkie pamiętam - nie licząc tych dotyczących designu, tu jest hojny. I jakoś tak się składa, że jak ktoś mi mówi, że ładnie wyglądam, to przyjmuję, jest ok. Ale że inteligentna, że dobrze sobie radząca, że robiąca coś fajnie... oooo, to już nie. Chyba uwierzę w tani psychologizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlatego mnie uwielbiasz, bo ze mnie strasznie tania psycholożka:). A co do komplementów, to mam dokładnie odwrotnie- te o moim głębokim intelekcie, doskonałej pracy i świetnych działaniach przyjmuję bez mrugnięcia oka. O tym, że ładnie w czyms wyglądam, znacznie gorzej, chociaz sie staram. Na szczeście nikt jeszcze nie był na tyle odważny, by skłamać, że ze mnie piękność... więc nie wiem, jak bym zareagowała na komplement dotyczący mojej problematycznej nieco urody :):):):)

      Usuń
  13. Śliczna ta rusałka! I kwiaty także, widocznie piękne przyciąga piękne;)
    Co do komplementów to chyba kwestia wychowania nas w nadmiernej skromności, nie należało się chwalić swoimi umiejętnościami, nie mówiąc już o strojeniu się, a jak ktoś pochwalił to wypadało cieszyć się, ale umiarkowanie, raczej wewnątrz siebie. I tak nam wielu zostało;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kwiaty i motyle to duet idealny. Pięknie razem wyglądają:). ta skromność... to jest dziwna cecha, pożądana, ale własnie w takim umiarkowaniu. Byc mało skromnym nie wypada, nadmiar skromności szkodzi... a co jest naprawdę dla nas dobre, kto to wie...

      Usuń
  14. Akurat w kwestii temperatur masz rację, choć akurat ja wolę jak jest chłodniej. Parę lat temu byłem w Turcji w lipcu i mało nie zszedłem z gorąca, każdy skrawek cienia był wtedy na wagę złota. Dlatego do Egiptu się nie wybieram, także ze względów bardziej związanych z bezpieczeństwem.

    W tym właśnie jej cały urok. Lana bardzo podchodzi mi jak mam chwilę na spokojne posłuchanie jej utworów, jakieś takie wyciszenie itp.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśłi śledzisz moje posty o podróżach, to wiesz, że był czas, gdy jeździłam głównie w zimne rejony. Teraz zwiedzam też tropiki, ale wybieram odpowiednią dla mnie porę roku, bo upały źle znoszę. W Egipcie interesuje mnie kilka miejsc, ale sa poza utartymi szlakami i raczej malo dostęĻne dla Europejczyków:(.

      Usuń
    2. To fakt, właśnie zauważyłem, że wybierasz kierunki z chłodniejszym klimatem. Mam podobnie z upałami, teraz jak jest w ciągu dnia koło 20 stopni czuję się najlepiej.

      Też pewnie znalazłbym różne miejsca w Egipcie czy szerzej w Afryce do zobaczenia, jednak różne sytuacje na razie nie pozwalają na to (konflikty w pewnych częściach Afryki, terroryzm itp).

      Pozdrawiam!

      Usuń
  15. Gdzieś kiedyś czytałam, że przyjmowanie komplementów to sztuka i nam akurat - czytaj Polakom - wychodzi to bardzo źle i to jest jakoś tam zbadane.
    Moje osobiste przemyślenia na ten temat: myślę, że to jest zakorzenione w przeszłości, niestety w komunizmie. Ludzie się bali mieć COŚ, bo wiadomo jakie mogły być reperkusje, więc każdy udawał, że to stare, przerobione, pożyczone.
    Irytująca jest ta nieumiejętność - nie wymyśliliśmy sobie żadnego pomocnego zwrotu w takich sytuacjach, każdy myśli, że samo dziękuję jest jakby za krótkie, więc zaczyna coś mącić hahaha tak mi się przynajmniej wydaje. I wtedy raczej niż powiedzieć komuś: dzięki, kosztowało mnie 2000zł, hihih wolimy kluczyć i wymyślać jakieś teorie.
    A co do 'udało ci się' też mnie to irytuje - podobnie jak Tobie, nie uważam, żeby mi się coś w życiu udawało, na wszystko ciężko pracuję.
    Motyl zapozował ;) Ci fantastycznie :)))))
    Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To , co napisałas, to jakies sensowne wytłumaczenie tego "starego ciucha", z którym się często spotykam, komplementując kogoś. No a "dziękuję" jest takie proste dopowiedzenia, a jeszcze w połączeniu z miłym usmiechem czyni z nas osoby umiejące przyjmowac komplementy... z klasą:). CO do reszty pełna zgoda.

      Usuń
  16. Dawno dawno temu pisałam na podobny temat:
    http://pojedyncza.blog.pl/2015/10/03/komplementy/
    Rzeczywiście, większość z nas ma jakiś dziwny problem zarówno z prawieniem, jak i przyjmowaniem komplementów. Świetnie zaobserwowałaś zjawisko krygowania się i umniejszania czyichś/swoich osiągnięć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety coś w tym jest. JA jednak naiwnie wierzę, że może byc miło. NIekoniecznie łatwo:)

      Usuń
  17. Zgadzam się, że nie umiemy przyjmować komplementów w realu...A właśnie wystarczy, to proste Dziękuję:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dlaczego niektórym wydaje się to takie trudne? Albo uważają, że to za mało?

      Usuń
  18. Pełna zgoda, nie potrafimy przyjmować komplementów a tak jak napisała Trara - wystarczy po prostu Dziękuję. Nie potrafimy też ich mówić. Szkoda, bo odrobina przyjemności jak najbardziej wskazana. Motyl cudowny...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam - pomagajmy sobie wzajemnie z tą odrobiną przyjemności, to przeciez się da:)

      Usuń
  19. Nie wiem, mogę się mylić ale może wcześniejsze pokolenia, tak zwane dzieci PRL-u maja większy z tym problem (takie były kanony wychowania), obecne pokolenie młodych już raczej mniej, bez problemu potrafią powiedzieć "kocham Cię" np. rodzicom, co jest problemem dla mojego pokolenia, ludzi w średnim wieku. Nie potrafię przyjmować komplementów, oczywiście dziękuję, jest mi miło a jednak gdzieś w środku czuję dyskomfort. Ale z drugiej strony szczerze komplementuję, zgodnie z tym co widzę czy czuję i lubię :) Świetny wpis, pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I skąd w nas ten dziwny dyskomfort? Może rzeczywiście kwestia czasów, w jakich żyłysmy? A kwestia mówienia "kocham cię" jest już kompletnie kuriozalna... znam takich, którym to w życiu nie przejdzie przez usta, niestety:(

      Usuń
  20. Jeszcze nie widziałam tak pięknie kwitnących rozchodników! A motylek-sama śliczność.Masz Anno talent do hodowania kwiatów!!! I dobre oko do fotografowania.
    Te reakcje o których piszesz, to wynik staromodnego wychowania "przedwojennego", i zabobonności. Coś w rodzaju, że dzień chwalimy dopiero po zachodzie słońca a męża dopiero po śmierci.Bo wcześniejsza pochwała może przynieść pecha. A tak się składa, że większość z nas powiela bezwiednie to, co było w domu rodzinnym.
    Ja też powieliłam jedną rzecz- punktualność, więc raczej wszędzie jestem przed czasem, żeby się przypadkiem nie spóznić.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:).
      Nie wiem, czy to wychowanie przedwojenne, ale masz rację, na pewno coś w tym jest. I w tym powielaniu wzorców z domu. A co punktualności - żeby wszyscy tak mieli jak Ty... świat byłby o wiele łatwiejszy w obsłudze:)

      Usuń
  21. Piękne zdjęcie, piękny motyl i rozchodnik :) I świetny aparat (mój by tak blisko i tak szybko nie chwycił). I to nie są komplementy, to moje szczere odczucia :) Z komplementami tak bywa, że mamy jakieś wyobrażenie o sobie i gdy ktoś komplementuje coś, co do czego my mamy wątpliwości, to doszukujemy sie w komplemencie fałszu. Albo interesowności. Bo gdy studenci mnie w jakikolwiek sposób komplementowali, to wiedziałam, że chcą mnie "zmiękczyć" czy "urobić". Dziękowałam, a sprawdzian pisali i tak ;) Jeśli ktoś ma poczucie własnej wartości na wyrównanym poziomie, to komplement odbiera, jak wyrażenie sympatii i dziękuje za niego. Jeśli słyszał w dzieciństwie i młodości, że jest do niczego pod każdym względem, to trudno mu przyjąć komplement, czyli pochwałę, stale będzie tym dzieckiem do niczego, nawet jeśli dużo w życiu osiągnie. Więc masz absolutna rację, że wyrabiasz we wnukach silne poczucie własnej wartości. P.s A ja byłam w Twoich okolicach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A juz informacyjnie - zdjęcia robię tylko i wyłącznie telefonem, nie mam innego aparatu, ostatnią posiadaną małpkę trzymam gdzieś w czeluściach szuflady, ale chyba i tę wyrzucę, bo jest od telefony znacznie gorsza.
      Z tym doszukiwaniem się fałszu/interesowności w komplemencie to kolejny chyba słuszny wątek. Szczególnie w sytuacjach, które opisałaś - też doświadczyłam.
      Czytałam, że tu w pobliżu byłaś, i odpowiem u Ciebie, ale póki co byłam/jestem zagoniona:)

      Usuń
  22. Nas nie nauczono komplementowania, chwalenia i umiejętności przyjmowania miłych słów. Zauważam często skrępowanie, zawstydzenie, a nawet zażenowanie, gdy komuś powiem, że ma ciekawe zestawienie kolorów, ładny szalik, czy fryzurę. Komuś
    powiedziałam, że ma ładne buty, to nie wiedział, gdzie nogi ukryć.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie to miałam na myśli - obserwuję identyczne zachowania. I co z tym zrobić???? Bo mnie wydaje się to smutne.
      Pozdrowienia
      Basia Uniwersał

      Usuń
  23. Ja tam mówię komplementy ludziom. Ale coś w tym jest, że nie wiedzieć dlaczego tak się przy tym krygują. Natomiast ja - wprost przeciwnie - nauczyłam się je przyjmować i grzecznie za nie podziękować bez wymyślania, że stare, że się udało itp.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najlepsze, co można robić :)

      Usuń
  24. Racja,racja ! A poza tym takie "głupkowate" tłumaczenie się jest po prostu niegrzeczne. Czy tak trudno powiedzieć po prostu: dziękuję i nie wdawać się w polemikę bez sensu? Pozdrawiam Anno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. chociaz nie myślałam, że to niegrzeczne - ale tak!. Chyba dla niektórych osób proste dziękuję jeszcze wymaga ćwiczeń :)

      Usuń
  25. :) To są chyba moje najbardziej ulubione kawałki Pink Floyd. Choć oczywiście lubię ich nieco więcej.

    Jak na razie z ,,Ulissesem" wzajemnie się poznajemy. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to życze powodzenia. A Pink Floyd to moja młodość...

      Usuń
  26. Niestety prawdę napisałas o komplementach - nie potrafimy ich ani prawić, ani przyjmować. To chyba kwestia wychowania - trzeba być skromnym, nie wychylać się. Ja od jakiegoś czasu staram się dziękować za komplementy, bez zbędnego tłumaczenia się "przepraszam, że żyję" ;-) przepiękny motyl. Pozdrawiam. Marta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tutaj, w blogowym światku, mamy całkiem dobrą okazję by to ćwiczyć. Miło, że tu zajrzałaś:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …