Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego lubię jesień

Bo ja lubię jesień... i lubię zimę... powodów jest więcej, dziś o takim może mniej oczywistym - a związanym z ciuchami. Lubię chłodne pory roku, bo lubię dzianinowe sukienki:). Takie miękkie, otulające, dopasowujące się do sylwetki ( tak, wiem, wychodzą wszystkie fałdki), delikatne, przyjemne... mogłabym długo wymieniać. Kilka ich mam w swojej szafie, i zwykle co sezon jakaś nowa wpada mi w oko.
Tym razem padło na dwie. Pierwsza wpisuje się w trend modnej czerwieni - dla mnie mogłaby być kompletnie niemodna, i tak bym ja kochała, noszę czerwone rzeczy od zawsze, bo lubię. Tym razem będzie tak:


Sukienka ma kimonowy krój, może chociaż trochę nadmiarów zniknie:):) -  przypominam, że chociaz nosimy z Melindą ten sam rozmiar, to jednak ja nie wyglądam tak jak ona, oj nie.... Na tym pierwszym zdjęciu sukienka solo, jedynie dorzuciłam naszyjnik, który już dożywa swoich dni, ale wciąż go bardzo lubię, bo to taka jakby buteleczka z kryształkami w środku, a ja jak ta sroka lubię wszystko c się świeci.


Tu dorzuciłam do niej mój ulubiony ostatnio szal - to następny powód, dla którego lubię jesień - uwielbiam motać na szyi różne szale, ten jest niby granatowy, ale ma bajeczne wzory, zresztą nazywa się Bollywood, a to zobowiązuje:).

Druga dzianinowa nowość jest granatowa, i jej jedyną ozdobą są bufki czy też skrzydełka u ramion. Postanowiłam dorzucić coś kolorowego, w pierwszej wersji padło na przedziwny i przezabawny naszyjnik z .... z guzików. Dostałam go kiedyś od mojej młodziutkiej znajomej ( w sensie dużo młodszej ode mnie, ona ma cztery fakultety i jest już mężatką, więc to nie szesnastolatka, ale dla mnie młodziutka...), bo ona bawi się w takie wytwory.


W drugiej wersji połączyłam granat..no cóż, z czerwonym.... Pasek już kiedyś był, a szal to drugi ulubiony, jest biało-czerwony ( jaki patriotyczny :):):):):)), z zielonymi chwościkami czy frędzelkami.  Zabawny, i czyni wszystko mniej nudnym.


Oczywiście buty też byłyby czerwone...ale Melinda nie ma nóg:(. A w wersji pierwszej może zielone... o takie:


Komentarze

  1. Też lubię dzianinę i żałuję, że teraz nie ma bluzek dzianinowych o kroju koszulowym, bo takie lubię najbardziej. Gdybym tylko nosiła sukienki, to zapewne też bym paradowała w czerwonej, ale może raczej w takiej bardziej bordowej, bo bardziej pasuje do mojego osobistego kolorytu.Co dziwniejsze, to kiedyś odkryłam, że we wściekłym różu jest mi nie tylko do twarzy ale i do figury. A tak naprawdę to nie za bardzo kieruję się modą w kwestii kolorów.Przecież nie mogę nosić buro-beżowych ciuchów choćby były super modne bo wyglądam w nich jak trup, a wszelkie pomarańcze lub neonowe zielenie sprawiają, że ciuchy wyglądają tak, jakby mnie w nich nie było, a one, nie wiadomo jakim cudem są czymś wypełnione i chodzą- same?;) Fajne te szpilki, ale ja już szpilek nie używam (po operacji kolana). Wiesz, starość to nie radość, zauważam to doświadczalnie.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bordowe też, jak najbardziej:). Na mnie moda co do kolorów jak sie okazało empirycznie ma wpływ - otóż przez lata całe nie znosiłam zielonego, w żadnej wersji. A potem, kilka lat temu, popularny czy też modny stał sie kolor określany jako miętowy - uwiódł mnie od pierwszej chwili, i uczynił mnie miłosniczką większości zielonych odcieni . No, nadal nie trawię butelkowej zieleni i takich buro-oliwkowych, to tez nie moja tonacja, podobnie jak beże i brązy. POmarańczowy też dla mnie jest be. WYgląda na to, że kolorystycznie mamy zbliżony typ:):):). Bo różowy kocham...
      Szpilki jeszcze tak, ale powiem szczerze, że ostatnio zastanawiałam się, kto mógłby odziedziczyć moją kolekcję... córki i synowa mają większe stopy:(. No to muszę chodzić, póki się da:)

      Usuń
  2. Bardzo lubię czerwień, dlatego pierwsza sukienka mi się podoba ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więcej czerwonych, już dawna kombinuję, jak je fajnie pokazać, może w końcu sie uda:)

      Usuń
  3. Ta czerwona obłędna, z każdym dodatkiem, chyba się rozejrzę za dzianinową własnie, miałam niebieską, ale wyrzuciłam, bo zmechaciła się strasznie...
    W mojej pracy w ogóle dzianiny sprawdzają się najlepiej.
    Dodatki dobierasz świetnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w Twoim mieście nie ma Orsay, to mistrz dzianinowych sukienek - może spójrz na ich stronę internetową, rozmiarówka zwykle typowa:). A dodatki... powinnam powiedzieć, że każdy z szalików jest dwukrotnie droższy niż sukienki.... niestety :(

      Usuń
  4. Lubię jesień, bo jest chłodniej niż w lecie ;-) naszyjnik z guzików pomysłowy. O sukienkach się nie wypowiadam, bo nie chodzę, nie znam się, nie lubię... a nie, wypowiem się: otóż uważam, że sukienkę można ocenić tylko na kimś żywym, ocenia się w tedy dopasowanie do figury, osobowości, karnacji, połączenie z dodatkami w komplecie z wnętrzem. Nie ma czegoś takiego jak ładna sukienka na wieszaku (na manekinie), w oderwaniu od człowieka. Bo ta sama sukienka może wyglądać wspaniale na jednej osobie i jak szmata na całkiem kimś innym. Howgh!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No sama prawda... niby. Na mnie nic nie wygląda super, stąd manekin:):):):):))

      Usuń
  5. Uwielbiam dzianinowe sukienki za owe otulenie wlasnie :) Znalazlam tez sposob na zakrywanie faldek,,,kupuje o 2 a nawet 3 rozmiary wieksze :) nadal ukladaja sie swietnie a wszystko tuszuja :)))) Czerwona jest wyborna a czarna swietna :) ktora ,wiec wybieram?..... i czerwona i czarna i szale tez biore :) bo lubie :)pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę nosić za duzych sukienek, bo oprócz zakrycia fałdek leca mi z ramion ) bo to akurat mam bardzo wąskie), sa dużo za długie i źle wyglądam - ale metoda ogólnie jest dobra. Ta druga jest granatowa:)

      Usuń
  6. Nie lubię ejsieni ani zimy...a czerwona sukienka jest extra :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, obiecuję więcej czerwonych sukienek:)

      Usuń
  7. Aaaaa!...
    AAAAAAAAAAA!!!
    Jaki cudny naszyjnik z guzików!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale fajnie, że ci się spodobał:).

      Usuń
  8. Śliczne :) - czerwona z tymi wszystkimi dodatkami fantastyczna. Granatowa jeszcze lepsza.
    Hmm - akurat dzisiaj niestety nie podzielam żadnego z Twoich poglądów - jesieni nie lubię, a dzianiny chyba jeszcze bardziej hahaha . Irytuje mnie jej rozciągliwość, 'wysiedzanie' czyli wypychanie pupy i ogólną przylepność do ciała. Co nie znaczy, że w pierwszym zdaniu skłamałam hahah - bardzo mi się wszystko podoba - tyle, że nie na mnie.
    Kisses - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie własnie ta rozciągliwość i przyczepnośc pociąga - wypychalnośc nie, ale coś za coś, to prawda, że przy intensywnym uzytkowaniu rzecz przestaje się nadawać na wyjście - ale przynajmniej wtedy mogę sobie kupić nowe bez wyrzutów sumienia:):):) .
      A z lubieniem na kimś to przeciez całkowicie rozumiem i często tak mam:)

      Usuń
    2. hahah każdy powód nowych zakupów jest dozwolony ;) :))))))

      Usuń
  9. Dziś podpisuję się pod komentarzem Margot ☺ Twoje sukienki bardzo mi się podobają, czerwona za kolor i fason, granatowa za skrzydelka dodające ramion ☺ ale sama nie noszę bo mi w nich źle jak w spódniczkach ołówkowych ☺ Rozumiem za to dobrze słabość do nich ale wirtualnie ☺ Buziaki ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te buty zielone są piękne ☺ Przypomniałam sobie ☺ Takie onyksowate ☺

      Usuń
    2. No tak, buty... fatalnie się w nich chodzi, bo obcas straszliwie wysoki, a bez platformy, ale za ich urodę musiałam je mieć. W dodatku jakaś taniocha, bo to oczywiście nie skóra. A sukienki? No własnie mam do nch słabośc, i noszę, nawet jak mi w nich za dużo wystaje...

      Usuń
  10. Buty przypominają mi swoją fakturą jakiś kamień szlachetny, całkiem niespotykany pomysł producenta.

    Sporo zależy według mnie od tego czy lubi się swoją pracę. Tak samo jest ze studiami, bo można przecież wybrać kierunek nie do końca zgodny z zainteresowaniami i także się męczyć.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyżej Ola napisała - może onyks? To raczej projektant, nie producent:):):). Ciekawych kierunków studió jest sporo, tylko kosztują...

      Usuń
    2. Onyks, wydaje mi się, że o ten właśnie kamień szlachetny mi chodziło. :)

      No fakt, takie buty to raczej nie masowa produkcja, nie ma co.

      Są takie kierunki studiów, że dwa semestry bodajże kosztują 10 tysięcy złotych. Tu nie można zaprzeczyć, że to dość kosztowne sprawy.

      Nauczyłem się takiej muzyki ponad 10 lat temu na koloniach, potem już sam zacząłem szukać kolejnych nitek łączących mnie z tamtymi wspaniałymi dźwiękami. Jak na razie jeszcze czuję, że mam wiele do odkrycia z klasyki rocka i nie tylko. Płyty znam, może nie na wyrywki, bo wolę inne płyty Pink Floyd, jednak tak czy inaczej podziw z mojej strony jest. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Ta muzyka to moja młodość... mam to na czarnych płytach...

      Usuń
  11. jestem sukienkomaniaczką, w nich chodzę najczęsciej. Jak mundurek do pracy :)
    na weekendowym luzie też nie stronię
    lubię do kozaków i szali przeróżnych
    sukienki obie piękne
    choć ja w czerwieni nie chodzę
    a falbanki u ramion i w ogóle falbanki to nie moja bajka
    za to naszyjnik z guzików - czyste piękno- oryginalny, śliczny i do każdej czerni, granatu doskonały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja też uwielbiam sukienki... lubię tez szalenie spodnie, ale sukienka to sukienka, w dodatku pozwala tez na szaleństwo butowe:). Czerwony to mój kolor, od zawsze, więc dlatego... a falbanki? To ciekawa sprawa, bo ogólnie za falbankami nie przepadam, natomiast mam wąskie ramiona ( przy ogólnie nadmiarze kilogramów, niestety) - i te u ramion nawet dobrze mi robią:). A te guziki to niby taki żart, ale fajnie, no nie?

      Usuń
  12. Anno, mam taką sukienkę czerwoną z golfem, mięciutka i ciepła. I tak sobie pomyślałam,że pasowałby taki wisior z guzików. Rewelacja, kto nie zwróci uwagi na takie cacko. Spróbuję zrobić,dziękuję za inspirację.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One - te guziki - są łączone takim miękkim drutem, dzięki temu tez całośc daje sie formować - bardzoe ciekawy patent:). No a potem jest jeszcze wstążeczka regulująca dlugość.

      Usuń
  13. Czerwona - super. A naszyjnik z guzików - Łał!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mam taką jedną ciekawą znajomą. Teraz jakoś ma mniej czasu, ale i tak na przykład piecze jakieś dietetyczne babeczki czy inne licho...całkiem smakowite:)

      Usuń
  14. Ja też bardzo lubię jesień. Lubię otulać się dzianiną. Sukienki, które pokazujesz są świetne, szczególnie ta czerwona skradła moje serce :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, za to przyjemnie uczucie otulenia najbardziej lubię dzianinę...

      Usuń
  15. Dla mnie czerwień też jest ponadczasowa i mam jej sporo w swojej szafie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to piękny kolor - ale rozumiem osoby, które się boją lub im nie pasuje, ot co:)

      Usuń
  16. Witaj, Anno.

    Ostatnio kupiłam wrzosową dzianinkę, na sukienkę właśnie:) I wymyśliłam, że chcę do niej duże, kościane guziki z tyłu i przy mankietach, więc widząc Twój naszyjnik tylko się uśmiechnęłam:)
    Szpilki - obłędne:)
    Lena

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi sie podoba Twoja jeszcze nie gotowa sukienka:)

      Usuń
  17. Zdecydowanie najbardziej podoba mi się pierwsza propozycja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może zaraz w nią wskoczę:), wybieram się własnie gdzieś :):)

      Usuń
  18. Ja też bardzo lubię dzianinki i przypomniałaś mi, że pora na coś nowego. Twoje obie sukienki są fajne, a dodatki powodują ciekawą ich odmianę. Szpilki już nie, ale jakiś obcasik zawsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dodatki. To takie fajne, że jakiś drobiazg może zmienić wszystko:)

      Usuń
  19. Czerwona coś mi przypomina. Chyba mam taki sweter. Naszyjnik z guzików jest fenomenalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty w ogóle masz tam okazję zakładać sweter????

      Usuń
    2. Czasem w samolocie. Dlatego nie jestem pewna czy mam taki. Kiedyś miałam

      Usuń
  20. Wprawdzie jesień lubię głównie z powodu tych wspaniałych kolorów i babiego lata... ale Twoje sukienki są przecudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, a kolory i babie lato też... oczywiście... własnie nastał taki piękny październik ( po tym ponurym wrześniu)

      Usuń
  21. Zakochałam się w twojej czerwonej sukience:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To otwórz stronę Orsay, pewnie jeszcze są:)

      Usuń
  22. Czerwona sukienka jest boska :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię dzianinowe sukienki choć ostatnio rzadko noszę, "przykleiłam się"do spodni ha!ha! Może najwyższy czas to zmienić? Czerwona jest piękna, uwielbiam ten kolor. Granatowa z czerwonymi dodatkami świetnie się prezentuje. Co do zimnych pór roku to nie przepadam. Pozdrawiam Anno serdecznie, miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, ja też sporo chodzę w spodniach - jednak sukienki jesienią i zimą mi sie jakoś wyjątkowo dobrze sprawdzają. Może dlatego, że dobrze się komponują z rajstopami i botkami:)

      Usuń
  24. Właśnie za szale rękawiczki i inne otulacze lubię jesień:)))Twoje sukienki są piękne szczególnie czerwona(lubię czerwone rzeczy)dodatki idealnie dobrałaś:)))pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mnie rozumiesz - można sie omotać, zamotać, schować....

      Usuń
  25. Sukienki obie mają jak dla mnie fantastyczne fasony...kimono wiadomo samo się broni zawsze i wszędzie ;) i nawet jak nam nie zgubi, to nam sie wydaje...a skrzydełka...mam skłonność do bufiastych lub skrzedlastych ramion ;)
    A i guziki prze...oryginalne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, nawet jeśli się tylko wydaje, to i tak jest dobrze:):):), będę się tego trzymała. CO do guzików - pełna zgoda.

      Usuń
  26. Ja za dzianinowymi sukienkami nie przepadam, właśnie dlatego, że one nie lubią się z moimi fałdkami. ;-) Ale z kolei uwielbiam szale jako dodatek - to zdecydowany atut jesieni. :) No i te buty też super, jestem wielką fanką dwukolorowych butów wszelakich. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dobrze opanowałam wciąganie brzucha:):). A o szalach i innych owijaczach, otulaczach, ocieplaczach... długo można, prawda? Buty zaś to mój bzik.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…