Przejdź do głównej zawartości

Klub Oszalałych Babć:)

Po emocjach ostatniego tygodnia - co widać w poprzednim poście - zapraszam do lektury i do oglądania - muszę nieco odpocząć. Przypomnę, że wraz z koleżankami blogerkami zajmującymi się modą, ciuchami,  i takimi tam, wymyśliłyśmy grupę, taki Dream Team, która zaprasza do wspólnej zabawy modą, konkretnie do wymyślenia stylizacji na zadany temat i pokazania jej w określonym momencie. Ostatnio był Zimowy kapelusz, za następne będą Kosmitki - jeśli tylko ktoś jeszcze ma ochotę dołączyć, bardzo serdecznie zapraszamy i proszę tylko dać znać, wszystko wyjaśnię -to jest proste, miłe,  zabawne i szalenie przyjemne. I nie trzeba być " młodą i piękną blogerką modową" -  trzeba tylko mieć chęć na zabawę.
Tu popatrzcie, jak cudownie się bawiłyśmy:



Ale do rzeczy.

Bo w moim wieku co jakiś czas jednak trzeba odpocząć....bo nie tylko wyzwania wyczerpują. Oprócz  tego wszystkiego jestem też oszalałą babcią, i o tym dzisiaj chciałam.
Najpierw człowiek chciałby nieba przychylić swoim dzieciom, dać im to, co najlepsze, zapewnić przyszłość, wykształcić, uczynić dobrymi ludźmi. Nauczyć cieszyć się życiem, bycia szczęśliwym człowiekiem, nauczyć podążania za swoimi pasjami. Ale różnie bywa - dzieci się ma 24 godziny na dobę, a trzeba też pracować i takie tam. Ale potem przychodzą wnuki.... i to jest takie wielkie, cudowne wow, jak niemal nic innego. Wiem co mówię, mam już troje, a dzieci chyba jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa w tym zakresie.

Wnuki to już tylko radość i szczęście, bez obowiązków, bo przecież mają swoich rodziców. Wnuki to przyjemność, zabawa, rozwój. Przyjdzie takie małe i się przytuli, rączki wyciągnie, da buziaka, a nieco większe powie: kocham , baba. I od razu człowiek ma ochotę wyrwać sobie serce i podać na dłoni. I robić dziwne rzeczy...
Ja teraz kombinuję, jak nauczyć Najstarszego jeżdżenia na nartach. Już nauczyliśmy jeździć autkiem. Młodszy na przykład bardzo lubi robić babci kawę - obsługa ekspresu do kawy to dla niego wielka frajda, lubi też bacznie obserwować proces gotowania, i chętnie wtedy coś tam miesza w garnkach. Oboje błyskawicznie opanowali obsługę pilotów oraz telefonów ( tak, wiem, takie małe nie powinny, ale...). Oboje uwielbiają kąpiele, i wtedy w wannie jest szaleństwo, no to oszalała babcia nabyła stosowne zabawki - jest super, gdy można w wannie siedzieć godzinę. Najmłodsza jeszcze nie bierze w tych szaleństwach udziału, ale to tylko kwestia czasu :).

I wiem, że nie jestem w uwielbieniu wnuków osamotniona. Moja kuzynka na przykład upiekła swojemu wnukowi tort. Traktor. Och, jaki piękny był ten traktor.... Znana większości Stokrotka zadedykowała wnukom swoją ostatnią książkę. Moja jedna koleżanka wie już wszystko o dinozaurach, bo jej wnuk je uwielbia. I tak mogłabym długo.

I najważniejsze - sięgam pamięcią wstecz, i przypominam sobie moje babcie i dziadka. Byli najwspanialsi, kochali mnie ( i pozostałą naszą sporą gromadkę) ogromnie, dawali nam, co mogli, byli z nami. Gdy czasem w gronie kuzynów i kuzynek wspominamy dzieciństwo, to wszyscy zgodnie twierdzimy, że byli najważniejsi. I wspaniali.

Niedługo Dzień Babci i Dzień Dziadka. Sama nie wiem, o co właściwie chcę zaapelować - tych młodych szczęśliwców, którzy jeszcze mają babcie i dziadków chcę prosić, by im powiedzieli, jacy są dla nich ważni, tym, którzy sami są babciami i dziadkami - by tacy ważni dla wnuków byli? Po co... tak na pewno jest.

Poniżej ja z moimi babciami i z dziadkiem. Niestety, drugiego dziadka już nie miałam szans poznać.







To moje najcenniejsze pamiątki.

Moje wnuki mają jeszcze prababcie i pradziadków, oby jak najdłużej. Zadbałam, by miały z nimi zdjęcia - po latach dostaną ode mnie te zdjęcia, i mnóstwo pięknych historii. Bo  warto.


PS. Swoją drogą, proszę zwrócić uwagę na moje stylizacje - mam spódniczki na  szelkach, całkiem urocze :):):):)

Komentarze

  1. Spódniczki na szelkach też miałam:D
    Niestety babci juz nie mam..
    Wnuków tez jeszcze nie, ale te troszeczkę póżniej wolę;)
    Aczkolwiek co ma być, to będzie:D

    A akcja była superancka!!!
    Już mam cosik na następną:D
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tarunia, Ty na wnuki masz jeszcze mnóstwo czasu, jestes ode mnie sporo młodsza:). le fakt, co ma być, będzie. A na nastęĻne wyzwanie tez już coś mam, pod warunkiem, że mi sie uda w to wcisnąć...

      Usuń
  2. Aniu to była super zabawa i dziękuję za nią. Na następną już mam zdjęcia i chyba Ci się kiecka spodoba:)buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jola, mnie się na pewno spodoba, ale najważniejsze, byś sie podobała sama sobie :):):). Jesteś taka radosna i kreatywna, aż zazdroszczę ci tej energii :)

      Usuń
  3. Takie wspomnienia z dziadkami w roli głównej są nie do zastąpienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... a czasami docenia się to dopiero po latach.

      Usuń
  4. Wnuków jeszcze nie mam, późno miałam własne dziecko, więc muszę poczekać, ale postaram się być fajną babcią. Podsunęłaś mi pomysł na post o babciach, z użyciem starych zdjęć.
    Moje rówieśnice są babciami i o niczym innym nie mówią, a niedawno tylko o torebkach i paznokciach było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, jak sama widzisz na blogu, od torebek i paznokci nie stronię :):):), ale to fakt, że te cudowne maleńkie istoty stają się całym światem. No dobra, trochę miejsca na ciuchy w tym wnukowym świecie jeszcze jest :). A postu już jestem ciekawa.

      Usuń
  5. A ja to wyjątkowo szurniętą babcią jestem. Bo oprócz tego, że niesamowicie te swoje wnuki kocham /13 i 9 lat/ to jeszcze ich gonię na różne wycieczki. Zarzucamy plecaczki na plecy i pędzimy.... A ten starszy wnuk to juz mnie przerósł, więc od strony plecaczków to oni wyglądają na moich synów.
    Niedługo ferie, więc znowu będę ich pędzić po różnych wąwozach i wygwizdowach...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i to jest fantastyczne, szurnięta babciu :). Kiedy mój młodszy wnuk poszedł do złobka - a jest w nim podgląd online - zamiast pracować siedziałam i wpatrywałam sie w ekran, żeby zobaczyć jak mu tam jest i co robi... równie dobrze mogłam go mieć ze sobą, bo i tak byłam skupiona tylko na nim. I z tego co wiem, druga babcia to samo, wydajnośc w pracy - zero :):)

      Usuń
  6. Bardzo podobają mi się wszelkie działania blogerskie, które pokazują dystans do siebie, inteligencję, humor i wiele więcej pozytywnych wartości. :) Oby tak dalej.

    Wspomnienia to coś, co zawsze z nami będzie, niezależnie od sytuacji czy miejsca.

    U mnie jest tak, że to najwyższa ocena, coś jak 6. :) I dziękuję za gratulacje.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No humoru i dystansu to tam sporo było, fakt.

      Usuń
  7. Ja nie mam takich zdjęć... Mam z dziadkiem z kajaków sprzed dwóch lat, bardzo dla mnie cenne. Z babcią prawie wcale. I ona i on są dla mnie cholernie cenni, ale to ciekawe, że każde zupełnie, zupełnie w inny sposób.

    Do babci uwielbiałam jeździć, mieszkała sama i było nam we dwie bardzo dobrze, nigdy nie przyjeżdżałam na dzień czy dwa, tam było 350 km, kto by się bawił. Raczej dwa razy do roku, ale porządnie. Ostatni mój przyjazd do było pisanie magisterki, więc nie jakieś lata temu specjalnie... Był piec i wstyd się przyznać, ale śniadanie na stole po podniesieniu powieki. Nawet mało gadałyśmy, ja sobie pisałam, dostawałam sztywną koszulę nocną z długim rękawem i prosiłam ją, żeby nabuzowała w piecu jak się da. Chciałabym móc, ile bym dała, żeby pojechać, jak kiedyś, w ferie, no ale... Co zrobić.

    A dziadek lubelski to konkretnie inna historia, jeśli kogokolwiek kocha to wnuczki. Właściwie inaczej: ja w to nie wątpię, ale ciekawe jest to, że on nie jest miłym, czułym, kochanym i empatycznym człowiekiem. On jest zupełnie innym człowiekiem, ale - powtórzę się - kocha swoje wnuczki :) I stąd specyficzna bliskość. I telefony w miarę regularne i ręka na pulsie, ostatecznie mieszkałam z nim w jednym domu 25 lat. On wie, co u mnie, ja wiem, co u niego. I tak ma być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, E.,....no tk to jest i inaczej nie będzie, że tak błysnę domorosłą filozofią. ja uwielbiałam strychy, u obu babć. Ilez tam było skarbów, dzis nie ma po tym śladu najmniejszego - a można byłoby zapełnić całkiem spore muzeum:(. Lubię te wspomnienia, bo sa takie ciepłe.

      Usuń
  8. Anno,piekny wpis ,zmuszajacy do refleksji :) Niem mam juz ani babc ani dziadkow ,ale mam same mile wspomnienia zwiazane z nimi . Dla mojego dziadka bylam" oczkiem w glowie"pomimo,ze mial kilkoro wnuczat :)Pamietam jak zjadl sam jeden ( bo nikt inny nie chcial) caly talerz pierogow z jagodami,ktore zrobilam.Chorowal potem kilka dni,ale twierdzil,ze takich rewelacyjnych pierogow nie jadl nigdy :) a chorowal bo zjadl ich zbyt malo :))))) Nie mam jeszcze wnuczat,ale mam cicha nadzieje,ze beda czuli sie przy mnie tak samo wyjatkowo jak ja czulam sie w obecnosci moich dziadkow.:)Pozdrawiam serdecznie Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka cudowna historia z tymi pierogami :). Wzruszyłam się, naprawdę. Moje wnuczęta są takie cudowne ( dla mnie oczywiście), i życze takich każdemu:)

      Usuń
  9. Nie rozumiem dlaczego babcie darzą większą sympatią wnuki niż dzieci? Przecież ich dzieci też kiedyś były małe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak... chociaż fakt, może to tak wyglądać. I nie ma znaczenia, czy owe dzieci oraz wnuki sa małe czy duże. Różnica jest taka, że dzieci są - były - ze mną 24 na dobę. Wnuki - tylko bywają. Jest więc jakoś tak...hm...intensywniej. Poza tym dla mnie sympatia to coś, co jest zero-jedynkowe, bez wartościowania na mniejszą lub większą. Może tez jednak jest tak, że kompletnie nie jestem obiektywna i nie mam racji:(.

      Usuń
  10. PS Nie wiem czy tylko ja mam taki problem - przy wysyłaniu komentarza na tym blogu muszę kliknąć dwa razy, żeby był opublikowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie tylko Ty - ale chyba jest jeszcze inaczej - wystarczy kliknąc raz, ale trzeba poczekac. Mnie też się coś dziwnego dzieje, nie wiem w czym rzecz - po zmianie wyglądu bloga tak się zaczęło dziac.

      Usuń
  11. Nie umiem sobie wyobrazić bycia babcią. Chyba będę surowa.
    A Twój dziadek bardzo podobny do mojego, którego znam tylko ze zdjęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja długo nie umaiłam w ogóle przyjąc do wiadomości, że kiedyś tam, być może, będe babcią. Ja i babcia??? Jakaś bzdura. A potem maleństwa skradły moje serca, mój czas, moje wszystko :)

      Usuń
  12. Babcie zaszalały, ale bardzo pozytywnie! :)
    A która to na zdjęciu jesteś Ty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ariadno kochana, zaszalały nie tylko babcie - a która to ja pokazałam w poprzednim poście, pod tytułem Zimowy kapelusz

      Usuń
  13. O, widzę duże zmiany u Ciebie, czyżby Cię zainspirowały nasze blogowe przeprowadzki? ;) Bardzo mi się podoba Twój pomysł z Teamem Aniu. Tak lekko, spontanicznie, po prostu super ;) Ja nie mam niestety zdolności ani kreatywności w dziedzinie mody, dlatego u mnie na blogu raczej o tym nie piszę, chociaż wiem, że jest to obecnie na topie, szafiarki są rozchwytywane ;)

    Jedni dziadkowie zmarli dawno, drudzy nie tak dawno, wszystkich doskonale pamiętam i brakuje mi ich, pradziadków też miałam okazję poznać, byłam co prawda malutka, ale pewne momenty z naszych zabaw głównie utkwiły mi w pamięci.
    Masz wspaniałą pamiątkę Aniu, zdjęcia są wyjątkowe, a Ty byłaś rozkosznym bobasem ;)

    Aniu w Nowym Roku życzę Tobie i bliskim wszystkiego najlepszego, dużo radości, zdrowia, siły, cierpliwości i spełnienia wszystkich marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabuniu, dziękuję bardzo. Bog się zmienił przez problem z komentarzami, teraz chyba wszystko działa jak powinno. Wspomnienia są cudowne, bardzo chciałabym podobne dac moim potomkom.
      A moda? Ja tez się tym tylko bawię, ale niektó®e dziewczyny są naprawdę wspaniałe...

      Usuń
  14. Miałam taką spódniczkę na szelkach, nawet mam zdjęcie, miałam wtedy 6 lat.
    Też należę do klubu oszalałych babć.
    Nie znałam ani jednego dziadka, ani jednej babci, tak się złożyło, że odeszli zanim się urodziłam. Miałam za to dwie babcie "przyszywane", jedna była super...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać w tamtych czasach taka spódniczka była "must have":). Swoją droga całkiem fajne takie spódniczki:).
      I witam w klubie, babcie sa super fajne:), szczególnie te oszalałe.

      Usuń
  15. Też mam troje wnucząt i też jestem zwariowaną babcią. Chociaż stale wydaje mi się, ze mogłabym więcej dla nich zrobić, częściej z nimi być, taki niedosyt ;)
    A moich dziadków też wspominam zawsze z czułością. Chociaż drugiej babci zie darzyłam specjalnym uczuciem, bo czułam, że nie jestem dla niej szczególnie istotna (mieszkała z pięcioma innymi wnuczkami i trzema wnukami, a ja tam tylko przyjeżdżałam z rodzicami dośc regularnie), to w taty wspomnieniach okazało się, że wcale nie znałam tej mojej babci. I zaczęłam ją doceniać dopiero teraz na stare lata. Ale dla jej męża, mojego jedynego dziadka, byłam wyjątkowa i czułam to, był moim Chrzestnym, był wspaniałym dziadkiem, zaszczepił we mnie ciekawość świata, pasję geograficzną. Tak dawno już go nie ma...Piękny wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest nas coraz więcej szalonych babć , cudownie. czasem tak jest, że dopiero po latach czegoś się dowiadujemy, ja też już od moich rodziców usłyszałam kilka niezwykłych historii - ale dopiero teraz o tym mówią.... trzeba to zapisac i zapamiętać, potem przekazać dalej

      Usuń
  16. Niestety nie znałam żadnego mojego Dziadka, ale Babcie były cudowne, ach ile wspomnień, tak jakby to było wczoraj :))))
    Piękny wpis poczyniłaś - nie ma jednak nic piękniejszego niż rodzinne związki i tworzenie naszej małej historii.
    Raz jeszcze dziękuję za wymyślenie Dream Team i zaproszenie mnie do współudziału w jej tworzenie. Tak się cieszę, że się udało :)))))
    Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Margot, sama wiesz... te Twoje pamiątki po babciach szalenie mnie inspirują, i tez ich zazdroszczę :).
      A Dream Team to coś, co napawa mnie dumą - bo działamy razem :)

      Usuń
  17. Ubolewam bo jeszcze babcią nie jestem. Moje koleżanki i przyjaciółki są i znam to szaleństwo, o którym opowiadasz. Cieszę się natomiast, że mój dorosły syn często dzwoni do swoich babć (mieszkają daleko) na dłuższe pogaduszki. Chodzi o to, by duże dzieci chciały same z siebie mieć kontakt z dziadkami.I to już nasze rodziców zadanie, by je tak wychować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rozumiem Cię, nasze chciejstwo bycia babcią nie ma nic do rzeczy, to dzieci nasze muszą być na to gotowe, a nie my :). I tak, to od nas zalezy , jak będzie dalej - co nasze dzieci zrobią z naszymi rodzicami :). Fajnie, gdy jest fajnie.

      Usuń
  18. Bardzo ciekawy post, fantastyczne zdjęcia!!! Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z mojej szuflady ze starociami :)

      Usuń
  19. JA NIe mam jeszcze wnucząt ale mam nadzieję, że doczekam tej chwili. Dziadków i babć nie mam już i tylko dziadka od strony taty poznałam i byłam z nim blisko. Z babcią od strony mamy nie zdążyłam się zaprzyjażnić , bo widziałam ją tylko raz w życiu. Wspomnienia lat dziecinnych zawsze są z ogromną dawką nostalgii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak gdy zaczyna się grzebać w pudełku ze wspomnieniami, własnie tak jest... ale to jest dla mnie taka dobra chwila, dobry czas - te wspomnienia sa piękne.

      Usuń
  20. Ach ,ja też witam Cię, Anno, w "Klubie Dziadostwa" :) ależ to cudowne pamiątki . Jednakże pamiatka pierwszego razu całkiem mnie oszołomiła-bomba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ola - Lumpola zrobiła :), piękna... i my tam wszystkie takie piękne. A co do Klubu Dziadostwa - to jest świetna sprawa:):):)

      Usuń
  21. I to właśnie jest ważne w różnych sytuacjach, by jednak ten dystans i humor się utrzymał. Nawet w minimalnej ilości.

    :) Młody jak młody. Zależy jak na to patrzeć.

    I to jest to jeśli o WOŚP chodzi według mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ralph Lauren sklep www jest miejscem, w którym z powodzeniem znaleźć można odzież dla każdego. Są to ubrania najwyższej jakości, znane i doceniane na całym świecie
    ralph lauren sklep www

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…