Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2018

Jak się ubrać do pracy w ogrodzie, czyli Anna jako panna już niemłoda :)

Grunt to dobra zabawa, i tak proszę ten post odczytać :).

No bo gdzie jest powiedziane, że długa, zwiewna, cała  drobno plisowana sukienka z prawie odkrytymi plecami nadaje się tylko na plażę... no gdzie??? Moja szklarnia też powinna mieć stosowna oprawę, i sadzenie pomidorów nie musi się odbywać w gumiakach i waciaku. Można , a nawet należy nieustannie być damą :).



Podstawą całości jest biała sukienka typu "kolumna", z szerokimi czarnymi ramiączkami. Może i można by ją użyć jako sukienkę ślubną, stąd wersja z podstarzałą panną młodą.



Dodatek numer 1 to malusia torebka-koszyczek, z buzią, zmrużonym okiem i kokardą:




Dodatek numer 2 - bardzo stary ażurowy sweter, zamotany fachowo przez moją cudowną fotografkę i jej asystentkę na mojej słabo istniejącej talii:




Dodatek numer 3 - buty na koturnie, czarne jak ramiączka sukienki, przy okazji dodatek numer 4 - zestaw bransoletek w większości męskich, co oznacza, że rzeczony mężczyzna powinien mieć bardzo wąski nadgarstek, albo mój j…

Phenomenal Us - Challenge 14

Jest poniedziałek, jest wyzwanie... tym razem nasza facebookowa grupa Phenomenal Us ustaliła temat:


Folk to nie obciach /Always Funky Folk Ideas

Oczywiście ważne sa hashtagi, dzięki którym można odnaleźć resztę koleżanek - uczestniczek wyzwania:   #phenomenalus#phenomenaluschallenge#phenomenalusfolktonieobciach#phenomenalusalwaysfunkyfolkideas

Kiedy myślałam o tym folkowym wyzwaniu, najpierw przyszła mi do głowy piosenka Halinki Młynkowej "Czerwone korale". Potem z czerwonych korali zrezygnowałam na rzecz haftów, bo i te kojarzą mi się bardzo ludowo. Dawno, dawno temu sama nosiłam jako dzieciaczek różne ludowe stroje  - tańczyłam, śpiewałam i recytowałam, zdjęcia takowych już kiedyś pokazywałam. Potem sama haftowałam bluzeczki moim córkom, bo też tańczyły, śpiewały i recytowały. Mam też w pamięci okres, kiedy najmniejsze skojarzenie z folkiem powodowało, że dana rzecz lądowała na dnie szafy, bo właśnie była obciachowa...

A teraz...hm... teraz można wszystko, i to jest cudowne.…

Lady in red

Chris de Burgh tak ładnie śpiewał... aż mi się zachciało być taką Lady in red. Od zawsze lubiłam czerwony, chociaż może akurat moim ukochanym nie jest ten odcień, wpadający właściwie w ciemny pomarańcz, ale  czerwony ma moc zawsze. W dodatku czerwone lny... na takie ciepłe majowe dni idealne.

Poza tym jakoś tak mam, że lubię komplety, i nie lubię ich rozdzielać. Ok, mogę im , tym kompletom, coś dołożyć - i w ten sposób do czerwonych spodni i czerwonej bluzki dołączył biały top ( bo jednak niekoniecznie miałam ochotę epatować wdziękami nie pierwszej już młodości), oraz czarny kapelusz i czarna torebka-koszyczek. Jak to u mnie, maleńka ta torebka, ja jednak z dużymi nie czuję się zbyt dobrze, przytłaczają mnie.






Od dzieciństwa kusiły mnie wszystkie murki, krawężniki, i co tam jeszcze nadawało się do przejścia - jak widac, z wiekiem nic a nic mi nie przeszło:






Wyglądam, jakbym liczyła kamienie w tym chodniku, a to nie jest prawdą... o nie...







 O, skoro lato, to musi być kapelusz, nie jestem…

One wywarły na mnie wpływ

Trafiłam gdzieś w sieci ( niestety chwilowo nie mogę znaleźć) na tekst o pięciu fikcyjnych dziewczynkach, które na autorkę owego tekstu wywarły wpływ. Pisząca musi być dosyć młoda, bo znalazły się tam miedzy innymi Hermiona Granger ( z książek o Harrym Potterze), Mulan ( jednak z najbardziej wojowniczych księżniczek Disneya), i... i Pippi. No i musiałam w tym momencie odwołać się do innych fikcyjnych postaci dziewczynek czy młodych kobiet, które miały znaczenie dla mnie. Może nie znacie tych książek, czytałam je w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych...

1.Ania z Zielonego Wzgórza
 Tak, to zdecydowanie mój numer jeden, postać stworzona przez Lucy Maud Montgomery stała się dla mnie idolką od pierwszego przeczytanego tomu. Była samotna i nieszczęśliwa, a stała się wielka i wspaniała - uczyła się, czytała,studiowała, uczyła innych, była dobra, pomagała i w dodatku czyniła innych szczęśliwymi. To chyba ona zaszczepiła we mnie miłość do czytania zawsze i wszędzie. Ok, po ślubie stała s…

PHENOMENAL US - CHALLENGE 13

Męski Akcent / A Little Bit of a Gentleman #phenomenalus#phenomenaluschallenge#phenomenalusmeskielement #phenomenalusalittlebitofagentleman

Nie za bardzo mam czas, nie za bardzo też u mnie z chęciami. Jakoś tak... nieważne.  Męski akcent, tak? No to garnitur... jakby co, to pasuje tez na poprzednie, odpuszczone wyzwanie  o kolorowych kratkowankach.











g



































Garnitury są fajne, zwykle chodzą w nich do pracy, mam ich całkiem sporo. I chociaż często kupuję  też do kompletu spódnicę, to jednak spodnie wygrywają. I lubię takie nieoczywiste...pastelowo  miętowy, szmaragdowy, różowe właśnie. No dobra, czarne, granatowe , białe i beżowe też mam. I mam taki jeden, gdzie spodnie są krótkie.... ale to jednak innym razem :). Do garnituru koniecznie szpilki, kapelusz i torebunia. I jest Męski Akcent. Albo i nie, nieważne. I biżuteria, tym razem słabo widoczna - ale to steampunkowa seria, kolczyki i pierścionek,  od Fanny&Franz. O, takie:



















Ogrodowo

Sama nie wiem, czy jeszcze coś napisze, czy to na pożegnanie...kilka migawek z ogrodu, tak teraz pięknie...


Wiśnia sakura:



Sasanki o poranku, w rosie:



Jedna z magnolii:



Narcyz:


Dąb budzi się do życia:



Tulipany:



Niezapominajki:



Bez tej odmiany narcyzów nie ma dla mnie wiosny, ogrodu, czego tam... sa staroświeckie, ale je uwielbiam:



Czarna surfinia:


Nawet nie wiem, jaki to iglaczek:


Miniaturowe azalie:




Hiacynt przetrzymany w lodówce:



Rozkwitający rododendron:



Azalia:


Kalina, zwana snieżnymi kulami:


Miniaturowe bratki:



Lantany dopiero startują: