Przejdź do głównej zawartości

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria. Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem.
No i poczułam, że będzie problem, bo akurat zwierzęce printy to jest akurat jeden z tych
elementów, których dla siebie kompletnie nie akceptuję. Nie, bo nie. Przy okazji, na liście
nieakceptowanych mam jeszcze dżinsy z dziurami, białe buty i ostatni krzyk mody, czyli
białe torebki. Lista tego, czego nie mogę nosić ze względu na figurę, jest znacznie
 dłuższa... na pewno odpada mini, rozkloszowane sukienki i spódnice o długości innej niż maxi, 
wszelkiego rodzaju płaskie buty typu balerinki, cokolwiek w kolorze brązowym, 
pomarańczowym, cielistym, większość rzeczy żółtych też odpada.... przesadnie oversizowe
swetry i inne duże ciuchy, bufy, plisy, szerokie rękawy... ech, chyba najlepiej jak ubiorę się 
( Bea, nie śmiej się, ani nie gniewaj) jak księgowa. Prosta biała koszula, ołówkowa spódnica,
wąska marynarka i szpilki. Zaszaleć to ja mogę z zegarkiem. Minimalizm w czystej postaci.
A Cavalli i minimalizm to dwa przeciwne bieguny. Naprawdę czułam się jak przed trudnym
egzaminem, do którego  nie mam szans się przygotować.

Mam jednak dobre koleżanki, a właściwie myślę tu o jednej. Piękna,  dzięki  - pokazałaś mi, że
Cavalli to też przeróżne bogate printy, kolory, przepych, barok, szaleństwo. I  delikatnie
popychałaś mnie we właściwym kierunku. Nie wiem wprawdzie, czy nie zboczyłam z tej ścieżki,
ale co tam,  jak wiadomo no risk, no fun. 
Poniżej zestaw hashtagów ułatwiających odnalezienie wszystkich uczestniczek tego wyzwania, wszystkie stylizacje będa też do zobaczenia na blogu   https://dreamteamchallengemoda.blogspot.com 
#phenomenalusincavallisstyling #phenomenalusascavalliswildings #phenomenalus 
#phenomenaluschallenge


No dobra, to pora przestać gadać, a pokazać, co udało się z mojej szafy wydobyć :


Śnieg jest naturalny, nie trzymam go w szafie, kapelusz już był. Z szafy jest sukienka, której
cechą szczególna jest kompletna odmienność tyłu od przodu, powyżej jest ujęcie z boku -
przód jest powiedzmy że w kolorowe paski, za to z tyłu na czarnym tle rozwijają się
 magiczne rośliny, zupełnie jak w zaczarowanym ogrodzie. Do tego dorzuciłam moją
dziwną tiulową kurtkę haftowaną nićmi i koralikami w kwiaty, oraz odmładzające kozaki (na
nazwę patent ma Beassimaa).  Nie mogłam się zdecydować co do torebki, więc na każdym
zdjęciu jest inna. Na tym pierwszym jest taka z czarnego aksamitu, haftowana koralikami
w kwiaty, ale w to musicie mi uwierzyć, bo jakoś jej nie widać.



 Na tym zamieniłam torebkę na również aksamitny, i również haftowany, ale plecaczek. Też
nie widać... oprócz pasków do zakładania na plecy ma jeszcze łańcuszek do przekładania
przez ramię.


Miałam też taką myśl, żeby różowe paski na sukience podkreślić różową torebką na grubym
 czarnym łańcuchu. No i na zdjęciu nie widać ani różowych pasków, ani łańcucha...

Nie mam pojęcia, czy chociaż w niewielkiej części to co powyżej oddaje klimat Roberta
 Cavalliego, ale się starałam.

Za zdjęcia dziękuję B. K.


I jeszcze gratis z ostatniej chwili:):):)

Otóż wczoraj, gdzies późnym popołudniem, pracowałam. I napadła mnie już totalna zmęczeniowa
 głupawka. Efekt poniżej:



Uznałam, że wielki, dziki, szalony ptak emu ( chociaz niektórzy twierdza, że to yeti)
doskonale wpisuje się w konwencję Dzikusek Cavalliego.... No i proszę, mam na sobie
 zwierzęcy print :):):):)

Komentarze

  1. Faktycznie patchworkowo, z tego wszystkiego najlepsze kozaki i ostatnie zdjęcie :-)
    Chętnie poczytałam o Cavallim, bo coś się słyszy, ale nie zawsze człek doczyta...
    Na tych sankach jesteś drobniutka, jak dziewczynka:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez musiałam się douczyć, bo wcale nie znam sie na modzie - ucze sie dopiero :). A duża istotnie nie jestem:)

      Usuń
  2. Patrząc na te zdjęcia jest mi zimno :) wolę cieplejsze klimaty ale Ty prezentujesz się jak królowa śniegu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, dzięki - ja tam bardzo lubię zimę i śnieg. Powoli jednak tęsknię już do słoneczka...

      Usuń
  3. Ciekawe zestawienie kwiatowych printem i pasków ja to uwielbiam lubię kombinowanie w modzie i tu to znalazłam super pozdrawism 😍www .happy-woman.pl👍💖💖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie wiem, co sama o tym sądzę - chyba jednak nadmiar printów mnie przytłacza

      Usuń
  4. Swietna stylizacja i swietnie w niej wygladasz. Jestem zainspirowana - bardzo spodobalo mi sie polaczenie tych roznych, kontrastowych wzorow na sukience i kurtce; kolorystycznie wszystko jest dobrze dobrane i to pewnie sprawia, ze cala stylizacja jest spojna. Bede myslec, bede kombinowac z moimi skrawkami lnu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. przyznam jednak, że w ułożeniu tego zestawu pomogła mi blogowa koleżanka, Lumpola - bo to nie moje klimaty tak do końca :)

      Usuń
  5. Super z Ciebie dziewczyna!!!!
    Zapraszam wyjątkowo serdecznie na mój blog do przeczytania tekstu także Tobie dedykowanego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. U Ciebie już czytałam, ale leże chora i dopiero dam znać słowem pisanym :)

      Usuń
  6. Aniu, Ty to jesteś odlotowa kobitka ;) Fajny masz pomysł na modę, na siebie.
    Sukienka i kurtka oraz kozaczki są całkiem ciekawe, ale ja jednak wolę coś wzorzystego z gładkim, czyli do tej sukienki jakieś gładkie wdzianko, ewentualnie z delikatnymi akcentami, bo jak dla mnie zbyt pstrokato. Sukienka jest bardzo ładna, więc można by ją było jakoś wyeksponować ;)

    A pro po ptaka Emu, żeby przeistoczył się w Yeti musiałby zdobyć włochate kozaki i czapkę ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GAbuniu, dla siebie tez wolę znacznie spokojniejsze klimaty, pisałam o tym:) - jednak czego się nie robi na potrzeby wyzwania. Cavalli to szaleństwo wzorów...

      Usuń
    2. A to oczywiste Aniu, że odrobina szaleństwa jest jak najbardziej pożądana w tym poważnym świecie ;)

      Usuń
  7. Zanim o stylizacji hahaha nie sposób nie skomentować Twojej listy rzeczy 'zakazanych' hahahaha . Chyba najwyższy czas zabawić się w Trinni i Susannah i zaszaleć z tym wszystkim, czego nie lubisz, a pewnie byś pokochała. :))))))) Twoja kurtka z tiulowym haftem jest tak piękna, że zapiera dech i takie właśnie połączenie z jeszcze większą ilością haftu i kolorów to perfekcja. Śliczna sukienka, z 'odmładzającymi' kozakami idealnie. Musisz nam kiedyś pokazać z bliska te torebki :)))) Miłego dnia 'Dzikusko' :))))))))) - kisses - Margot :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torebki pewno pokazę, bo moim zdaniem ciekawe. Kurtkę pokochałam od pierwszego wejrzenia, ale jako że cieniutka bardzo to jeszcze nie nosiłam - na zdjęciu mam pod spodem czarny golf. Natomiast co do ewentualnej odmiany mojego myślenia o niektórych takich - niekoniecznie...

      Usuń
  8. Akurat trochę się zawiodłam, że przód w paski, bo to zdjęcie od tyłu najbardziej mnie estetycznie podekscytowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradze Ci w sekrecie, że tę sukienkę da się nosić tył do przodu, tylko dekolt wtedy większy :). To Desigual... niezawodny :)

      Usuń
    2. Ostatnio był bardzo zawodny, aż się obraziłam. Polowałam na jedno ponczo, ale intuicja mnie wstrzymywała. Odczekałam. Pojechałam do outletu je zobaczyć po cenie zniżkowej. Były trzy sztuki. Źle uszyte! Po prostu! Linka Ci wyślę, bo i tak miałam pisać. Jutro.

      Usuń
    3. tylko nie mów, że takie z futerkiem... mam na celowniku

      Usuń
  9. Fantastycznie to wszystko się poskładało i zagrało, kolorowo, stylowo i kompozycyjnie, super kwiatki do kwiatów, a paski do pasków na ściągaczu :) O torebkach już Margotka napisała :) Cieszę się z tej śniegowej sesji i przytulam wielkiego ptaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja i tylko Twoja zasługa, Piękna:).

      Usuń
  10. U mnie też jest ptak...i tez nie wiem czy Cavalli nie pogniewa się za moją wizję ;))

    Twoja mi się bardzo "widzi":D Jest moc kolorów i namieszanie!

    A co do figury swej, to masz chyba zbyt krytyczne podejście...Daj jej kobieto żyć! Fajosko wygląda w tym Cavallim! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jestem krytyczna bo mam lustro :). I wiem, jak mogłoby być :). I wiem, jak to ukryć , przynajmniej w niektórych sytuacjach... i dzięki za dobre słowa :)

      Usuń
  11. A ten styl - połączenie wszystkiego krasopisiatego - to nie nazywa się przypadkiem "Wiocha"? Przecież ci "dyktatorzy" mody to jacyś idioci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czyż to nie jest tak, że wszyscy absolutnie wszyscy chodzimy w ubraniach wymyślonych przez tych dyktatorów mody? A ... łączenie wzorów to według mnie sztuka i faktem jest, że nie każdy potrafi to zrobić. W przypadku tej konkretnej stylizacji wszystko gra - jest ciemna baza, powtarzająca się gama kolorów, a potem już tylko wspaniała zabawa modą. Bo w modzie najważniejsza jest RADOŚĆ :))))) Margot

      Usuń
    2. Nie mam pojęcia, Margot, kto w czym chodzi i co kto projektował. Na modzie to ja się po prostu nie znam. Ale czy nie wystarczy mieć po prostu oczy w głowie? Odnoszę wrażenie, że w wielu dziedzinach (nie tylko w modzie, także w sztuce i innych) ostatnimi czasy króluje bylejakość, którą ubiera się w wielkie słowa i tak się robią mody na brzydotę, plastik, styropian i tym podobne, a im większa miernota, tym bardziej błyszczy swoimi "rewolucyjnymi projektami". Ot, nie dalej jak wczoraj widziałam w Internecie artykuł o ostatnim krzyku mody, grzywce o nazwie-jakiejś-tam. Patrzę, co to za rewelacja, a tam... coś, co ma się w niechlujnej fazie przejściowej zapuszczania włosów, m.in. z grzywki na długie. Mnie jest wstyd, że akurat właśnie z czymś takim na głowie chodzę, ale siła wyższa, trzeba przez to przejść - a tu dowiaduję się, że jestem wściekle modna. O, ja chromolę!

      Usuń
    3. No, kochane, dzięki za tę dyskusję, to zawsze wnosi świezy powiew. Ja sama mam mieszane uczucia co do owej - jak to - krasopisiastości. Wiocha może nie, ale dziwnośc na pewno. Nie roszczę sobie talentu do łączenia różnych dziwności i krasopisiastości, ale wyzwanie jest moim zdaniem dobrym momentem, by zrobić coś, co jest inne niż zwykle. Kocham proste dżinsy i koszulki, ale nie oznacza to, że tkwię w nich zawsze. Czasem sie trochę bawię...Frau Be, tak na to popatrz - to poza tym nie jest Cavalli, tylko cos nim inspirowane - może ułomnie.

      Usuń
    4. A, i to co napisała Margot - moda to jedna z tych rzeczy, które mają dawać radość. Ja się przy okazji tego wyzwania świetnie bawiłam. I nie wyjde tak na ulice, chociaż to moje własne ubrania. Wyjdę osobno w sukience, osobno w kurtce. :):):):).

      Usuń
  12. Aniu, o czym Ty mówisz!!! Masz rewelacyjną figurę! Możesz wszystko nosić, zresztą sama się przekonałaś do zwierzęcych wzorów ;D Jako Emu jesteś fenomenalna! a bomberka cudo!!! Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale udało sie wciągnąc brzuch chociaz troche :) i ukryć inne mankamenty. Ja się nie przekonałam do zwierzęcych wzorów - ja je tylko spróbowałam. I jednak nie.
      A wszystkiego nosić ne mogę - to znaczy mogę, ale nie wygląda to dobrze. Może kiedyś należałoby zrobić wyzwanie - ubierz się w totalnie nieodpowiednie dla siebie rzeczy....

      Usuń
  13. Kolorowo i wzorkowo, a więc jak najbardziej pasuje do tematu. Piękny ptak.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) - ptak tez mnie rozbawil, chociaz to całkowicie spontaniczna akcja była.

      Usuń
  14. Dzikuska Cavalliego z Ciebie super!!! Fajnie połączone wzory, fajnie również, że na Tobie nie na Melindzie. Pozdrawiam, buziaki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, dzięki - chociaż ja jednak lubie pokazywac ubrania na Melindzie:), znacznie mniej mnie to stresuje i pozwala skupić sie na pomysłe połączenia, a nie na tym, jak będe odebrana.

      Usuń
    2. Może po jakimś czasie stres minie, ja odbieram Cię super więc spoko Anno.

      Usuń
    3. dzięki, chociaż to ie o ten rodzaj stresu chodzi... :)

      Usuń
  15. No, to trochę mamy wspólnego, bo też nie lubię dziurawych dżinsów, białych butów i torebek. Zwierzęce printy mogę być ale w małych ilościach, czasem zdarzy mi się coś dzikiego założyć. A co do Twojego zestawu, to dałaś radę. Jest namieszane i jest kolorystycznie miło dla oczu.
    Aha i jeszcze miałam napisać, że dzięki Waszym wpisom człowiek się co nie co dowie, np. właśnie o takim Cavallim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, ja tez musiałam się dokształcić, bo to był dla mnie nowy i trudny temat :)

      Usuń
  16. Bardzo zaskakująca sukienka... dokładnie taka jak Ty ... szczególnie na ostatnim zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że jestem zaskakująca - ale mnie to mile łechta :)

      Usuń
  17. Jak dla mnie, to sukienka z kurtałką wyglądają jak komplet, a całość tak folkowo. Jest świetnie! UCZTA dla oka, serio! :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio serio? Bardzo dziękuję :). Komplet to nie jest, ale z tej samej kolekcji jednej firmy, może dlatego pasuje :)

      Usuń
  18. Uwielbiam kobiety - kolorowe Ptaki. Bardzo podoba mi się Twoja propozycja.
    Kurtka jest boska! Buty, torebusia - też boskie!
    Ostatnie zdjęcie - głupawki - mistrzostwo!
    Moc ciepłych pozdrowień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam kolory... chociaż szaro czarna tez lubie byc i bywam :). A z tymitorebusiami to bardzo żałuję, że lepiej nie widac :(

      Usuń
  19. O. Coś nowego dowiedziałem się o modzie. Dzięki. :)

    Jeśli chodzi o stylizacje to zarówno pierwsza jak i druga moim zdaniem wypełniają założenia powiedzmy protoplasty modowego gatunku. A to duża rzecz.

    Mamy tylko stary odkurzacz co sam jeździ i odkurza. A bezprzewodowe jakoś na razie nie trafiły do nas. Ale może kiedyś. Kto wie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA się tez przy tej okazji sporo nauczyłam :). I dzięki bardzo :)

      Usuń
  20. Anno, jest super !!! Łączenie wzorów to jest coś, co od jakiegoś czasu mnie fascynuje i właśnie tego się uczę. Jestem amatorką w temacie mody, żeby wypowiadać się profesjonalnie, jak na moje oko to Twoja stylóweczka wpisuje się jak najbardziej w Cavalliego. Fotka z cyklu "głupawki" jest świetna na poprawienie sobie humoru :-) Buziaczki kochana :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyznaję, że nie działałam sama - bo ja mistrzynią takich połączeń nie jestem. Owszem, kocham kolory, ale raczej gładkie ubrania. A głupawka czasem musi być...

      Usuń
  21. Moda to zabawa, ale to wiedzą tylko ci, którzy się na modzie znają, a przynajmniej interesują. Fakt, dzisiejsza moda trochę szokuje, ale przecież w modzie wymyślono już wszystko, moda się powtarza. Co pozostało ? Zabawa i szaleństwo. Światowi projektanci prześcigają się w szokowaniu nas na swoich pokazach i to nie tylko kolorami, czy łączeniem wzorów. Wczoraj byłam z córką w Zarze, była zszokowana ! Co to jest? ?? Ludzie to noszą ? A ja przypomniałam sobie wiosenna kolekcję Gucciego, którą widziałam na żywo; nie dość, że poplątanie z pomieszanym, to jeszcze mega drogo. I ludzie to kupują.
    Osobiście bliżej mi do minimalizmu ale szczerze przyznaję, że ta nasza zabawa z wyzwaniami pozwala mi na wyjście ze swojej strefy komfortu, co jest bardzo ekscytujące.
    Aniu, super, że poddałaś się zabawie. Pokazałaś nam swoją propozycję szalonego Roberto. Jest super !!! Świetnie, że dodałaś kapelusz. No i odmładzające kozaki ! :)
    Pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zabawa i szaleństwo to jest to. Ale czym Twoja córka zaszokowała się w Zarze???? Tak z ciekawości???? Ja Zarę dosyc lubię... chociaż tez bliżej mi do minimalizmu niż takiego barokowo-rokokowego przepychu. I tu jestem całkowicie poza moją strefą komfortu, ale dla towarzystwa, to wiadomo... dzięki SOniu bardzo

      Usuń
    2. Głównie połączeniem wzorów i kolorów właśnie.

      Usuń
    3. NO to wychodzi na to, że my staruszki jesteśmy bardziej otwarte :)

      Usuń
  22. Nie znam się zupełnie na modzie, a o Cavallim słyszę pierwszy raz. Doceniam jednak wszystkie przebieranki. Emu wymiata :)))
    p.s. coś jakby mało szerokości na komentarze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też przy okazji tych wyzwań sporo się dowiaduje :). Co do komentarzy - u mnie na kompie jest ok, na komórce istotnie jakoś wąsko - ale nie wiem, o co chodzi, niestety

      Usuń
  23. Cudowna Dzikuska Cavalliego z Ciebie :) Te kolory zachwycają :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, czasem trzeba troszkę poszalec :)

      Usuń
  24. Bardzo fajna ta mozaikowatość stylizacji ( nie wiem czy jest takie słowo, ale takie mi się nasuwa). Jest kolorowo, dziko i energetycznie. Super :) Beassima

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być mozaikowatość, lubię nowe albo nieoczywiste słowa:)

      Usuń
  25. Śliczna stylizacja:) A kozaki...boskie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tez tak są∂zę, że boskie, więc korzystam, póki można takie nosić :):):):)

      Usuń
  26. Tak sobie myślę , że te inne dzikuski,prawdziwe to by sobie na golasa po tym śniegu pohasały ,bez Cavalli. Pozdrawiam dziko :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa propozycja... przemyśle :)

      Usuń
  27. Patrząc na zdjęcia nie rozumiem, skąd tyle modowych zakazów. Ja też nie znam się na modzie, ale twoje pomysly mi się podobają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, dziękuję - fajnie czasem trochę poszaleć :)

      Usuń
  28. Ralph Lauren sklep www jest miejscem, w którym z powodzeniem znaleźć można odzież dla każdego. Są to ubrania najwyższej jakości, znane i doceniane na całym świecie
    ralph lauren sklep www

    OdpowiedzUsuń
  29. Też w ogóle nie rozumiem tych wszystkich zakazów modowych. Dlaczego te zakazy w ogóle istnieją?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…