Przejdź do głównej zawartości

Jesienne odloty :)


Przyszła pora na rozprawienie się z mitem ponurej i mało kolorowej późnej jesieni. Bo podobnie jak wiele koleżanek blogerek uważam, że to, czy ulica jest kolorowa czy też nie, zależy tylko i wyłącznie od nas. Ja tam, mimo statecznego wieku i równie statecznego wyglądu, lubię totalnie odlecieć właśnie  z tymże wyglądem. Czasem są to cekiny, czasem dzikie wzorki, czasem kolory właśnie.
W tym sezonie od samego początku miałam na celowniku puchatą, srebrną, metaliczną kurtkę. Mnóstwo ich było we wszystkich możliwych sieciówkach,  wszystkie urokliwe i słodkie, ale ponieważ właściwie taka kurtka nie była mi potrzebna, to wybrzydzałam niemiłosiernie. A ta za mało srebrna, ta za bardzo metaliczna, ta za długa, a ta za puchata. Potem wpadła mi w oko taka matowa, ale nim się zdecydowałam, to ją wykupili. Poszłam po rozum do głowy i zaczęłam przeszukiwać internet -  no i się trafiła, ale po dostarczeniu do domu rozmiar  S okazał się lekko licząc L... na szczęście Zalando ma darmowe i bezproblemowe zwroty. I pewnego pięknego dnia....a właściwie to było w nocy.... namierzyłam to coś:


Jest srebrna, jest metaliczna, jest puchata. I w dodatku jest inna niż wszystkie, bo to kangurka - ostatni raz miałam taką chyba w liceum :):):). Na wszelki wypadek nabyłam od razu XS, i dobrze, bo znów byłaby za duża. Czy jest wystarczająco odjechana? Mam taką nadzieję :).  Na pewno nie da się w niej przejść ulicą w sposób niezauważony, ostatnio byłam w niej na targu, i wzbudziłam powszechną sensację wśród straganów z jajkami, marchewką i innym dobrem wszelakim. Było bosko :), srebrzysty blask bił ode mnie na kilometr, a ja miałam świetną zabawę.


Do takiej odjechanej kurtki muszę też mieć odjechane buty. Z tym u mnie nie ma problemu, już kilka tygodni temu zaopatrzyłam się w kolorowe i zabawne sneakersy na koturnie  - czarny piątek jest dziś, ale promocje na buty na szczęście są częściej :), inaczej dawno poszłabym z torbami.

Numer 1 to buciory różowe, z kwiatowymi aplikacjami w trójwymiarze - do bólu słodkie, idealne dla blondynki :):):). Ostatnio jedna pani  w pracy powiedziała mi, że zamiast skupić się na działaniu wpatrywała się w te buty jak zaczarowana.




Numer 2 to zwykłe czarne sneakersy ( też oczywiście na koturnie, bez dodania sobie chociaż kilku centymetrów nie wychodzę z domu, nawet po ogrodzie biegam w klapkach na koturnie), ale mają pewną ozdobę:



Tak, mają z przodu doczepiane, wściekle kolorowe i pstrokate futerko, w dodatku nic a nic nie jest symetryczne. Każdy but wygląda więc inaczej. No magia i szał:):):), w tych butach to już naprawdę super się bawię, obserwując wzrok moich równolatek wlepiony w moje stopy. Kocham to, po prostu kocham.  Kto bowiem powiedział, że tylko nastolatki mogą szaleć....

To co, czy wystarczająco odleciałam w moim kolorowym szaleństwie?

Komentarze

  1. Znam te spojrzenia- ostatnio takie spojrzenia mnie oblazły gdy w szatni w ośrodku rehabilitacyjnym wskoczyłam w jasnoniebieskie dżinsy, adidasy i -o zgrozo!- schyliłam się normalnie by zawiązać te adidasy.
    A ja sobie zamarzyłam cieniutką, drobno pikowaną pikówkę koniecznie w jasnym granacie i były tylko w kolorku neonowej zieleni, więc na marzeniu się skończyło. Na czorta mi druga puchówka? Czy widzisz w wyobrazni te różowe butki po przejściu się zabłoconą do imentu ulicą?
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, wiem, wiem, ale głównie jeżdżę wszędzie samochodem, a poza tym mają grubą tą białą podeszwę czy co to jest, może tylko to białe się ubłoci :):).
      A granatową, leciuteńką puchówkę mam - ale niestety nie drobno pikowaną, tylko w szerokie pasy - jakby co w Orsay były, u Ciebie to na każdym rogu ten sklep powinien być, bo jesteś u żródła teraz :). A druga puchówka jest po to, żeby nie było nudno:):):):) i żeby to samo pytanie zadawał mi mąż i mamusia.

      Usuń
  2. Fakt, wszyscy na czarno od stóp do głów! Bronisz honoru dojrzałych Polek, ja kupiłam sobie seledynowy płaszczyk i czerwona kurtkę, na kurtkę jeszcze za ciepło, ale w końcu założę.
    Buty odjechane, ale chyba wybrałabym te drugie, ewentualnie kwiatki do butów w innym kolorze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już nas więcej broniących owego honoru:). Co do tych różowych butów, to były jeszcze chyba czarne i szare:)

      Usuń
  3. Butki osobiście i to z wielką ochotą wybrałabym numer dwa
    Kangurka....rozmarzyłam się ;) u mnie podstawówka ;)
    A trzecia sprawa jaką mam jest chyba bardziej odlotowa od kurtki...barszcz ze śledziem ;) Potrafię sobie wyobrazić tę rybkę w zupie, którą teściowa moja nazywa barszczem, a dla mnie jest to najzwyczajniejszy żurek ;) ...ale w zupie czerwonej, którą ja nazywam barszczem...nie ;)
    W której ten śledź ;)?

    a to jeszcze ps. moja mama też zbiera te spojrzenia ;) i wszystko gra, buty wybrałaby pierwsze...ale metalic musiałby być różowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupa jak najbardziej czerwona, masz przepis już na poczcie:).
      Butki sa nadal dostępne na renee.pl, a kangurka wtedy była taka raczej cienka, brezentowa, w góry się w tym chodziło. Ta teraz to full wypas...

      Usuń
  4. Próbuję się nie złościć o tę kangurkę, bo chodzę po tych moich sieciówkach jak w obłędzie za srebrną kurtką już 2 miesiące i były, a jak ale 3 miesiące temu i hurtem, teraz ni hurta :) Butkowa jestem mniej albo w inną stronę, tutaj chyba najblizej mi do minimalizmu ;))) Podziwiam więc bo przezabawne i nie jestem zdziwiona reakcją tej Pani, i mimo, że jestem różowa, to bardziej kolorowa i papuzie wygrywają u mnie :) Buziaki :) Jaki zCiebie musi być drobiazg jeśli operujesz taką rozmiarówką!!!! Ja już tylko podwójne XL!!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei jestem butoświrką, wiem to i mnie to bawi, uwielbiam takie bardzo odlotowe, chociaz i spokojnych trochę tez mam. Na kurtkę tez długo polwałam, nawet był moment, że odpuściłam - ale w końcu bingo!. Natomiast co do rozmiaru - ja jest niska, ot co. Bardzo niska. Moje S czy XS nie oznacza więc drobiazgu, tylko niskość...

      Usuń
  5. Kosmiczność kurtki fantastyczna :))) Tak ma być, szeleścić, mienić się, świecić - a ta kurtka ma to wszystko - wygląda jak uszyta z folii - osobiście kocham takie materiały :)))) Zimowych butów z kwiatkami w życiu nie widziałam !!!! Niewiarygodne - nie dziwię się, że tym wszystkim wzbudzasz zainteresowanie, albo może podziw :)))) Kolorowe futerka też słodkie - wyglądają jak zabawki pluszowe :)))) Szalejesz :))) oj, szalejesz :)))) Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No taki był plan, coby troszkę poszaleć, bo jakoś nudno jest, no nie? A kurtka istotnie nieco szeleści, to nawet zabawne jest, i bardzo śliska jest. Zięć się spytał czy ostatnio Seksmisję oglądałam....

      Usuń
  6. Wszystko fajne, ale taka kurtka to by mi się przydała ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna jest, tylko z natury rzeczy nie można nosić rozpiętej, i czasem za ciepło jest w niej:)

      Usuń
  7. Już to mówiłam: jesteś niesamowita! I bardzo pewna siebie. Ja nigdy nie chciałam zwracać na siebie uwagi. Wtopienie się w otoczenie bardzo mi odpowiada. Wtedy spokojnie i bezkarnie mogę obserwować wszystkich wokół. Ale dzięki Tobie robię się odważniejsza i wiek też ma wpływ na to, że mam luz. A butki są rewelacyjne, tez bym się pewnie gapiła na nie zamiast pracować :) Kurteczka kosmiczna zaiste. Ech, tak zaszaleć - fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy jestem pewna siebie? Pewnie tak, ale w ogóle tak o sobie nie myślę. Owszem, lubię skupiac na sobie uwagę i wymaga tez tego moja praca - ale to wcale nie jest pewnośc siebie...

      Usuń
  8. Cudności!!!
    Szkoda, że ja akurat z zapalonymi korzonkami nerwowymi do łóżka odleciałam.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, trzymam kciuki, by Ci szybko przeszło, bo to paskudna sprawa. I dzięki :)

      Usuń
  9. Witaj, Anno.

    Ja uradośniam końcówkę jesieni kolorami:)
    Wybrałabym różowe buty, bo pasowałyby mi do paru par spodni i kilku bluzo-kurtek:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowe jest fajne i wesołe, no nie? I wcale nie jest zarezerwowane dla małych dziewczynek :)

      Usuń
    2. Pewnie, że - nie. Z kolorami jest jak z przyprawami - dobrze dobrana przyprawa w odpowiedniej dawce może zdziałać cuda z najbardziej banalną potrawą:)
      Kiedy się przesadzi - najcudowniejsze danie staje się "niezjadliwe":)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Właśnie kupiłam odblaskową, bordową, więc buty jedynie czarne, ale różowe są tak słodkie, że pewnie oczu oderwać od nich nie można. Super zakupy.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bordo też szalenie lubię, a oprócz czarnych butów może srebrne? A właściwie dlaczego nie takie różówe?

      Usuń
  11. U mnie różnie bywa, najczęściej jest kolorowo a czasami czarno, ponuro...
    Kurtka odlotowa i nie mniej odlotowe buty. Nie można przejść koło Ciebie obojętnie.
    Cieplutko pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, przecież czarne nie musi być ponure, przekomarzasz się - przeciez jestes mistrzynią wesołych i kolorowych dodatków :)

      Usuń
  12. Odleciałaś, choć muszę powiedzieć, że osobiście wolę mniej odlotowe rzeczy ;)
    Był czas, że lubiłam błyszczeć, rzucać się w oczy. Skoro już się "narzucałam" odpowiednio długo, już wystarczy :)
    Nie oznacza to, że noszę się w smutnych czarno-szarościach, nie. Z racji typu urody lepiej wyglądam w konkretnych kolorach ;)

    Miłego wieczoru, Anno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś byłam bardziej zachowawcza, chociaz akurat kolory zawsze lubiłam. A teraz...luz totalny :)

      Usuń
  13. Stylizacje iście odlotowe, ale najważniejsze żebyś dobrze się w nich czuła:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, tak jest - ale wiem, że może to trochę kontrowersyjne :):):)

      Usuń
  14. Wszystko jest mega , że się tak wyrażę. Też lubię być dostrzeżona w tłumie :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest nas więcej:), i bardzo dobrze - nuda jest nudna:):):)

      Usuń
  15. Super zakupy, na taką jesień jak za oknem teraz jak znalazł. :)

    :) Czytałem trochę opinii na temat tej książki Kinga, widzę, że wcale nie były przesadzone. A to dobrze wróży mojemu czytaniu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy pierwszy raz wróciłam do Polski właśnie na to zwróciłam uwagę- smutni, szarzy ludzie, na smutnych, szarych ulicach. Przykry widok po tutejszych papuzich kolorach. Jestem za zimowym szaleństwem!
    Czy ja już nie widziałam gdzieś tych różowych butów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to szaleję ile się da :). A co do różowych butów...tak.... widziałaś... dobrze kombinujesz:)

      Usuń
  17. Kochana... Nie przeszłaby obojętnie obok Ciebie na ulicy! Ale odlot!!!
    I ta kosmiczna kurtka, i te różowiuśkie coś...no a te z wariackim futerkiem, to juz w ogóle szał!
    Aż Szał Bartosiewicz mi się przypomniał! :D
    https://www.youtube.com/watch?v=UZwgnKfXMAs
    Bużka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dokładnie tak, jak ma być. Lubię tak odlatywać... ale to chyba też Twój styl :)

      Usuń
  18. Aniu ja też uważam, że kolorowo i pstrokato można chodzić w każdym wieku, nie tylko młodociani mają do tego prawo :) Doskonale Cię rozumiem, bo sama uwielbiam wszystko co nie wygląda szaro buro i ponuro. Słyszałam, że tak podobno ubierają się pozytywnie zakręceni ludzie i szczerze mówiąc cieszę się, że należę do tej grupy. Jestem po prostu niepoprawną optymistką i dobrze mi z tym ;) natomiast moja znajoma chodzi ubrana tylko w ciemne kolory i najczęściej jest to czarny, mówiąc szczerze jest dużą pesymistką i do życia podchodzi bardzo sceptycznie. Im więcej kolorów, tym więcej radości i ciepła będzie wokół nas Aniu :)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cieszę się, że takich pozytywnie zakręconych osób jest więcej. Czy jestem optymistk,a w dodatku nepoprawną, to nie wiem, ale może...kto to wie...

      Usuń
  19. Siedząc w pełnej sali podczas szkolenia z nudów patrzyłam na 40 ludzi. Wszędzie czarno-szaro-granatowo-brązowo, jak w zakładzie pogrzebowym. Depresji można się nabawić od samego patrzenia! I tylko ja jedna na czerwono, z kolorowym, papuzim naszyjnikiem i takimiż paznokciami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dokładnie w tym rzecz.Z ust mi to wyjęłaś...

      Usuń
  20. Buty są rewelacyjne, sama bym chętnie takie nosiła!!! :)
    Ja szukam jeszcze długiego płaszcza i długiej kurtki zimowej, zobaczę, co tym razem trafię w Warszawie, bo u mnie w BH niespecjalnie wielki wybór, a wszystko o 2-3 razy droższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buty są z internetowego sklepu z butami renee.pl :), podobne sa tez na deezee.pl.

      Usuń
  21. Kosmiczna kurta i super fajna, lubię odleciane stylizacje. Buty rewelacja, a nie chciałabyś pokazać się w tych ciuszkach? Ciekawe jak się prezentują na Tobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już o tym pisałam - nie pokazuję siebie:), z różnych powodów. Czasem jakiś kawałek się trafi, na przykład byłam w ostatnim poście o cekinach :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…