Przejdź do głównej zawartości

Spodnie czy spódnica? A może sukienka...

Podobno najbardziej kobieca jest sukienka. Uwielbiam sukienki, są cudowne, istotnie kojarzą mi się ze zwiewnością, miękkością, czymś delikatnym i eleganckim.

Jak ta poniżej - urzekła mnie połączeniem faktur, bo  jest i dzianinowa, i z tkaniny. Urzekła mnie błyskiem, bo , że jestem sroką, to już ustalone. Urzekła mnie kolorami i wzorami, bo ta akurat marka tym się charakteryzuje.


I urzekła mnie jeszcze tym detalem - różnokolorowym wykończeniem rękawów:



Ale spódnice? Bo przecież spódnice też są zjawiskowe.  Wąskie, szerokie, długie, krótkie, ołówkowe i rozkloszowane... ileż tu możliwości, ileż pomysłów, ileż odmian...

Ta poniżej jest ze mną już jakiś czas, ale nie było okazji jej pokazać - a paski trzymają się nadal, więc co z tego, że jakoś zimniej się zrobiło...



No a spodnie? Przecież spodnie są cudowne, i jak bez nich żyć? Nadają się na każdą okazję, mogą być wytworne i eleganckie, mogą szokować krótkością czy dziurami/przetarciami, mogą więcej odsłaniać niż zasłaniać, a mogą być po prostu czy też aż dżinsami, tym niezbędnikiem niezależnym od płci.



Spodnie wyglądają jak spodnie, ważny był dla mnie detal - pas z nieco innej tkaniny, i cekinowe naszycie na kieszeni :):):):)


Bo tu już kompletny barok:



Ja to ja, czyli sroka, więc błysk, cekiny, haft.... ale tylko tyle,reszta dżinsów jest gładka :).


I co wybrać?

Wszystko. Po prostu wszystko :). Tak wyszło....

Komentarze

  1. Niestety najczęściej chodzę w spodniach , bo rower, bo tak wygodniej...
    A chciałoby sie w sukience lub spódnicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja różnie, ale bardzo lubię sukienki, szczególnie zimą - bo lubię tez rajstopy:)

      Usuń
  2. Druga spódnica mi się podoba :) zimą zawsze zakładam spodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie zimą częściej noszę sukienki - lubię rajstopy i botki. Spodnie też lubię...

      Usuń
  3. Wybór spodni jest teraz duży, to fakt, najczęściej też chodzę w spodniach, w spódnicach raczej latem.
    Sukienki posiadam, ale gdzie w nich bywać? U cioci na imieninach chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to gdzie w nich bywać? W pracy! Ja najczęściej zakładam zimową porą sukienki własnie do pracy... Mam specyficzne wymagania ubraniowe, ma być elegancko, ale nie wytwornie, i ze spodni to najlepiej gdy jest to garnitur:). ALe sukienka może być :).

      Usuń
    2. Nosiłam w pracy lub usiłowałam i powydzierałam rękawy, spróbuj wkładać książki na półki wysokie i niskie, do wypakowywania kartonów z podręcznikami też średnio się nadają...ja teraz pracownik bardziej fizyczny niż umysłowy.

      Usuń
    3. No fakt :(. To zostają Ci te imieniny, niestety... a w domu?

      Usuń
    4. Noszę latem i w czasie rodzinnych uroczystości, zresztą kupiłam niedawno zieloną dresową, pamiętasz? Rozciągliwa jest, więc rękawów nie powydzieram , mam nadzieję :-)

      Usuń
    5. Pamiętam, pamiętam :). Miałas pokazać...

      Usuń
  4. Przecież na pierwsza sukienka powinna być moja!!! Chociaż... wybaczam, bo sama sobie kupiłam w outlecie desigualową, czarno-srebrną z długim rękawem i ach och. I jeszcze raz ach och.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, pokaż, proszę... bo może jeszcze jest. To też outletowe wszystko, akurat była promocja trzecia rzecz za 4 złote...

      Usuń
    2. Ok, dziś podeślę. Jeszcze jej nie miałam na sobie, ale na początku grudnia moja siostra cioteczna ma urodziny, więc nie mogę się ich doczekać :D

      Usuń
    3. Następna, co ma siostrę cioteczną. Czyli kuzynkę?

      Usuń
    4. Ja a propos "siostry ciotecznej", bądź "stryjecznej". To chyba w dawnym zaborze rosyjskim (bez złośliwości). Bo u nas w Wielkopolsce to tylko kuzyni i kuzynki, a siostry i bracia wyłącznie rodzeni.

      Usuń
  5. Uwielbiam wszelakie spodnie i jak rok długi chodzę tylko w spodniach.Tylko zmieniam ich "ciepłotę" w zależności od pory roku.Ze sukienkami rozstałam się ze 30 lat temu, w niedługi czas potem ze spódnicami, nawet tymi długimi. Podobno w spodniach wyglądam na kilka kg mniej niż to wskazuje waga. No i do spodni pasują wszak moje najwygodniejsze pod słońcem buty na miękkiej, zaokrąglonej w podbiciu podeszwie, które chronią mi kolana.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak, to jasne, że biegaj w spodniach:), zresztą przecież spodnie są fajne. Póki co uwielbiam sukienki, szczególnie te jesienno-zimowe, bo miękkie, bo otulają, bo cieplutkie... ale sukienka tu jedna, a spodnie aż dwie pary - to też o czyms świadczy... :)

      Usuń
  6. Witaj, Anno.

    Szalone, asymetryczne sukienki to mój świat:)
    I dżinsy z najbardziej nieprawdopodobnymi wstawkami:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ubierajmy sie i idziemy na jakąs imprezę jako asymetryczny , pełen wstawek duet?

      Usuń
  7. To dopiero jest pomysł !!! dwa różne rękawy :)))) idealnie w moim stylu - proszę nie zdziw się, gdy coś takiego uszyję hihihih . Spodnie barokowe są supcio, to coś na nodze wygląda fantastycznie :)
    Masz rację - sukienka to sukienka - zwiewna, albo obcisła - kobiecość w najlepszym wydaniu, ale ja to jednak spodnie - zauważyłam, że nawet na blogu najwięcej pomysłów mam w spodniach :))))
    Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ szyj sobie, z rozkoszą pooglądam co tam wymodzisz. Ja na razie muszę sfinalizować te zarękawki, a u mnie to nie działa tak szybko, jak u ciebie, żeby tylko zima się nie skończyła.
      A sukienek mam mnóstwo, ale spodni...spodni tez :)

      Usuń
  8. Biorę tę sukienkę i spódnicę w paski...i uciekam szybko:D
    Czadowe są!!!!
    Wcale Ci się nie dziwię, że wzięłaś wszystko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIe uciekaj, nie gonię przeciez :). No są czadowe, są...a spodni nie chcesz? czemu?

      Usuń
  9. No i słusznie, najlepiej wybrać to co się podoba, a czy to spodnie spódnica czy sukienka nawet to już inna para kaloszy moim zdaniem. :)

    Postanowiłem sprawdzić jaka jest tzw. klasyka literatury światowej, pomyślałem tak i sprawdzam teraz powoli. :)

    A te dmuchawy to takie silne były, że nawet mokre liście zgarniały. To dopiero wygoda.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, my kobiety mamy jednak większy wybór. Niby mógłbyś włożyć sukienkę, ale ....

      Usuń
  10. Czy sukienka to Desigual? Uwielbiam ten styl, maja niepowtarzalne rzeczy. Mam kilka sukienek od nich i jedna spódniczkę/
    Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, spodnie też :). JA wielbię ich niemal bezkrytycznie, i z rozkoszą łapię wszelkie wyprzedaże i oferty. Bo w normalnych cenach to trochę przesadzają, jak na mój gust:)

      Usuń
  11. A ja bym to wszystko chciała obejrzeć dokładnie na Tobie Anno - wtedy dopiero dociera do zmysłów oglądacza urok i wdzięk tych ubrań. Manekin to martwa sztuka,niestety. Zachęcam do fotografowania siebie. Pozdrawiam serdecznie :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka zdjęć na mnie jest na przykład w poprzednim poście o cekinach. Co do Twojej prośby - rozumiem, jednak póki co to nie jest możliwe, przynajmniej z trzech powodów. Pierwszy, najmniej istotny,ale też ważny - dotyczy braku fotografa. Drugi, ideologiczny, dotyczy intencji - moją jest tylko i wyłącznie pokazanie ciuchów, takiej własnie martwej sztuki - może dlatego nigdy nie będę blogerką modową, bo świadomie rezygnuję z owego wdzięku czy też jego braku. Powód trzeci, dla mnie kluczowy i absolutnie nie do przeskoczenia, dotyczy mojej osoby - nie kompleksów, jakie mam, bo to akurat żaden problem nie byłby, ale anonimowości. Tak, wiem, i tak anonimowa nie jestem,kto zechce mnie rozszyfruje, ale usiłuję zachować chociaż twarz tylko dla siebie. Powinnam zakończyć optymistycznie hasłem " może kiedyś", jednak póki co na świętego Nigdy.

      Usuń
    2. No ,przynajmniej otrzymałam zasadniczą i dobrze umotywowaną odpowiedź ale zaraz polecę do tych cekinów i wreszcie moja ciekawość zostanie zaspokojona. Tymczasem pozdrawiam serdecznie.
      ps. zresztą ukryć się nie da jak się już raz tu coś "zacznie" ,taka jest prawda- czyż nie? :))))))))

      Usuń
  12. Uwielbiam sukienki, ale mało mam okazji do ich zakładania. W pracy uniform, a na metro wygoda, taka jaką pokazuję. Najczęstsze wyjścia moich sukienek to blogowe, dlatego między innymi mam na blogu dział o modzie. Kocham sukienki i tak chociaż na chwilę je mam. Podziwiam twoje spodnie i to pierwsze cudo, bardzo mi się podoba, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA własnie w pracy mogę zakładac sukienki, byle nie ekstrawaganckie, jeśli spodnie, to muszę raczej garniturowe. Co do tej, to jeszcze nie wiem, czy ją w poniedziałek do pracy włożę...chyba jednak jest zbyt...zbyt...zbyt szalona :)

      Usuń
  13. Spodnie wygodna rzecz i bardzo często zakładam ale w spódnicy czy sukience czuję się elegancko:)))widzę że mamy wspólne upodobania,też jestem sroką:)))uwielbiam jak coś się błyszczy:)))bardzo ładne rzeczy pokazałaś:))Pozdrawiam serdecznie:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakoś na większe imprezy zwykle zakładam sukienki, a jeśi chcę wyglądac elegancko w pracy - to garnitur, ze spodniami własnie. A ładna biżuteria - zawsze :):):)

      Usuń
  14. Lubię sukienki bardzo, spódnice też. Całe lato w nich paradowałam, ulubioną była miodowa z lnu. Jesienią i zimą wolę spodnie, lakierowane Martensy i swetry. Każda z nas ma swoje potrzeby i dobrze się czuje, kiedy założy to co lubi. Nie zawsze podoba się to innym ale ważne by czuć się dobrze w tym co nosimy.
    Przy okazji podzielę się z Wami zdaniem na temat mody i wyglądu jednej z moich klientek. Pani (myślę) +60 uważa, że żadna kobieta nie powinna nosić spodni, bo te przeznaczone są dla mężczyzn. Co do włosów każda pani powinna mieć długie, nosić je rozpuszczone, zakręcone w falujące się loki.
    Co Wy na to?
    Pozdrawiam serdecznie Anno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię lniane sukienki, nawet mimo ich typowej przypadłości, czyli gniecenia się - zresztą czasem niewielka domieszka czegoś i problem chociaż trochę znika. A co do owej klientki - a niech sobie nosi swoje falujące, długie loki i sukienki.... a spodnie są fajne :). A ona..cóż, w pewnym momencie ( może już) ktoś pomyśli: dzidzia-piernik...

      Usuń
  15. Podziwiam cię za odwagę w noszeniu rzeczy z taki "barokowymi" ozdobami. Ja jestem zbyt zachowawcza;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz nie wiem, co napisać... Lubię kolor i błysk, ale sądzę, że pozwalam sobie na to w odpowiednich momentach i miejscach. A poza tym...trochę szaleństwa chyba można, no nie? :)

      Usuń
  16. Sukienki wkładam tylko na tzw. "specjalne okazje", na co dzień chodzę w zwykłych dżinsach. Ale nie powiem, te barokowe wstawki mnie zachwyciły. A sukienka przepiękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DzięŻi, mnie się tez podoba :):):). A zwykłe dżinsy sa najlepsze, tak naprawdę :)

      Usuń
  17. Jeszcze niedawno miałam jedne spodnie na zimę i jedne na lato, i nie były to dżinsy. Dużo sukienek i spódnic. Uważałam, że nie wyglądam dobrze w spodniach. Teraz mam "aż" 2 pary dżinsów ( w tym Gary Weber z cekinami przy kieszeniach) i parę innych spodni, bo to jednak wygodne, a na jesień i zimę ciepłe. Sukienki fajne są, ale właśnie na okazje. A ile ja tych okazji na tej emeryturze mam...Więc spódnice przede wszystkim. A w spodniach w pracy byłam przez 35 lat chyba tylko w najzimniejszą zimę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli cekiny rządzą :). I własnie doszłam do wniosku, że zimą chyba najczęściej chodze w sukienkach, głównie dzianinowych, bo je bardzo lubię i mam do nich mnóstwo odpowiednich butów:)

      Usuń
  18. Kiedys tylko spodnie (wylacznie garniturowe) teraz coraz czesciej spodnice a nawet sukienki :) Ewoluuje ,czy w dobrym kierunku....oby :))) Wszystko mi sie podoba ,ale sukienka najbardziej:) pewnie dlatego,ze jest " niespodzianka" . Za kazdym razem mozesz zobaczyc ja inna :) Pozdrawiam Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie tamożliwośc różnych spojrzeń podoba mi się w ciuchach z Desigualu - chociaz sporo osób uważa je za zbyt rozpoznawalne i zbyt kolorowe czy nawet pstrokate. A ja lubię...A obserwując Twoje stylizacje zawsze sądziłam, że we wszystkim czujesz się znakomicie,i że sukienki są dla Ciebie oczywiste :)

      Usuń
  19. Przyznaję, że rzadko chodzę w sukienkach i spódnicach. Spodnie są wygodne i zimą jest cieplej. Czas to zmienić i ubrać się bardziej kobieco, zwłaszcza, że mam zgrabne nogi. Muszę kupić kozaki na obcasie, płaskie botki nie pasują do sukienek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ładne nogi warto podkreślić :) - i rzeczywiście z butami na obcasie sukienka zwykle lepiej się prezentuje - ja właściwie tylko takie noszę, nawet sneakersy mam na koturnie :)

      Usuń
  20. Sukienkę lub spódnicę wdziewam na siebie tylko wtedy, jeśli na dworze zrobi się co najmniej plus 20 stopni ;)
    Spodnie bomba! Już bym je od Ciebie pożyczyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyczaj :). Ja zaś dla odmiany uwielbiam sukienki własnie zimą - głównie z dzianiny, miękkie, otulające, cieplutkie...

      Usuń
  21. Bardzo ciekawa sukienka, taka inna, mało spotykana. Co do spodni, to ja wolę takie zwykłe, proste, bez ozdób. No ale każdy coś tam woli :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na szczęście każdy coś tam woli, bo byłoby strasznie, gdybyśmy były jednakowe wszystkie. A co do odmienności sukienki - w Polsce jest bardzo mało sklepów tej marki ale podobno w Hiszpanii Desigual jest na każdym rogu... pewnie tam można to często spotkać.

      Usuń
  22. Super sukienka:) Bardzo mi się podoba:) Chętnie bym ją założyła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nabyłam dopiero co w krakowskim outlecie - ale trafiłam na super okazję "trzecia rzecz za 4 złote" - i miałam kłopot, co wybrać... za dużó różności mi się tam podobało :):):):)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…