Przejdź do głównej zawartości

One wywarły na mnie wpływ

Trafiłam gdzieś w sieci ( niestety chwilowo nie mogę znaleźć) na tekst o pięciu fikcyjnych dziewczynkach, które na autorkę owego tekstu wywarły wpływ. Pisząca musi być dosyć młoda, bo znalazły się tam miedzy innymi Hermiona Granger ( z książek o Harrym Potterze), Mulan ( jednak z najbardziej wojowniczych księżniczek Disneya), i... i Pippi. No i musiałam w tym momencie odwołać się do innych fikcyjnych postaci dziewczynek czy młodych kobiet, które miały znaczenie dla mnie. Może nie znacie tych książek, czytałam je w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych...

1. Ania z Zielonego Wzgórza
 Tak, to zdecydowanie mój numer jeden, postać stworzona przez Lucy Maud Montgomery stała się dla mnie idolką od pierwszego przeczytanego tomu. Była samotna i nieszczęśliwa, a stała się wielka i wspaniała - uczyła się, czytała,studiowała, uczyła innych, była dobra, pomagała i w dodatku czyniła innych szczęśliwymi. To chyba ona zaszczepiła we mnie miłość do czytania zawsze i wszędzie. Ok, po ślubie stała się mniej ciekawa, ale takie to były czasy.

2. Sally Allan
Nie wiecie, kto to? To drugoplanowa bohaterka serii książek o przygodach Tomka Wilmowskiego, autorstwa Alfreda Szklarskiego. Uwielbiałam wszystkie tomy, to dzięki tym książkom jestem całkiem niezła z geografii, kocham przyrodę i cuda natury. A Sally, chociaż ma tam niewielką rolę, pokazuje, że chcieć to móc. Córka australijskich osadników, od wczesnego dzieciństwa musi sobie radzić w trudnych warunkach, a od momentu poznania Tomka zaczyna planować swoją przyszłość, by tak jak on stać się podróżniczką i dbać o zwierzęta. Co z pełnymi konsekwencjami czyni. Dodam, że rzecz dzieje sie na samym początku XX wieku...

3. Lilka Sagowska
Kolejna bardzo leciwa już pozycja, bo to bohaterka powieści Haliny Snopkiewicz  - Słoneczniki. To pamiętnik nastolatki z lat 1948-51. Inne czasy, tak wiem, ale Lilka mi imponowała - była w niesamowicie trudnej sytuacji, a świetnie sobie radziła. Była samodzielna, bo musiała taka być. I była ambitna. Jaka ja jestem monotonna... znów imponowało mi to, że czyta, że się uczy, że ma ambitne plany.

4. Sara Crewe
Sara, czyli Mała Księżniczka z powieści Frances  Hodgson Burnett  - na początku bogata, rozpieszczona, ale ani trochę nie rozkapryszona - po stracie ojca i majątku pozostaje dobra, wrażliwa, pracowita. I wciąż się uczy, i wciąż pomaga innym, chociaż sama nie ma już nic.

5. Agata Abbott

Agata jest bohaterką ogromnie staroświeckiej już powieści Jean Webster - Tajemniczy opiekun. To kolejna sierota na mojej liście. Tytułowy tajemniczy opiekun wysyła ja do collegu, by... no cóż, by mogła się uczyć . Chyba jestem nudna z tą nauką... ale jakoś tak wyszło, że wszystkie bohaterki na tym się skupiają

6. Pippi Langstrumpf

I ważne, że Pippi, a nie jakaś Fizia Pończoszanka. Pippi z książek Astrid Lindgren, i z serialu produkcji niemiecko-szwedzkiej, była doskonała w swoim szaleństwie, i to ta z moich bohaterek, która nie chodziła do szkoły, ale była mądra i wspaniała. Długo w podstawówce inni wołali na mnie własnie Pippi...

Pozycje powyżej to nie lista książek do przeczytania - one  w większości dzisiaj już trącą myszką, prawdopodobnie nie zainteresowały by współczesnych dziewczynek, jednak dla mnie - a wszystkie te książki przeczytałam przed ukończeniem 10-12 roku życia - miały ogromne znaczenie. Może dlatego nadal sporo czytam i nadal się uczę... może...


Może gdybym była dziewczynką teraz, to na pierwszym miejscu postawiłabym właśnie Hermionę. Może ważna byłaby dla mnie Merida czy Mulan, a może inne bohaterki, o których z racji wieku nawet nie słyszałam....


I chociaż niezbyt lubię, gdy ktoś na blogu niejako wymusza na mnie dyskusję, zadając pytanie w stylu: "A co Wy, drodzy czytelnicy i drogie czytelniczki, o tym sądzicie?, to jednak o to zapytam. Która z bohaterek literackich czy filmowych wywarła na was wpływ?

Komentarze

  1. Sara i Ania :) te dziewczynki są też mi bliskie. Nie mam ich dużo, bo inspirowały mnie , tylko te dwie. Aniu ja zawsze byłam dziwnym człowiekiem lubię ...w pojedynkę i później analizuję co i dlaczego...Kiedyś mówiono, dumna..nie, ja tylko mam dziwny charakter i skupiony nie na życiu, tylko na śmierci. Już jako dwulatka wiedziałam czym jest i zawsze w późniejszym wieku szukałam odpowiedzi co jest później i czy jest. Pomijam fakt, że dalej nic nie wiem, ale mam inne spojrzenie, bo to co znalazłam w jakiś sposób kształtuje twoje podejście do wszystkiego i do tego dochodzą moje dziwne uzdolnienia i pamięć. Lepiej zająć się życiem i zostawić gwiezdne wojny gwiezdnym istotom:):):) Wycieczkę do muzeum figur polecam, wiem , że bawiłabyś się tam superowsko, uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Jolu, każdy z nas jest inny, i każdemu coś innego pasuje. Ważne, że wciąż się rozwijasz i wciąż czegoś poszukujesz, do czegoś dązysz.

      Usuń
  2. Wymieniłaś moje wszystkie ulubione postacie literackie, które pokochałam miłością, szczerą i głęboką na całe życie. Do tej listy dorzuciłabym może jeszcze Polyannę, dzięki której nauczyłam się zachowywać optymizm w sytuacjach trudnych i szukać pozytywów w tym co przynosi los. Pozdrawiam Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polyannę poznałam jakoś później, i już wydała mi się zbyt infantylna jak na moje ówczesne potrzeby. Ale fakt, to taka niesamowicie pozytywna osóbka:)

      Usuń
  3. A to dopiero pytanie :D . Myślę już pół godziny i nie wiem. ;) :) Może kiedyś jak byłam młoda, chciałam być jak niektóre wymienione przez Ciebie bohaterki, ale życie tak szybko się zmienia, że z łezką w oku przypomniałam sobie teraz te książki, kiedyś tak łapczywie czytane, a dzisiaj zapomniane. Szklarski ... mam oczywiście całą serię i gdy moja córka dorastała, chciałam, żeby też je przeczytała, ale jak się okazało, to już nie była jej bajka i nigdy przez nie nie przebrnęła. Co to Hermiony - jasne, że nie jest moją bohaterką, a jednak ... jestem/ byłam wierną fanką Harrego Pottera i tym samym Hermiony. Ale fikcja wyszła w przypadku tej bohaterki poza ramy fikcji - Emma Watson jest dla mnie cudowną młodą osobą, która ma wpływ na świat i go zmienia. Czyż nie jest to cudowne zakończenie? Kisses - Margot :) ))0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubię serie o Harrym, dorastały z nią moje dzieci - pamiętam te wyprawy o północy do księgarni po kolejny tom... A mąż uwielbia wszystkie filmy. Co do Emmy Watson - tak, to wspaniała młoda kobieta i cudowne jest wszystko to, co robi. Podziwiam ją i jej kibicuję.

      Usuń
    2. Tak właśnie było również z moją córką - nocne kolejki, nocne seanse filmowe, zwłaszcza ostatniej części - całe kino przebrane za postacie z Harrego - super wspomnienia :)

      Usuń
  4. Już wiem !!!! JUŻ wiem !!!! No przecież SCARLETT!!!! Na 10000000000% Scarlett:))))) ( a może ona jest za stara? może chodziło Ci o bohaterki z książek dla dzieci i młodzieży? ) :)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie Scarlett na początki ma 16 lat, więc jest jeszcze dzieckiem. Nie brałam jej pod uwagę, bo jednak szybko stała się dorosłą osobą, z konieczności, ale jednak. Poza tym...hm... uwielbiam ją, ale nie inspiruje mnie - jej słynne "pomyślę o tym jutro" zbyt mocno pachnie moją wrodzona prokrastynacją.... wystarczy :)

      Usuń
    2. hahahh no może nie inspiruje, ale potwierdza wszystkie moje słabości i przez to ją kocham ;) - poza tym oczywiście film bardzo ułatwił taką identyfikację :)

      Usuń
  5. Zaczęłam czytać nieprzyzwoicie wcześnie, bo w wieku 5 lat,a że czasy były powojenne to o książki było trudno. A więc czytałam libretta operowe i operetkowe, bo to akurat jakoś ocalało- wydania kieszonkowe i zapewne za trudne do odczytania przez szabrowników.Pierwszą "prawdziwą" książką byli "Krzyżacy", ale się nie zachwyciłam, tylko zdenerwowałam- chcieli Zbyszka ściąć. A wkrótce potem zaczęłam podczytywać cichcem książki, które dziadek wypożyczał dla siebie i trafiłam na książkę Lilian Seymour-Tułasiewicz "Dag, córka Kasi". I na długo Dagmara była moją idolką.Drugą część przeczytałam w wiele lat pózniej ("Ostatnie lato"). I w ramach podczytywania przeczytałam Remarque'a "Czarny obelisk.Poza tym "studiowałam" dwa podręczniki medyczne, jeszcze przedwojenne- "Choroby zakazne" i "Higiena". I tak prawdę mówiąc jakoś nie za bardzo miałam jakieś idolki. Ja to raczej nigdy nie marzyłam by być takim jak ktoś o kim czytałam lub oglądałam film - może dlatego, że od dziecka wysterowana byłam w kierunku samodzielnego myślenia i nie naśladowania innych. Od dziecka słyszałam- nim coś zrobisz- pomyśl, nie leć tam gdzie pędzą wszyscy, sama o sobie decyduj. A jak coś robisz zle, to pomyśl dlaczego to robisz. I pewnie dlatego byłam i jestem odporna na wszelaką modę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zapomniałam o Dag - też to czytałam, i też postać Dagmary mnie fascynowała.... w ogóle często nocowałam u babci, i tam jedna z cioć zawsze mi coś do czytania podrzucała, i to były zwykle książki niejako dla dorosłych. Lub - przedwojenna literatura dla "dorastających panienek". A ja miałam może 8 lat...

      Usuń
  6. Z dziecięcej literatury przedwojennej to pamiętam bajki p. Jachowicza i książeczkę tłumaczoną z angielskiego pt. "Marchewka". Spowodowała, że zaczęłam Anglików uważać za potworów, bo chyba tylko potwór mógł dziecko zamykać za karę w ciemnej, zimnej spiżarni. Gdy potem jedna z moich ciotek wyjeżdżała na stałe do swego męża, do Anglii (wraz z dowództwem znalazł się w czasie wojny w Anglii) ogromnie jej współczułam- taki kraj ludzi bezdusznych. Jak widzę to obie zbyt wcześnie czytałyśmy różne lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mnie potworne wydawały się Dziwne losy Jane Eyre, i potem przynajmniej niektóre fragmenty Tajemniczego ogrodu. I na przykład Dickens... masakra.

      Usuń
  7. Nie mam pojęcia! Ania?... Tak, Anię pamiętam, ale nie aż tak... Pippi, ooo, Pippi może... Tych ze wstępu postaci nie znam w ogóle. A to dziecięce i młodzieżowe książki mają być? Te tak zwane książki dla dziewczynek ... w zasadzie ich nie czytałam, nie znam. Po baśniach Andersena i "Plastusiowym pamiętniku" wskoczyłam od razu do Sienkiewicza, to przepraszam, kto tam mógł urzec? Anemiczna Danuśka? No, może Baśka ma więcej wigoru ;-) Przyznam szczerze, że postacie dziewcząt czy kobiet rzadko mnie fascynowały. Przeważnie miałam wrażenie, że są albo nieadekwatne do czasu i rzeczywistości, albo zbyt naiwne czy naiwnie kreślone jako postacie literackie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, o dziewczynkach myślałam. I niestety masz rację - takich pełnokrwistych jakoś mało w literaturze, stąd chyba takie powodzenie Hermiony Granger. Ale to już ostatnie lata...

      Usuń
  8. No i - łał! Wszystkie wymienione przez Ciebie fikcyjne dziewczynki również i na mnie wywarły wpływ ( oraz Dag, również efekt nocowana u Babci, także Polyanna...). Tak sobie myślę - tyle teraz naprawdę świetnych książek dla dzieci i młodzieży, ale te "trącące myszką" dalej potrafią zauroczyć. Parę dni temu nocowała u nas wnuczka, pięciolatka. Zazwyczaj czytuję jej przed snem jakiś książeczki odpowiednie do jej wieku. A tym razem wpadła mi w ręce "Heidi" ( w dodatku coś w rodzaju reprintu z lat trzydziestych, ach to słownictwo i pisownia!..Mniam!..). Pomyślałam - poczytam, może szybko zaśnie.... No i co ? Po bardzo męczącym dniu (pedałowała na rowerku na obiecany piknik z dziadkami dobre kilka kilometrów :) ) zasnęła po dziesiątej... Leżała z zamkniętymi oczkami i słuchała, jak czytam. Gdy myślałam, że już zasnęła, przerywałam czytanie. I po chwili słyszałam: "No, czytaj..." Przeczytałam jej całą "Heidi" w dwa wieczory... :) A w domu bawiła się w Heidi i Klarę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heidi jakoś nie, A Polyanna, jak juz pisałam, słabo. Mamy szczęście pochodzić z czytającej rodziny :)

      Usuń
  9. Acha. Nasza wnuczka bardzo oszczędnie korzysta z telewizji. Ale ma przywilej oglądania u nas specjalnie dla niej nagranych filmów ( cała seria z Nelą - małą podróżniczką . Polecam!!!). Ostatnio oglądała "Małą księżniczkę" . I też jej się podobała! Poczytam przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nelę znam, ale mnie jakoś na razie nie przekonała - moi chłopcy jeszcze za mali. Poza tym to strasznyprodukt marketingowy...chociaż dobrze, że jest:)

      Usuń
  10. U mnie najpierw Ania z Zielonego Wzgórza a potem Pippi rządziła!!!!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bohaterki wymienione znam, ale czy któraś wywarła na mnie wpływ? Jeśli tak, to raczej podświadomie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wtedy tez tak o nich nie myślałam - to taka refleksja po latach. Oj, bardzo wielu latach:)

      Usuń
  12. Dobry temat do przemyślenia. Myślałam od wczoraj nad tymi "moimi" dziewczynkami. Jakoś mi uciekły... Pippi na pewno tak! Bardzo jej zazdrościłam stylu życia, wolności (jak mi się wydawało wtedy), jaką miała, szaloności, nieszablonowości. Ania z Zielonego - cóż, denerwowała mnie swoim kujoństwem, szczerze mówiąc :))) Ale książki pochłonęłam, wszystkie jakie wyszły z tej serii. Była też taka Karolcia, która miała niebieski koralik magiczny, którym czarowała - tego koralik jej też bardzo zazdrościłam ;) Stwierdzam jedak, że bardziej pociągali mnie chłopięcy bohaterowie i to z nimi się bardziej utożsamiałam. Tomek Sawyer, D'Artagnan z Trzech Muszkieterów, Tomek Wilmowski, Staś Tarkowski z "W pustyni i w puszczy". Tak... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolcię słabo kojarzę, ale fakt, była. Raczej już dla moich córek,nie dla mnie. I masz rację, chlopcy byli ciekawsi - tyle, że tu świadomie odwołuję się do postaci dziewczynek. I jak się okazuje, wcale nie jest łatwo.

      Usuń
  13. Z tych sześciu nie znam dwóch - Sary i Agaty:))
    Na mnie wpływ wywarła Momo... z powieści Michaela Ende.. Taka dziwna dziewczynka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, chyba jej nie znam - chociaz coś mi na granicy pamięci kołacze, na pewno nie czytałam, ale słyszałam. DO sprawdzenia :)

      Usuń
    2. Ja chyba przeczytam znowu:D Wszak te dziewczynki w nas siedzą:))

      Usuń
    3. no chyba siedzą...kto je tam wie...

      Usuń
  14. Szczerze mówiąc znam wymienione przez Ciebie bohaterki (nie wszystkie), jednak nie wydaje mi się, by wywarły na mnie jakiś wpływ. Trudno mi nawet znaleźć jakąś bohaterkę, bo wydaje mi się, że jednak podświadomie kierowałem się do bohaterów. Poza tym dziwne jest nieco to, że właściwie więcej jest właśnie mężczyzn w roli tych, którzy wywierają na ludzi jakiś wpływ przez to, że są bohaterami książki czy filmu.

    :) Sarny są moim zdaniem epickie i po prostu suuuuper.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cóż, jestes mężczyzną, więc to chyba logiczne :)

      Usuń
  15. Uwielbiałam Anię :) do dziś mam wszystkie części , nawet te o jej dzieciach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam.. natomiast naprawdę ciekawy to jest nowy serial na netflixie, ten "Ania, nie Anna" - znacznie lepszy niż słodka seria z Megan Follows.

      Usuń
  16. Cieszę się Aniu, że jednak piszesz dla nas dalej
    :)
    Bardzo lubię Anię i Sarę za ich dobroć, skromność i dojrzałość. Natomiast zdecydowanie skradła moje serce księżniczka Sisi, z resztą nie tylko mi, bo gdy została Cesarzową Węgier, pokochał ją niemal cały Świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, tylko to nie Sissi miała byc cesarzową Austro-Węgier, tylko jej starsza siostra... i niestety to była bardzo nieszczęśliwa osoba. Pewnie w swoich górach, wolna od ograniczeń dworskich, żyłaby dłużej i lepiej... Poza tym...cóż... miała 16 lat, więc już nie dziewczynka:)

      Usuń
  17. O tak, Ania z Zielonego Wzgórza pomogła mi zrozumieć, że trzeba być sobą i nie powinno się zatracić dziecka, które cały czas jest w nas. Ania również nauczyła mnie siły, pokazała, jak silni są ludzie, jak szybko życie przelatuje i jak powinno się z niego czerpać. :)
    Bardzo fajny post, pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Ania istotnie dla wielu z nas była ważna:)

      Usuń
  18. Ania z Zielonego Wzgórza, zdecydowanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa, czy dla współczesnych dziewczynek Ania też jest ważna:). Bo wygląda na to, że nasze pokolenie jest tu zgodne :)

      Usuń
  19. Ania z Zielonego Wzgórze (i ze wszystkich pozostałych tomów) była moją najulubieńszą bohaterką z dzieciństwa. Lilka mi imponowała, Pipi mnie raczej bawiła, Sally nie pamiętam. Tak więc Anno - Ania górą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zdecydowanie tak - będe musiała zrobić jakies badanie wśród trzydziestolatek - tu stawiam na hermione jednak, oraz wśród młodszych pań, może dwudziestoletnich. I ciekawa jestem, czy obecne dziewczynki wskażą na przykład na Nelę, Małą Reporterkę ?

      Usuń
  20. Zdecydowanie Ania z Zielonego Wzgórza! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu nie jestem zdziwiona :):):):)

      Usuń
  21. Ralph Lauren sklep www jest miejscem, w którym z powodzeniem znaleźć można odzież dla każdego. Są to ubrania najwyższej jakości, znane i doceniane na całym świecie
    ralph lauren sklep www

    OdpowiedzUsuń
  22. Jaki ciekawy temat! Uwielbiałam Sarę, czyli "Małą księżniczkę", Anię (wiadomo!), ale też Emilkę ze Srebrnego Nowiu (tej samej autorki).
    Od Polyanny uczyłam się optymizmu, od Pippi - odwagi.
    Lubiłam też "Kocią mamę" i "Słoneczko".
    A potem bohaterki Musierowicz i Siesickiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nadal Ania na czele:). Musierowicz lubiłam, ale do czasu, potem mnie zaczeła wręcz nudzić. A Siesicka tak, zupełnie o niej zapomniałam...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…