Przejdź do głównej zawartości

Stosik taki sobie...

Czytam ostatnio mało, i w dodatku same starocie, stąd jakoś brak stosików od  jakiegoś czasu. A może brak ich tylko mnie :(.  Wrzucam dziś tylko 4 pozycje, takie niedawno wydane.



1. Camilla Lackberg -  Czarownica. To kolejna pozycja z cyklu o Erice Falck, niestety jak dla mnie co jedna, to nudniejsza. Strasznie przewidywalne, poziom napięcia zero, poziom artystyczny minus dwa. Do przeczytania i zapomnienia, chociaż niektóre części z tej serii były całkiem przyjemne. Ot, dobra rzecz na urlop, nie zasłoni uroków natury.

2. Stephen King, Owen King -  Śpiące królewny. O tak, ciekawa idea, jak zawsze u Kinga ( tym razem Kinga i syna) sprawnie napisane, bez dłużyzn, chciałabym zobaczyć film, gdy ktoś to już nakręci. A rzecz jest prosta - kobiety zasypiają, otacza je dziwny kokon. Gdy obudzić takową delikwentkę, mordują. A gdy nie budzić, to zostaje świat samych mężczyzn.... i tak się sami wymordują. A kobiety w swoim świecie... no cóż, dadzą sobie radę. Zachęcające.

3. Stephen King - To.  Tytuł krótki, książka długa. I po raz pierwszy, jak wielbię Kinga od lat, po raz pierwszy zdarzyło mi się coś dziwnego. Czytałam, zgasiłam światło, i ogarnął mnie strach... Doskonała lektura, wielowątkowa, strasząca na bardzo przyzwoitym poziomie, Film był niedawno w kinach, też polecam. A o czym jest To? Ostatecznie jak zawsze, o tym, jak bardzo zło niszczy, a tak konkretnie to najpierw ginie chłopczyk. Potem kolejni giną... bo To musi jeść. Potem następuje przerwa, jak od stuleci. A może i od tysiącleci, co jakiś czas To poluje, a potem śpi. Kiedyś dzieci, wspólnie się bawiące, teraz już  dorośli - postanowili To zniszczyć. Zadanie niełatwe, wiedzą, że mogą tego nie przeżyć, ale świat z To nie ma sensu. Wciąga.

4. Remigiusz Mróz - Większość bezwzględna. To druga część cyklu W kręgach władzy, według ambicji Mroza polskiego House of cards. E tam... czytuję tego pana z jakiegoś dziwnego sentymentu, i chyba marnuję czas. Pierwsza część cyklu byłą przyzwoita, ciekawe postaci kobiet - tu jest słabiej, niestety. Prezydent Daria Seyda - nudna, nieco ciekawszy niż w poprzedniej część - mniej jednoznaczny -  prawicowy, żądny władzy Patryk, jego żona Milena - w pierwszej części super, a tutaj taka sobie...po prostu wszystko tu takie sobie. Jedyne co ta książka robi dobrze, to  pokazuje brudy polityki. 


Oprócz tego czytałam same starocie, jak już wspomniałam. Z nowości ciekawi mnie Artemis, tego autora, który napisał Marsjanina. Z poezji - tomik Ewy Frączek, tu mam pewność, że będzie doskonały. I Stokrotka, czyli Jadwiga Śmigiera napisała nową rzecz, tym razem o Warszawie -  jeszcze nie mam, ale będę mieć. Widziałam też kilka rzeczy Kinga, których nie czytałam. Mam też Marylin na Manhattanie - kolejna postać, do której żywię sentyment :). 

Nie wiem, kiedy będzie następny stosik, cykl wypada z regularnego obiegu, czytać wprawdzie nie przestanę, ale chyba nie za bardzo umiem o książkach pisać. W dodatku chyba czytam dziwne rzeczy,     nie każdy lubi się przy lekturze bać, niektórzy wolą myśleć. 

Tak naprawdę chyba ostatnio mam bardzo płytkie chęci - lubię ciuchy... kręcą mnie blogi modowe - Margot, Lumpola, Renia Jaz - to moje idolki. Kilka innych wspaniałych pań mnie inspiruje, kilka bawi, do kilku nie chcę być podobna. I może z ciuchów też zrezygnuję, bo nie jestem gotowa na bycie kimś, do kogo ktoś nie chciałby być podobny. Bo nie wystarczy pełna szafa ubrań, jak się nie ma tego czegoś, oj nie wystarczy. A ja nie mam, to już wiem. 

Tylko o czym w takim razie pisać....

Komentarze

  1. Lubie czytac Twoj blog, bo jest taki, jaki jest. Pozostan soba. Sukces Pan, ktore wspominasz, polega wlasnie na tym, ze sa soba. Pisz o tym, o czym lubisz pisac, a nie o tym co Ci sie wydaje ludzie chca czytac. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, cieszę się, że czytasz :). Ja co jakiś czas mam taki kryzys... i nie o sukces chodzi, nie mam parcia na szkło - chodzi własnie o bycie sobą...

      Usuń
  2. Czarownicę nabyłam także, ale na razie czytam Kaznodzieję, bo zaczęłam od środka i teraz doczytuję tomy początkowe.
    U Stokrotki też zamówiłam, po Nowym Roku wyślę jej pieniądze, bo teraz poczta chodzi kiepsko, niektórzy nie dostali jeszcze świątecznych kartek.
    Ja tam lubię się bać i lubię myśleć. Lubię Cię czytać. Nie marudźcie kobiety, bo już druga dzisiaj, najciekawsze są blogi, nie powiem że o niczym, ale prosto z głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś w powietrzu lata dziwnego, może to końcówka roku tak na ludzi działa?

      Usuń
    2. Jotko, ja też lubię się bać, hi, hi:)

      Usuń
  3. Nie czytam książęk, nie oglądam TV nie mam czasu ech...

    OdpowiedzUsuń
  4. Stephen King i horrory to nie moje klimaty. Wolę dobrą sensację lub dramat, może ktoś poleci coś ciekawego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do moich poprzednich stosików -znajdzie się i jedno, i drugie.

      Usuń
  5. Stephena Kinga czytam od lat, niezmiennie się bojąc, kiedy gaszę światło. Teraz to nie na moje nerwy, nawet film jest straszny, a co dopiero książka, poczekam, aż zbiorę siły na przeczytanie. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), Spiące królewny sa piękne właściwie... i nie takie straszne. Co do TO, to owszem, straszące bardzo. W dodatku, jak to u Kinga, długo nie wiadomo o co właściwie chodzi...

      Usuń
  6. ufff - Twoje stosiki zawsze mnie wpędzają w stan totalnej paniki hahahah, ale dzisiaj jest super - tyle to ja też przeczytałam ha ha . Ale Twojego stosiku nie znam, więc znowu jest podpowiedź :)))

    Wymieniłaś mnie wśród osób, które obserwujesz - co oczywiście wiem hihi - ale jak jest tak napisane czarno na białym to wiem bardziej i to jest NIEZWYKLE MIŁE !!!!!! DZIĘKUJĘ !!!!! :)))))

    Co do Twojego bloga - ani się waż nas tu straszyć jakimś brakiem chęci - Twoje stosiki czyta się z zapartym tchem - zawsze inspirują i podopowiadają, a bez Twojej Melindy nie ma blogowania - więc ją stój na śniadanie, obiad i kolację - bo to jest to, co wszystkie potrzebujemy - pomysły, różnorodność i .... Twój przepych zakupowy :)))))) ;) . Już czekam na następne posty - kisses - Margot :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby było jasne - ja przeczytałam więcej...ale mam dziwną przypadłośc, z która walczyłam, jak się okazało, na darmo - otóż bardzo lubię czytac tę samą rzecz kilka razy. Ostatnio tak własnie było, czytałam same już wcześniej opisywane ksiazki, więc stosikowo nuda, niestety:).
      Co do reszty - owszem, Melinda jest fajna, ale nie o to mi chodzi, by popisac się, co nowego kupiłam. To może każda osoba... Poza tym ona ma idealną figurę, i wszystko, łącznie z jakims worem stary, na Melindzie wygląda super, jak na zdjęciach z katalogu, czy na manekinie w sklepie. A cała zabawa z moda jest znacznie ciekawsza na żywej osobie. DO tego trzeba co najmniej dwóch elementów - fotografa, bo niby selfie istnieją, ale to nie to samo, oraz, oczywiście i ponad wszystko, modelki. A ja nią być nie mogę i już.
      CO do przepychu zakupowego - wyprzedaże ruszyły, i no wiadomo...niestety.

      Usuń
    2. A ja akurat nigdy nie wracam do raz przeczytanych, czy obejrzanych - mam wrażenie, że tracę czas - ale mój mąż i córka są zwolennikami czytania ponownie, niektóre książki znają chyba na pamięć :)))) . Mistrzem był również mój Tato - w Święta obowiązkowo wracał do Trylogii Sienkiewicza - sentymentalna podróż - gdy w czasie wojny na wygnaniu dorwał gdzieś pierwszą część Pana Wołodyjowskiego i dopiero, gdy wrócili do domu po wojnie mógł przeczytać całość. Tak zaczęło się jego uwielbienie dla Trylogii.
      Do Melindy się przyzwyczaiłyśmy - i to bardzo dobrze, że jest taka nienaganna - miło się na nią patrzy, jeszcze milej marzy :))))
      Ach te wyprzedaże ....wczoraj Katowice były nieprzejezdne :)))))

      Usuń
    3. Trylogię to ja niespecjalnie, ogólnie lektura nazwijmy to historyczna to jakoś nie dla mnie, ale rozumiem, że można wielbić. A wyprzedaże załatwiam przez sieć :)

      Usuń
  7. Dla mnie najważniejsza sprawa to lubić siebie taką jaką się jest, bez zbytniego przejmowania się swymi mankamentami. Wtedy masz gwarancję, że będziesz sobą.
    Nie umiem być taką jaką chcieli by mnie widzieć inni i być może dlatego mam niezbyt wielu przyjaciół, ale ci, których tak mogę nazwać są nimi na 100%.
    Zaczęłam czytać "Życie duchowe zwierząt", potem przeczytam "Sekretne życie drzew", obie książki Wohllebena. Jak na razie podoba mi się, to są istotne informacje, bo pan Wohlleben jest z wykształcenia i zawodu leśnikiem. Zero emfazy - i dobrze.
    Mam wiele pozycji w swej biblioteczce, do których powracam co jakiś czas. Grahama Greena "Podróże z moją ciotką" aż się już rozlatują- jakby nie było to są u mnie "ruchu" od blisko 30 lat. I od tylu lat zawsze poprawiają mi humor i spojrzenie na rzeczywistość.
    Miłego.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sekretne życie drzew czytałam, owszem, fascynujące, ale na kolejne pozycje sie nie skusiłam, bo dla mnie było tego zbyt dużo, poza tym...hm... rośliny sa mi bliższe, botanika tak, zajmowanie się fauna niekoniecznie. Podróże z moją ciotka czytałam, ale przyznam szczerze, że nie pamiętam - może własnie pora wrócić?
      A temat przyjaciół o zupełnie odrębna sprawa, nie na teraz...

      Usuń
  8. Ostatnio przeczytałem ,,To". Trzy tygodnie czytania mniej więcej, jednak warto było, ciężko się momentami odczepić od książki. :)

    :) Jednak do szczęścia w pełni brakowało mi śniegu. Może nie tak bardzo ale troszkę jednak tak. Czasem coś trzeba dla siebie przyjemnego robić, nawet jeśli to tylko spacer połączony z wypiciem herbaty dobrej.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie u mnie spadł snieg... po świętach :).

      Usuń
  9. Piszesz szerze i lubię twojego bloga chociaż nieraz nie mam czasu zostawić komentarza, a nie chcę zostawiać takiego na szybko:) Wszystkie propozycje książkowe bardzo ciekawe. Kinga bardzo lubię, ale zrobiłam od niego przerwę :po cyklu opowiadań wróciła mi moją fobia...głupie, ale sporo nan temat czytałam i mam do tego uraz i nawet rodzina wie, że obowiązkowo ma mnie spalić że względu na to, że występował w czasach dawniejszych letarg. W opowiadaniu Kinga nie o letarg chodziło tylko o pułapkę, którą pokrzywdzony zmajstrował, żeby się zemścić i w taki sposób zakopał żywcem krzywdzącego...mnie to wystarczyło. Na razie Kinga odstawiam chociaż mistrza bardzo lubię, uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jak to z tymi komentarzami...też czasem czytam, a nie piszę, tak bywa.
      A Pry takiej fobii to rzeczywiście lepiej Kinga nie czytaj :), szczególnie Spiące królewny odradzam.

      Usuń
  10. Na moim biurku zawsze leży taki sam stos jak Twój. Kolejne książki do przeczytania wkładam pod spód, a biorę z wierzchu. W ten sposób każda czeka na przeczytanie mniej więcej tak samo długo. ciągle coś donoszę, więc ruch w interesie jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zamówiłam sobie kilka nowości - a kilka jeszcze chcę... a chwilowo coś mnie niemoc czytelnicza ogarnęła, zupełnie nie wiem, co jest. Obecnie najchętniej leze i pachne :)

      Usuń
    2. Myślę, że wszyscy jesteśmy przemęczeni i potrzeba nam odmóżdżenia. Nie tylko ciało musi odpocząć.

      Usuń
    3. A do wiosny jakoś daleko... mnie nawet zaplanowanie urlopu słabo pomogło, chociaż to zawsze cos :)

      Usuń
  11. Anno, hej! Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam Twoje propozycje książkowe. Zawsze wyłowię Ciebie coś intrygującego. Ale na końcówkę tego postu, to ja się absolutnie nie zgadzam.
    Protestuję, proszę pani! Co to znaczy:"jak się nie ma tego czegoś"?
    Ty - masz! I to bez dwóch zdań.
    Interesujesz się modą (nie tylko), widać, że naprawdę lubisz to co robisz i rób to dalej, bo robisz to z wielkim wdziękiem i czuć w tym pasję, szczerość.
    I nie waż się myśleć inaczej. No! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to ja nie wiem, czy ja się interesuję modą - raczej lubie ubrania, jako takie, wcale nie muszą byc modne, tylko musza mi sie podobać:). jednak jestem w tym bardzo odtwórcza, bez własnego stylu - i tego własnie owym dziewczynom zazdroszcze :)

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam! Odtwórcza? Z tym ja się z kolei nie zgodzę!
      A Melinda potwierdzi! ;)

      Usuń
  12. Mimo wszystko pierwszą i ostatnio pozycję chciałabym przeczytać. Jedno i drugie traktuję jako kontynuację tego, co czytałam do tej pory :)
    Szczęśliwego Nowego Roku, Anno! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż ja przeczytałam - właśnie jako takie kontynuacje. Tyle, że mnie nie zachwyciły...
      dzięki za życzenia :)

      Usuń
  13. Jak pewnie wiesz, robiłam u siebie ostatnio czytelnicze podsumowanie kończącego się roku ("Czarna lista lektur"). Też uważam, że dobór lektur jest bardzo subiektywny, każdy lubi co innego - a co ważniejsze, na daną książkę często trzeba mieć dobry moment, nastrój, ochotę. Ale Twoje stosiki bardzo lubię, ba, wręcz ich wyczekuję - fajnie jest podpatrzyć, co czytają inni, zwłaszcza, że Twoje recenzje są zwięzłe i konkretne. Będzie mi ich brakować, jeśli z nich zrezygnujesz. Serio.

    A co do ciuchów... rzadko zaglądam na blogi modowe, ale moim zdaniem w tej tematyce - jak mało gdzie indziej - pierwsze skrzypce gra subiektywny gust. I pasja. Nie rozumiem, więc dlaczego miałabyś zarzucić pisanie o swoich stylizacjach i nabytkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja lubię rozmawiać o przeczytanych książkach - a wokół mnie nikt nie czyta tego, co ja. I to mnie wkurza... w sensie brakuje mi osoby, która by powiedziała mi co sama o tym myśli. pewnie co jakiś czas coś wrzucę, bo to za dużo mnie, bym odpuściła.

      A z modą i ciuchami to chyba moja prózność - chcę być zauważona... a z czym do ludzi....

      Usuń
    2. Ja ostatnio przez przypadek zgadałam się z koleżanką... i teraz regularnie wymieniamy się przeczytanymi książkami. I już jest z kim wymienić refleksje po lekturze. ;-)

      Usuń
    3. tak... to doskonała sprawa -tylko one, te moje koleżanki, czytają co innego niestety :). A swoja drogą - istnieją dyskusyjne kluby ksiązki?

      Usuń
  14. U mnie też są stosiki.Wohlleben w oryginale, dostałam pod choinkę, a wcześniej kupiłam polskie wydanie więc mam dylemat. Najnowsza część cyklu Kowalewskiej i ostatni Zafon. Mroza nie lubię, za to Kinga zawsze. Pisz. pisz, bardzo lubię u Ciebie bywać.
    Do Siego Roku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zafon mnie bardzo rozczarował, ale to mnie. A polskich autorek z nielicznymi wyjątkami nie czytam

      Usuń
  15. Stosik wygląda imponująco, tylko kiedy to wszystko przeczytać? :D

    Wszystkiego najlepszego w nowym roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te już przeciez przeczytane :0 - ja czytam zawsze i wszędzie, nawet kosztem snu, jak mnie wciągnie.

      Usuń
  16. Lackberg zrobiła się nudna jakiś czas temu, dlatego nic nowego nie kupuję. Mróz jakoś mnie nie zachęca, a za Kingiem nie przepadam. W ogóle mało czytam powieści, bardzo mało. Albo sięgam po psychologię, ale to akurat moja dziedzina zawodowa, albo po książki człowieka, który napisał "Sekrety Lasu". A ostatnio zaczytuję się w pamiętnikach moich przodków - taty, babci czy też dziadka. Nigdy nie mogłem się za to zabrać, a teraz fascynują mnie i wciągają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie czeka pamiętnik mamy, ale trudno mi się zabrać, z róznych powodów. Z Kingiem tak jest - albo się kocha, albo...ot co. Mróz istotnie zawiódł, wolałabym jedną ksiązkę rocznie zamiast pięciu, ale dopracowaną. Z takich typu Sekrety lasu to lubie rózne teksty Wajraka.

      Usuń
  17. Ciekawie piszesz o książkach /dla mnie ciekawie/, fajne pozycje czytasz. Choć czytam to nie mam takiego "stosika", może kiedyś coś napisze.
    Pozdrawiam serdecznie. Szczęśliwego Nowego Roku, szampańskiej zabawy do białego rana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak Cię natchnie, to napiszesz :). A zabawa...hm... aż za dobra była :)

      Usuń
  18. Mnie też kręcą ciuchy głównie, a tu nakupowałam ich zbyt wiele niż powinnam... jestem w sercu desigiala i kilku marek nieobecnych w Polsce, równie ciekawych. Efekt - dwie tuniki kolorowe i kolejna obłędna sukienka z długim rękawem.
    Ps. A że coś jest dobre, tego wiedzieć nie możesz, zanim nie kupisz... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wiem, a jeszcze teraz są przeceny - ja bym kupiła pewnie wszystko. Ciuchy sa fajne...

      Usuń
  19. Szczęśliwego Noweg Roku życzę Anno.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję - i wzajemnie, Elzbieto :)

      Usuń
  20. I tak bardzo dużo czytasz. Zdecydowanie zawyżasz średnią.
    I także za to Cię cenię,
    Udanego Nowego Roku.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Co do średniej - tak, tę czytelniczą zawyżam, wiem. Co do innych średnich.... to nawet ciekawe :):):):):)

      Usuń
  21. Mnie też Mróz już znudził. Autor oczywiście bo prawdziwego mrozu to u nas jeszcze tej zimy nie było. Wracając do Mroza, jest jakiś powtarzalny, jakby się nie rozwijał tylko zatrzymał na pewnym poziomie. Może to dlatego, że, jak się mówi, spora grupa na jego sukces pracuje, dopisując części powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak jest... coś nowego znów wydaje :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

Towarzystwo dla Beboków

W grudniu pisałam o tym, że zamieszkały u mnie Beboki, czyli naczynia z kolekcji śląskiej Porcelany Bogucice.  Od tamtego czasu projektanci musieli mocno działac, bo kolekcja bardzo się powiększyła. No to i moje Beboki musiały dostać towarzystwo... towarzystwo nie byle jakie, bo przyjechały właśnie wczoraj do mnie Nocnice, Strzygi, Połednice, Skarbniki i Utopce. Przypomnę najpierw, jak wyglądał Bebok:


Na tej filiżance jest Utopiec, moim zdaniem bardzo przystojny:


Tu mamy Skarbnika, to postać ze śląskich legend, taki duch każdej kopalni:



A to ja, czyli Strziga:

 Moim zdaniem wypisz, wymaluj mój portret, fotograf by sobie lepiej nie poradził. :):)

Jest jeszcze Nocnica:


I przeurocza Połednica:


Oczywiście w kolekcji są nie tylko filiżanki, jest też masa przeróżnych kubków, talerze, różne kuchenne gadżety. Kubki i filiżanki są różnego kształtu i różnej pojemności, są też z różnej gatunkowo porcelany, ale na tym to ja się za słabo znam.
Kubki wybrałam sobie ze względu na pojemność i motyw z…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…