Przejdź do głównej zawartości

Być babcią:)

Skupiłam się ostatnio na postach poświęconych wyzwaniom modowym, ale jednak nie samymi ciuchami człowiek żyje... Najważniejszym wydarzeniem w życiu całej rodziny było wczorajsze spotkanie babć i dziadków w przedszkolu mojego najstarszego wnuka. On ma dopiero 3 lata, ledwo skończył, i taki występ przed publicznością to było dla niego niesamowite przeżycie - no nie ukrywam, że dla mnie też. Stał w grupie dzieciaczków, chyba najmniejszy z wszystkich, wyglądał bardzo elegancko w koszuli w kratkę i ładnych dżinsach. Kręcił się i wiercił, ale dzielnie śpiewał i tańczył wraz z innymi dziećmi. Miał też powiedzieć jedno zdanie do mikrofonu, z tym był nieco problem, bo po pierwszym słowie mocno się zawstydził...ale było ok, po prostu cudownie:).

Po występach dzieciaki wręczały babciom i dziadkom  własnoręcznie wykonane prezenty - i to było dopiero to!!!!, Istny szał zachwytów, każda babcia i każdy dziadek z dumą zakładali świeżo otrzymane ozdoby... sami popatrzcie, bo warto.

Najpierw dla babci:


  Dostałam przecudowne korale z makaronu pomalowanego farbkami, nie mam jeszcze nic tak wspaniałego, bo zrobionego małymi rączkami.


Dziadek zaś dostał muszkę:




Tu podstawowym produktem jest gąbka do mycia naczyń, przewiązana wstążeczką i pomalowana w kolorowe kropki, sądzę że techniką maczania małych paluszków w farbkach.

I jak tu nie wpaść w zachwyt???? No jak????? Potem była jeszcze kawa i ciasteczko, młody z zachwytem pożarł największe, dawka cukru z całą pewnością przekroczyła wszystkie dopuszczalne normy, ale co tam, niech ma.

Oczywiście wszystkie babcie i dziadkowie z duma fotografowali i nagrywali owe występy, były wręcz burze oklasków, istny szał. Na razie tylko jedno moje wnuczę miało taka imprezę, nie wiem, jak ja się z czasem podzielę...ale mój szef zapowiada już szkolenie z bilokacji, bo zawodowo też powinnam być w kilku miejscach, a przecież technologia się rozwija :)

Komentarze

  1. To zróbcie z dziadkiem fotkę w tych ozdobach, na muszkach sie nie znam, ale korale piękne, fakt!
    Wyobrażam sobie gulę w Twoim gardle, gdy tak siedziałaś na widowni...a łezki były? ja bym ryczała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że były...człek się wzrusza bardzo, bardzo:). A korale do pudełka i schowam, dla potomnych:)

      Usuń
  2. Nie ma to jak przedszkole, dzieci są cudowne :-) Moje wnuki są już starsze niestety i nie mam takich wspaniałych przeżyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że te malutkie wzruszają najbardziej - ale duże dają inne radości:)

      Usuń
  3. A ja właśnie wczoraj dowiedziałam się,że będę babcią...Jeszcze wszystko przede mną! Pozdrawiam serdecznie Hanna Tołczyk

    OdpowiedzUsuń
  4. Sprzed dwóch lat, Jedynka wówczas lat pięć, Dwójka cztery

    PRZED:

    Ja: Grasz w tych Jasełkach?
    Jedynka: Nie wiem.
    Ja: Jak to nie wiesz?
    Jenynka: No chyba gram.
    Ja: Kim jesteś?
    Jedynka: Nie wiem.
    Rodzona (przechodząc przez pokój): Narratorem.

    W TRAKCIE:

    Jedynka: I trzech królów przyniosło dary Jezuskowi.
    Dwójka (z moich kolan, odwracając się do reszty publiczności): Trzech króli teraz wniesie dary.
    Ja: Cicho bądź.
    Trzech króli wchodzi, kładą dary, odchodzą.
    Jedynka: Ale nie na Jezusku, tylko obok.
    Publiczność: ryk.
    Trzech królów wraca i kładzie dary raz jeszcze, obok.
    Dwójka: (nadal z moich kolan): Położyli na Jezusku, widziałaś?
    Publiczność: ryk.
    Ja: (przez kwik): Cicho bądź.
    Dwójka: Ale ja wiem, co będzie dalej.

    Ale nie zdążyła powiedzieć, bo wtedy matka boska, która miała mieć monolog zaczęła płakać ze stresu. A publiczność razem z nią. Nic już nie było w moim życiu takie same jak wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Nic. Z jednej strony sikasz ze śmiechu, z drugiej łzy jak grochy ze wzruszenia. I wokół stado jednakowo przeżywających. W sumie nawet to smieszne jest:)

      Usuń
  5. Oj, też wspominam z nostalgią te występy moich wnuków. Jeszcze 2 lata temu mój Młodszy był Józefem w jasełkach (bo najwyższy). Dzieci są urocze. I czasem wydają się być bardzo pewne siebie. I szczere. Pamiętam, jak pani przedszkolanka chciała jednej z Aniołków podrzucić tekst, bo Aniołek mówiła wolno. Ta tupnęła nogą i z sykiem do Pani : cicho, nie podpowiadać, ja umiem! No i oczywiście ryk na sali i oklaski:) Moi chłopcy już duzi (Starszy , 13 lat, 178cm!), ale nadal cudowni, własnie odwiozłam ich do rodzicó po feriach:)
    p.s Anno, przy kopiowaniu starych blogów spotkałam ciebie pierwszy raz w listopadzie 2011 roku :) Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a za 3 lata mam nadzieję być na Dniu Babci i Dziadka u mojej wnusi :)

      Usuń
    2. Ten 2011 bardzo możliwy :), chociaż blog był zupełnie inny:).
      A historie z jasełek róznych bywaja jak widac przezabawne:). Moja wnuczka tez jeszcze maleńka, ma dopiero 7 miesięcy, ale czas tak szybko płynie...

      Usuń
  6. Naszyjnik piekny - z takiego dziela nawet Picasso bylby dumny; cos mi sie zdajeje, ze pudelko na niego juz masz;))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i popatrz jak to się wszystko idealnie składa... jak znalazł ten Picasso będzie pasował:)

      Usuń
  7. :)))) To musiała być najlepsza impreza, na jakiej byłaś w życiu :)))) Dzieci są kochane :):))) Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No żebyś wiedziała:), na zawsze zapamietam :)

      Usuń
  8. I to jest właśnie straszne, że trzeba wpadać w zachwyt nad czymś, co nie zachwyca. Mam nadzieję, że nigdy nie będę babcią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ zachwyca, tylko tak inaczej :), a na ile inaczej to już kwestia umowna:). Swoją droga zachwyca kreatywnośc pań nauczycielek w przedszkolu, bo ja po roku myślenia nie stworzyłabym gąbko-muszki. No za nic w świecie. Bo korale to bym i może wymyśliła...

      Usuń
    2. "Zachwyca inaczej" to jest zupełnie to samo, co "sprawny inaczej", czyli w rzeczywistości niesprawny, ale koloryzujemy rzeczywistość za pomocą słów. Prawdopodobnie babciom dostępne są jakieś uczucia kompletnie mi nieznane i ja to rozumiem, ale nie lubię się zmuszać do czegoś wbrew sobie, czyli np. samooszukiwać się.
      Zdjęcie dziadka w gąbko-muszce prosimy! :) )

      Usuń
    3. Dziadek raczej nie wystąpi:), i w jakimś sensie masz rację z tymi odmiennymi uczuciami - i tak, całkowicie rozumiem, że innych wytwory owe nie zachwycają - cudzego dziecka tez bym przeciez nie podziwiała aż tak:)

      Usuń
    4. Oczywiście, że zachwyca :) Ja tam nie uważam, że "trzeba wpadać w zachwyt", tylko wpadam. Zwłaszcza, że w tych niby nieporadnych dziełach dzieci kryje się zazwyczaj COŚ... Gdyby moja córka przeszła obojętnie obok zabazgranej kartki leżącej przed drzwiami pokoju wnuczki , nie dowiedziałaby się, że nasza pięciolatka pragnie czasem trochę prywatności? samotności? Na kartce było nagryzmolone: "ZAKASWHODNIADOMOIKOPOKOIKU" :) :) :)... No i tak poza tym : https://www.facebook.com/zespolmysleniaironicznego/photos/a.112079778802235.17945.112069525469927/1790810687595794/?type=3&theater ("- Mamusiu, widzisz to, co ja? -Niestety już nie, skarbie.") A bycie babcią jest cudne !!!!

      Usuń
    5. Sprawdziłam jeszcze raz , napis wyglądał jeszcze lepiej (ale logiczniej) niż zapamiętałam: ZAKASFHODNIADOMOIKOPOKOIKU !!!!

      Usuń
    6. Ps.2 Moja córka wiedziała, że wnuczka uczy się na dzień babci i dziadka w przedszkolu piosenki po angielsku. I się zżymała, że nasza mała panienka musi coś przekręca... Za nic nie mogła zrozumieć słów ".. ka dink a dink". No cóż, okazało się, że wnuczka niczego nie przekręciła :) :) :) : https://www.youtube.com/watch?v=7vPzg7VLUsY

      Usuń
    7. hehehe, mój wnuk śpiewał tę samą piosenkę po nagielsku, i zdecydowanie najlepiej mu wychodziła to "ajlafju" i własnie te dziwne jakieś "kadinkadinka". Co do wpadania w zachwyt to jasne :), i co do poszanowania twórczości dzieci tym bardziej:).

      Usuń
  9. Nie mam jeszcze wnuków, ale moje przeżycia zapewne będą równie ekspresyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wonderfull post dear i like it,thanks for sharing..

    https://clicknorder.pk online shopping in pakistan

    OdpowiedzUsuń
  11. I to dopiero nazywa się mieć prezenty. :) Super są na pewno tego typu wspomnienia, nie ma co moim zdaniem.

    Zgadza się, właśnie o te dwa polskie zespoły chodzi w mojej notce. Co do Perfectu to miałem okazję oglądać ich na żywo na Ursynowie, wymietli wszystko, a pan Markowski jest w takiej formie, że spokojnie może być uważany za polskiego Micka Jaggera.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz... perfect to jest moja młodość...

      Usuń
  12. Ooooo jak fajnie. A ja jeszcze nie jestem babcią, ale takie korale, to bym nosiła jak nie wiem co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż z dumą nosiłam, a obecnie starannie schowane, będa w rodzinnym archiwum:)

      Usuń
  13. Korale niczego sobie :) Jakbyś je zabezpieczyła bezbarwnym lakierem do paznokci to do zimowych swetrów mogłyby fajnie wyglądać :) A jaki wnuczek byłby dumny wtedy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, całkiem niczego sobie. Jestem pewna, żeby super wyglądały...

      Usuń
    2. No juz nie będę tego lakierem malowac, bez przesady, a młody i tak pęka z dumy:)

      Usuń
  14. Ja już mam takie przedszkolne przeżycia dawno za sobą, bo moje wnuki są już stare bardzo /13 i 9 lat/. Ale pamiętam doskonale te prezenty i piosenki spiewane dla babć i dziadków.

    Ale muszę potwierdzić, że wnuki to "wspaniała sprawa". Wczoraj odwiedziły mnie niezapowiedziane /przyjechały same z drugiego końca Warszawy/ i jak je tylko usłyszałam w drzwiach to od razu mi wszystkie smutki i boleści minęły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No takie plasterki na wszystko, no nie? Usmiechnie się, łapki wyciągnie, powie baba... no dobra, Twoje już co innego, ale efekt ten sam:)

      Usuń
  15. Babcią być cudownie, też kiedyś dostałam podobny naszyjnik, musisz Anno nosić go z dumą. Przedszkolne przeżycia już za mną, jeszcze były te wczesno-szkolne. Wnuki mam duże /14 i 11/. Teraz to już tylko życzenia w domowym zaciszu...pozdrawiam cieplutko, miłej niedzieli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest fajnie, i wierzę, że jak będa starsi to równiez będzie cudownie. No inaczej, wiadomo, ale fajnie:)

      Usuń
  16. Wnuki to też wyzwanie (tak mi się zdaje). I jak się okazuje również modowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, można i tak na to spojrzeć - ostatnio młody przyniósł mi swoje skarpetki do ubrania.... włożyłam, a co:), mam małe stopy:)

      Usuń
    2. Hmm... Może premier Kanady wkładać na oficjalne spotkania skarpetki w urocze kaczuszki, możesz i Ty ... :) A modowe wyzwania? Myślę, że panie w przedszkolu mojej wnuczki dziwiły się nie jeden raz na jej widok.... bo ona ma zwyczaj dobierać sobie stroje sama i wkładać na siebie coś, co właśnie z jakiegoś powodu jej pasuje (czasem wg określonego klucza, np. wszystko zielone... :) )

      Usuń
  17. Anno, ciesze sie razem z Toba :)Buziaki cudna" Babciu":)))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, i babcią jestem bez "" :)

      Usuń
  18. Jeszcze nie mam wnuków. To musi być przejmujące jak tak patrzy się na wnuka i do tego takie cudeńka się dostaje, buziaki Aniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu, dokładnie tak to działa - przejmująco :). I wzrusza niemożliwie, wspaniała sprawa:)

      Usuń
  19. Przypuszczam babciu Aniu, że duma Cię rozpiera, ja jeszcze nie mam wnuków, ale mam nadzieję, że ich doczekam, mam tylko jednego syna, więc pożyjemy zobaczymy :)
    Moi rodzice też byli na swoim święcie u wnusi (córcia mojej siostry), która też jest malutka, ma dopiero 2,5 roku. Wszyscy myśleliśmy, że będzie się wstydzić, bo ona taka nieśmiała dziewczynka jest, a tu proszę dziadki były zachwycone, mała tańczyła i śpiewała z dzieciakami, czyli jak to mówią w kupie raźniej :)
    Prezenty są bardzo pomysłowe i pięknie wykonane, to jest najcenniejszy skarb, bo rękodzieło jak wiesz jest teraz w cenie, a zwłaszcza, gdy jest wykonane przez najbliższą sercu osóbkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam trójkę dzieci, na razie trójkę wnucząt - po jednym od każdego. O ile wiem, planują więcej, ale oczywiście co ma być to będzie:). A małe osóbki sa takie kochane :)

      Usuń
  20. No takiej muchy, to jeszcze nie widziałam :)) fajnacka :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja tez nie :):), musiałam więc wam pokazac :)

      Usuń
  21. Ach to dopiero przeżycie:))ja jeszcze nie jestem babcią ale po cichutku Ci zdradzę że w niedługim czasie będę:)))tak się cieszę że aż się boję:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, gratulacje, bycie babcią jest wspaniałe. I ciesz się, ciesz :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…