Przejdź do głównej zawartości

Wymarzone podróże

Lubię podróże...
Pewnie wiele osób lubi, wiele osób wędruje po świecie, wiele osób tylko marzy. Ja jestem chyba takim stanem pośrednim, trochę marzę, trochę realizuję. Parę fantastycznych miejsc już miałam okazję zobaczyć, ale dziś chciałam o tym, co w marzeniach. Nie wiem, czy te marzenia uda mi się kiedykolwiek zrealizować, bo to ogromne pieniądze przede wszystkim, i czas, i zdrowie - ale marzenia nic nie kosztują.  Nim przejdę do listy miejsc, które chciałabym zobaczyć, dodam może tylko to, że właściwie nie interesuje mnie nadmiernie architektura i zabytki - szukam miejsc, gdzie atrakcje są naturalne. Chcę zobaczyć na żywo inne niż u nas rośliny, egzotyczne zwierzęta w naturalnym środowisku, odmienne od naszych rodzimych skały, ziemię, pooddychać innym powietrzem i zjeść inne, lokalne jedzenie.

To idę marzyć :

  1. Grenlandia. Lubię zimne klimaty, lubię śnieg, lubię dziką przyrodę. Surowe warunki mnie nie przerażają, za to brak upału uważam za podstawową zaletę. 
  2.  Spitsbergen - właściwie jak wyżej - zimno, surowo, inaczej. I śnieg.
  3. Namibia - ze wszystkich afrykańskich krajów ten wydaje mi się najciekawszy - pustynia, zwierzaki, niezwykłe widoki.
  4. Komodo i Rinca. Te indonezyjskie wyspy to miejsce, gdzie żyją warany - zwane inaczej smokami... 
  5. Borneo - nadal jesteśmy w Indonezji, ale tu chcę zobaczyć żyjące na wolności orangutany
  6. Nowa Zelandia - tu wszystko mnie pociąga, przyroda, krajobrazy, wioska Hobbitów...
  7. Alaska - od czasów serialu Przystanek Alaska postanowiłam sobie, że tam kiedyś pojadę - bo to idealne dla mnie warunki - zimno, śnieg, łosie i niedźwiedzie...
  8. Madera - blisko i ciepło, ale jeszcze nie byłam, więc może pora
  9. Azory - też blisko, już chłodniej, ale wyspy mnie jakoś szczególnie przyciągają
  10. Chile - tam chcę na narty, bo da się pojeździć bardzo wysoko ( podobno ponad 4000 m npm), i to w czasie naszego lata :)
  11. Japonia, a szczególnie Okinawa, koniecznie w lutym/marcu, gdy kwitną tam sakury...
  12. Chiny - ale właściwie tylko rejs po jeziorze/sztucznym zbiorniku Trzech Przełomów
  13. Ziemia Ognista - no bo tam jest dziko, surowo, i niesamowicie
  14. Zachodnia część USA i Hawaje - jak dla mnie tam najwięcej przyrodniczych atrakcji, ale USA to obszar o ogromnych możliwościach do eksplorowania
Lista była dłuższa, ale troszkę już mogłam skreślić - teraz będzie tylko trudniej, bo zostały miejsca odleglejsze, droższe, a ja jestem coraz starsza i sił coraz mniej... część tych podróży - a właściwie większość -  będzie więc tylko palcem po mapie :(. 
A może jakieś propozycje? Co się komu marzy? Jakie fajne sprawdzone miejsce polecacie? Tylko nie zabytki... szukam miejsc z ciekawą przyrodą :). 


PS. Poznałam kiedyś dwie dziewczyny, które zwiedzały świat według pewnego klucza - po zastanowieniu okazało się, że nasz ( męża i mój) jest bardzo podobny. Z małymi wyjątkami tak podróżujemy i z małymi wyjątkami taka jest powyższa lista. A klucz jest prosty - wyspy. Zwykle wyspy są znacznie ciekawsze od stałego lądu :):):):). Bo my do kategorii wyspy dorzucamy jeszcze kategorię woda :):):).

Komentarze

  1. Rzeczywiście potrzebujesz sporo pieniędzy, czasu i zdrowia.
    Albo Komodo, albo Rinca. Jeśli tylko dragony to lepiej ta druga (bo bliżej z Flores). Chyba, że chcecie dodać manty, żółwie i inne atrakcje. Albo, że jest to rejs po Malukach.
    Mnie interesuje wszystko- ludzie, zwyczaje, jedzenie, zabytki, przyroda. I coś co nazwałabym duchem miejsca. Generalnie inność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W planach mam i jedną wyspę, i drugą, Flores oczywiście też - ale o tym sza na razie, by nie zapeszyć :). Bo wulkany tez lubię, a na Flores jest przecież Kelimutu:). Ludzie tak, i ów duch miejsca oczywiście też. Po prostu jakoś mniej kręcą mnie mury różne, a nawet wolę je oglądać na zdjęciach niż w naturze, wiem, dziwna jestem :). A jedzenie to podstawa :)

      Usuń
  2. A to ciekawe - ja raczej szukam w podróżach miast i ludzi. Szukam tłoku, zapachu i hałasu ulic. Do dzisiaj pamiętam pewien moment sprzed dziesięcioleci ;), gdy po raz pierwszy byłam w Londynie i usłyszałam COŚ, odgłos ulicy, który był zupełnie inny od tych, które znałam. Uwielbiam też oglądać ludzi - oczywiście jak są ubrani hahahah ;) , ale też jak chodzą, jak się zachowują - to jest dla mnie absolutnie fascynujące. Klimat - akurat odwrotnie hahaha - ciepło, albo przynajmniej umiarkowanie ... więc Kochana - nie spotkamy się raczej na naszych turystycznych trasach :)))Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest fajne, że się różnimy :). Co do klimatu - kiedyś jeździłam tylko w chłodek, ale Skandynawia mi sie już skończyła :), a zimowe wyjazdy na narty to dla mnie nie podróże poznawcze, tylko relaks. WYbrałam się więc raz na równik, i okazało sie, że wytrzymam, jeśli potem nocą jest klima:), stąd kilka ciepłych propozycji na liście przeciez mam. A miasta.... no cóż, zwykle lotniska są w okolicach wielkich miast, więc je obejrzę - ale to dla mnie nie jest priorytet, miasto to miasto:)

      Usuń
    2. O, ja podobnie, jak Margot, lubię miasta, zagubić sie w tłumie, wtopić się w tłum, poczuć atmosferę, no i oczywiście spróbować miejscowej kuchni. W Europie, to żaden problem. A upały znoszę źle, więc tropiki chyba sobie odpuszczę, chociaż ciepłe morza bardzo są przyjemne.

      Usuń
    3. Ja też źle znosze upały, stąd upodobanie do Skandynawii, ale okazało sie, że jakoś daję radę przy dobrej organizacji - kompletnie rezygnuję z plażowania, to mnie akurat nie kręci, a poza plażą udaje się złapac jakiś cień:). Miasta zwykle latem sa koszmarnie rozgrzane....

      Usuń
    4. nie nie :))))- w miastach są różne rzeczy do zwiedzania - galerie, muzea, jakieś skwery, pomniki - mnóstwo, mnóstwo miejsc. A potem są wieczory, oświetlone ulice, pachnące restauracje i kawiarenki. Są roześmiani ludzie, a może ludzie zażarcie dyskutujący, są jakieś ulotne nastroje, jakieś chwile, magia - kocham takie rzeczy :)))))

      Usuń
    5. No i tu wyjdę być może na człeka malo kulturalnego - ale galerie i muzea to nie jest dla mnie na urlopie najwazniejsze. No i własnie, pomniki mnie nudzą :). Mam tylko kilka dni, by odpocząć, i wtedy własnie to łono natury, zwierzaki i takie tam. To, o czym piszesz, to dla mnie na krótki wypad typu weekend albo po prostu na popołudnie. Natomiast co do cudownych urlopowych wieczorów, to tak, tak, tak. Właśnie to, o czym napisałaś - wtedy ludzie są zrelaksowani, uśmiechnięci, nie myślą o pracy tylko przyjemnościach. Wtedy towarzystwo jak najbardziej tak...I ten śmiech, zapachy, smaki...
      Poza tym ja przecież uwielbiam zakupy :):):), sądzę że na shoppingu byśmy się dogadały :)

      Usuń
    6. oj, nie miałam na myśli jakiejś wielkiej sztuki - ale po prostu lubię się włóczyć po takich miejscach - co nie znaczy, że nie lubię morza na przykład, ale do takiego typowego leniuchowania wolę nasze. :))))

      Usuń
  3. Oj, tak! Pomarzyć każdy może. A jak jest jeszcze cień szansy na realizację, to "kropla drąży kamień' i coś sie może wykluje:). Ja też uwielbiam turystykę wyspową. Na razie są to bliskie wyspy Morza Śródziemnego (ach , ile ich jest na Morzu Egejskim i Adriatyckim, nie dam rady) i te blisko Europy. Kiedyś w końcu trafię na Islandię, a za tydzień realizacja - Madera :) marzyłam o niej od co najmniej 10 lat. Bbardzo jestem jej ciekawa. A lista marzeń jest jeszcze długa, ale fakt, siły już nie te, co dawniej i z lotów międzykontynentalnych chyba przyjdzie mi już rezygnować (chociaż nie chcę tego jeszcze zaakceptować). I co z tego, że będą (powiedzmy) pieniądze i czas, kiedy sił brak? Ech, starość wszystko zabiera. P.s to ja haniamrok, tylko google chcą mnie upublicznić, a ja nie umiem tego zmienić (mam nowy laptop, który "wie lepiej").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Islandia już zaliczona, fenomenalne miejsce, jakbym była młodsza rozważałabym jeszcze raz, ale tak na ostro - trekkingowo. I moje najlepsze wspomnienie z Islandii to jednak rejs w poszukiwaniu wielorybów i potem ich obserwowanie - jak dla mnie, to była wyprawowa ekstaza. Greckie wyspy też sa cudowne, ale dla mnie wczesną jesienią było na granicy możliwości temperaturowej ( przełom wrzesnia/października). Może jeszcze Sycylia, bo jakoś mam zaległą :). Długie loty jeszcze wytrzymuję, ale mam świadomośc, że kto to wie... więc korzystam, póki mogę.

      Usuń
  4. A mnie jakoś w świat nie ciągnie, pozwiedzałam , pobyłam swego czasu i jakoś wolę tutaj, być może ze względu na to że wolę spokój...Jak coś się trafi to pewnie pojadę, ale bez szczególnego zachwytu :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bez zachwytu to chyba bym nie chciała - natomiast cudownie relaksuję się też pod żaglami - i tu wystarczą mi nasze piękne Mazury, bo na morzu buja, a ja to słabo znosze :)

      Usuń
  5. A ja chciałabym jeszcze tylko Machu Picchu zobaczyć...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to coś do dopisania do listy - Ty, Stokrotko, to już sporo widziałas, prawda?

      Usuń
    2. O niektórych podróżąch to pisałam w książkach.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja może nie aż tak, w sensie, że miłośc, ale bardzo lubię :)

      Usuń
  7. Wszystko może być poza zimnymi klimatami... brrrr.... wolę ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem :) - a ja przez wiele lat jeżdziłam tylko w chłodniejsze rejony - Skandynawia szczególnie Lofoty, Islandia, no ewentualnie Irlandia :)

      Usuń
  8. Plany bardzo ambitne, oby starczyło Wam zdrowia i kasy, ale po to są marzenia...skrajnych temperatur nie lubię, ale Alaskę i Hawaje też chciałabym zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to na kiedy bukowac bilety?

      Usuń
    2. Najpierw muszę zagrać w totka :-)

      Usuń
  9. Aniu lista cudowna i dobrze jest zwiedzać świat, bo to jest wartość stała i nie niszczy się:) czyli w Anglii byłaś już, bo to bliska wyspa , a resztę to powoli, może się uda. Marzenia trzeba mieć, bo one dają radość, bez nich życie byłoby smutne. Twoje podróże są wspaniałe, widziałam zdjęcia. Ja mam parę miejsc, zostawiam na emeryturę. Nie mogę jeździć, bo urlop...szkoda mi rodziców, nie wiem ile razy będę ich jeszcze widzieć. Ja tu oni w Polsce,mam nadzieję, że jeszcze...dlatego urlop to Polska, uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Anglii tak, już dosyć dawno, bo to istotnie blisko i język jakiś w miare normalny :):):). I rozumiem Twoje powody...

      Usuń
  10. Kocham podróże i moja lista jest nieskończenie długa, ale znalazłam już swoje miejsce na ziemi. To moja bezgraniczna miłość - Madera. Tam chciałabym mieszkać i umrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a mnie sie tam jeszcze nie udało być, chociaz od dawna w planie.A takiego swojego super miejsca nie mam jeszcze, chociaz może... ja wiem... może Bali. Ale na stałe byłoby mi za ciepło :)

      Usuń
  11. Anno, Twoja lista pięknych miejsc jest imponująca.
    Pięknie, że wszystko zebrałaś i opisałaś. To już jakiś krok w stronę realizacji.
    Wiedzieć, czego się chce. Potem przyjdzie pora na resztę...
    Życzę Ci spełnienia swoich podróżniczych marzeń.
    Zdrowia, funduszy, okazji, odwagi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzięki - wiem, że tego sporo, ale jak szaleć, to szaleć . Mam nadzieję, że w tym roku cos odhaczę z tej listy:)

      Usuń
  12. Witaj, Anno.

    Może napiszę tak: jest wiele miejsc, do których chciałabym zawitać pierwszy raz, są takie, które chciałabym obejrzeć ponownie i takie - do których już wracałam i powrócę jeszcze nie raz:)
    Najbardziej fascynujące wydają mi się Ameryka Południowa i Azja, chociaż "okołoaustralijskie" przyległości też kuszą:)
    Jak czytasz - z tych "więcej zachłannych" na widoki jestem:)

    Życzę, by Twoje podróżnicze marzenia się spełniły:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie, ale skoro jest tyle cudów , to chyba przyjmę wersję nie powracania, oczywiście z wyjątkami:). W ten sposób może zobaczę więcej :)

      Usuń
  13. Mojemu koledze marzy się podróż do Nowego Jorku;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie do Nowego Jorku to nie, ale przy okazji - bardzo chętnie :)

      Usuń
  14. Gdybym zrobiła taką listę to kilka miejsc by się na niej znalazło, ale z Twojej listy wybieram Nową Zelandię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę Nową Zelandię to już kilka razy odkładałam - ale w końcu przyjdzie na nią czas :)

      Usuń
  15. Hm... Ciężki temat. Ustaliłyśmy kiedyś, że mogłybyśmy podróżować razem, bo dla mnie zabytki to też... no, nie chcę zupełnie deprecjonować, coś tam można przy okazji zobaczyć, ale żeby po kościołach pół dnia? Łe.

    Ale prawdę powiedziawszy, to według dzisiejszych możliwości i fali podróżnych można by uznać, że ja właściwie wcale tego nie robię. Byłam podczas studiów na tak zwanych saksach, pamiętam, że dla moich przyjaciół takie wyjazdy były inspirujące i pełne wspomnień, dla mnie - mogłoby ich w ogóle nie być. Mimo że jeden z nich to południe USA. Ale ja tam pracowałam, więc co za radocha?
    Potem byłam z przyjaciółką w Hiszpanii, faktycznie trzy tygodnie, ale... Ale to ona organizowała ten wyjazd i co tu dużo mówić: inne oczekiwania miałyśmy. Ale co się architektury naoglądałam, to mi wystarczy.

    W efekcie mogę powiedzieć, że dwa razy byłam gdzieś poza Polską (a bardzo lubię po Polsce, to inna sprawa) tak w podróży przez duże pe. Byłam - nie uwierzysz! - na kole podbiegunowym na trzydniowej wyprawie na biegówkach, z inną przyjaciółką. To jedno z najpiękniejszych wspomnień mojego życia, najwspanialszych zdjęć, niby nudnych, bo tylko białych, ale wspaniałych... No i rok temu ta francuska wiocha i rajd po winnicach. Też mega.

    Ale czy o jakiejś podróży marzę? No marzę. O Peru. Ale pojadę na Kanary w spóźnioną poślubną teraz. Za trzy tygodnie :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wiesz, ten tego, może gdzieś na wyprawie zobaczę znajomą ( ze zdjęć)twarz i rzucę się na ciebie, nie krzycz wtedy za bardzo jakby co. Na kole podbiegunowym byłam, ale nie na biegówkach, bo kocham narty ale zjazdowe. Jakby należało na nich biegać, to by miały nogi albo co. Ja na skasy nie jeździłam, za stara jestem, wtedy się siedziało na czterech literach w Polsce i co najwyżej dorabiało w spółdzielni studenckiej.
      Od paru lat tak sobie trochę po świecie biegam. I na przykład własnie dlatego wciąż nie byłam w Portugalii, bo co znajdę coś ciekawego - to okazuje się, że połowa to własnie klasztory i kościoły - o nie, to nie dla mnie.
      A w Polsce jest po prostu pięknie. Ze wszystkich plaż świata dla mnie najpiękniejsza jest w Świnoujściu. Mazury to słusznie cud świata. Nasze lasy...ech... o każdej porze roku najlepsze. Góry też... może najmniej jarają mnie Tatry, bo co to właściwie jest - jednak Alpy czy inne takie większe...
      W okolicach Peru byłam. Śmiem twierdzić, że tamte kraje dosyć do siebie podobne, amazońska dżungla podobna w Peru czy w Ekwadorze, owoce podobne, Andy równie wspaniałe w kilka państwach regionu. I bardzo fajni ludzie:)

      Usuń
    2. A na KAnarach nie byłam i pewnie nie będę. Chociaż kto wie...Za trzy tygodnie znaczy tak świątecznie - sylwestrowo? Rejsy fajne widziałam w tatmym miejscu i czasie:)

      Usuń
    3. Tak, świątecznie-sylwestrowo, ale w miejscu starannie wyselekcjonowanym :) Można pożyczyć rowery i H. ogarnia trasy już.
      Ps. Jeśli się rzucić w Peru, to pomyślę, że takie zwyczaje tam..
      Ps2. Tomik jest. Jeszcze nie w internetach, na razie dostałam autorskie.

      Usuń
    4. Spoko, poczekam sobie, a potem się podelektuję. Pod panieńskim nazwiskiem?

      Usuń
    5. Tak, tak. Od stycznia powinien być normalnie w jakichś Gandalfach itd.

      Usuń
  16. To chyba na dzień dzisiejszy wspólną mamy Japonię, co do pozostałych Twoich wymarzonych wypraw musiałbym pomyśleć czy też mógłbym je uznać za swój cel. :)

    Tak się złożyło miło akurat z tymi pierniczkami. Chyba źle napisałem, bo test był bez podawania wcześniej pytań. Za to na egzamin będziemy mieli wcześniej podane zagadnienia do opracowania.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :).
      KIlka innych ciekawych wysp juz miałam okazję zwiedzić :)

      Usuń
  17. Nie marzę, nie wymyślam dokąd chciałabym pojechać, gdzie chciałabym mieszkać. Nie planowałam, nie marzyłam i.....wyprowadziłam się z Polski.Bo ja funkcjonuję na impulsach.
    Nowa Zelandia- niesamowicie intrygujący kraj ale trochę za duży by go w tydzień poznać.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - tam trzeba na miesiąc przynajmniej, poza tym to daleko i lot koszmanie długi. Mam rodzinę w Australii, ale jakoś się wybrac do nich nie mogę, mimo stałego zaproszenia.

      Usuń
  18. W przyszłym roku mamy w planie zwiedzić właśnie dwie wyspy - pierwszą zamieściłaś w marzeniach (Madera), druga to Rodos :)
    Ogólnie rzecz biorąc kocham ciepełko i taki wybór jest właśnie moim kluczem, oprócz roślinności, która ma mnie urzec (Egipt odpada - za gorąco, więc i rośliny marne....).
    Miłego dnia, Anno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Rodos jest pięknie, ale gorąco i wieje:) - z rośłinami było tak sobie:), ale dla mnie Rodos było tylko przystankiem po drodze na inne, mniejsze wysepki:). Egipt też jakoś nie...

      Usuń
  19. No Aniu przyznam, że Twoja lista jest dość konkretna, ale podobnie jak Margot wolę jednak cieplejsze i bardziej zatłoczone klimaty :)
    Kocham naturę i piękne widoki, ale lubię też zobaczyć jakieś ciekawe miejsca, czy budowle. Zauroczyłam się Hiszpanią i architekturą Gaudiego oraz Wyspami Canaryjskimi.
    Byliśmy kilka lat temu na Fuertaventurze, piękna wyspa, wybieramy się jeszcze na Lanzarotte. Klimat ciekawy, bo wietrznie i ciepło, dużo roślinności, piękny ocean i plaże. Niestety u mnie problem zdrowia i finansów nie pozwala na jakieś wyprawy marzeń. Jednak bardzo bym chciała lecieć do kraju kwitnącej wiśni ;) i do Stanów odwiedzić swoją przyjaciółkę oraz zobaczyć przy okazji Grand Canion.
    Z mężem sobie robimy takie plany na wypady po Polsce, bo jest wiele pięknych miejsc, które warto zobaczyć :)
    Ostatnio byliśmy w Kazimierzu Dolnym, niesamowicie klimatyczne miasteczko i widoki, byliśmy pod ogromnym wrażeniem i zamierzamy tam jeszcze zawitać, bo nie zobaczyliśmy wszystkiego ;) Na pewno opiszę to kiedyś u siebie ;)

    Pozdrawiam i życzę Miłego Dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez wiele lat jeździłam tylko tam, gdzie zimno - stąd na liście nie ma już paru fajnych miejsc, bo już za mną. Niestety te zimne miejsca się powoli kończą, więc kilka razy pojechałam gdzieś w tropiki, i nie było tak źle - ale za długo tam nie mogę być, bo mi w słońcu źle :)
      A w kazimierzu byłam kilka razy, ale jakoś nie złapałam jego uroku... może dlatego, że to było służbowo

      Usuń
    2. Ja jestem bardzo szczupła, więc lubię ciepło i dobrze znoszę upały, wygrzewam sobie wtedy te moje kościęta :)
      Najczęściej tak to już jest, że jak się jest na służbowym wyjeździe, to nie ma się na tyle czasu by coś zobaczyć, zwiedzić, pospacerować. My sobie przyjęliśmy ślimacze tempo ze względu na mnie, ot nic na siłę i weekend spędziliśmy na prawdę w bardzo miłej i wesołej atmosferze, tam jest tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia i do tego ten klimat. Aniu Ty widziałaś wiele niezwykłych miejsc i widoków zapierających dech w piersiach, a skoro wolisz tylko przyrodę i mało zatłoczone miejsca, to faktycznie Kazimierz mógł Ci nie przypaść do gustu.

      Usuń
  20. Powiem szczerze, że mnie wystarczają podróże po Polsce:D
    Jakoś nie marzę o tych dalekich, ale gdybym miała coś z Twojej listy wybrać, to byłaby to Japonia:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PO Polsce stale jeżdże służbowo:), poza tym jestem jednak od Ciebie troszkę starsza i po POlsce już pojeździłam - fakt, jest przepiękna i mnóstwo u nas wspaniałych miejsc:)

      Usuń
  21. Ja podróżować nie znoszę - tego pakowania się, przemieszczania, aklimatyzowania :) zdecydowanie jest kanapowcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pakowania i aklimatyzacji tez nie znoszę, bardzo mi przeszkadzają zmiany czasu, szczególnie te przy podróży na wschód, na zachód idzie mi jakoś łatwiej. A przy najdalszej mojej trasie miałam róznice czasu 9 godzin. Okropność :). Za to bardzo lubię latać i nie przeszkadza mi samolotowa ciasnota i nawet lubię to dziwne jedzenie które tam podają. A na kanapie posiedzieć tez fajnie...

      Usuń
  22. Lista długa ale życzę żebyś zrealizowała ją całkowicie.
    Kiedyś podróżowałam, teraz już nie /jeśli już to zwiedzam Polskę/ a mam jeszcze dużo miejsc, które chcę zobaczyć. Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsekwentnie realizuję...Polskę zwiedzam nieustannie - zawodowo :)

      Usuń
  23. Wspaniałe marzenia, życzę Ci, byś spełniła je wszystkie.
    A ja chciałabym się wybrać do Francji, niekoniecznie do Paryża, raczej do jakiegoś małego francuskiego miasteczka. I raz jeszcze do Anglii. Małe te moje wymarzone podróże, ale i tak pewnie tylko w sferze marzeń pozostaną ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:0. Małe francuski miasteczka bywają słodkie:), chociaż znam je tylko z zimowych wizyt, pewnie latem jest piękniej. A Anglia....hm...blisko, łatwo, język ludzki:) - nic tylko jechac:)

      Usuń
  24. HELOOŁŁ :) gdzie jesteś ??? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pracy jestem, a od świtu będę daleko, hen, hen:)

      Usuń
  25. Rzeczywiście trochę kosztowne te Twoje marzenia podróżnicze, ale wspomnienia po takich podróżach warte każdych pieniędzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, co zobaczę, to moje. A zostały już te najkosztowniejsze, niestety, tańsze już zaliczyłam :)

      Usuń
  26. To bardzo interesująca lista, tym bardziej ,że tak jak ja, wolisz wejść w środowisko naturalne zamiast oglądać to, co można zobaczyć w internecie (muzea, galerie itp.)dokładniej niż w biegu wycieczkowym, ja jeszcze dodałabym muzykę do tego co mnie interesuje w" innym" świecie. Moje marzenie to dwa miejsca - Nowa Zelandia i Patagonia w Argentynie, Argentyna mnie pociąga też ze względu na tango. Ale czy to zrealizuję , raczej wątpię. Apro'pos -dla mnie też brak upału to zaleta hahaha...Uwielbiam Norwegię i Szkocję, ale także Bretanię a szczególnie jej wybrzeże wiosną i foki grzejące się na czerwonych skałach. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na muzykę bardziej wrażliwy jest mój mąż, ale to powoduje, że też wszędzie jej szukamy. Lokalne instrumenty zwykle zatrzymują go na dłużej, bo musi wypróbować, jak wydobyć z nich dźwięk. Ta lista już po kilku cięciach miejsc "zaliczonych", ale może spotkamy się w Nowej Zelandii czy ARgentynie...

      Usuń
  27. Też mam swoją listę wymarzonych destynacji. ;-) Numerem jeden długie lata była Gruzja, ale w końcu udało się tam dotrzeć (i to dwukrotnie). Teraz dość realnie myślę o Indonezji. Zobaczymy czy się uda. Warto marzyć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gruzja jakoś nie, ale Indonezja jest na tyle niezwykła, że chociaż już byliśmy, zamierzamy wrócić, i to pewnie dosyć szybko:) - tyle, że teraz inne wyspy, te , które wypisałam...

      Usuń
  28. Piękne plany. Może niełatwo będzie je zrealizować, ale dlaczego ma się nie udać? Trzeba wierzyć i robić wszystko, aby się udało :-)
    Mnie nie ciągnie w zbyt daleki świat i lubię miejsca nie przetworzone przez przemysł turystyczny. Niewiele takich jest. I oczywiście chciałbym bardzo poznać dokładnie Czechy, kraj, który uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Częśc już się udała, więc już o nich nie pisałam. Byłam na jawie, na bali, na Galapagos, na islandii, na Lofotach, na kilku maleńkich greckich wysepkach - bo najbardziej lubię wyspy. Ale i inne miejsca też się znalazły na liście, o niektórych pisałam na blogu. A Czechy sa fajne :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…