Przejdź do głównej zawartości

Czerwcowy ogród

Nie mam żadnej energii na blogowanie, systematycznie dopada mnie niemoc, jestem chyba przemęczona. No to... no to tylko kilkanaście zdjęć z mojego ogrodu i tarasu. Czerwiec wprawdzie już nie oszałamia orgią kolorów azalii, rododendronów i kwiatów cebulowych, powoli kończą też kwitnienie jaśminy - jednak sporo jest przepięknych roślin. Niektóre sa wprawdzie malutkie, ale cóż, jeszcze urosną:).

Kiedy zaczęłam wybierać zdjęcia, uznałam, że ich za dużo, a że kwiatki już były, to dziś owoce i warzywa:

 Oczywiście truskawki i poziomki nadal mają się doskonale:





Zioła w pełni formy, tu melisa:


Lubczyk:



oregano:



Mięta:



Coś, co działa i pachnie jak lubczyk, ale zapomniałam nazwy:


Piołun:




 Postanowiłam w tym roku hodowac dynie, na razie idzie im całkiem nieźle:


Orzechy włoskie rosna same:


Podobnie orzechy laskowe:



Wiśnia jest mała, to i owoców niewiele:



Zaczynają dojrzewac maliny, moje ulubione owoce:



Pomidorki też  będa  lada moment:



Szaleją winogrona,naprawdę jest och jakiś ogrom:



To jest niezwykle ciekawe drzewko i ciekawe owoce, nazywa się świdośliwa, coś jak skrzyżowanie borówki amerykańskiej ze śliweczkami:



Śliwki też są, ale jeszcze niedojrzałe:





I na zakończenie czarne maliny, niestety jeszcze niedojrzałe:

Komentarze

  1. Pięknie Anno u Ciebie! A im piękniej w ogrodzie tym więcej pracy kosztował, więc nic dziwnego, że jesteś przemęczona, nawet jeśli wszystkiego sama nie robisz. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego że nawet samo planowanie i zarządzanie też jest męczące. Nie wiedziałam , że istnieje czarna odmiana malin, znam tylko
    czerwone i żółte maliny. No ale i tak wolę te tradycyjne, czerwone.Tu już od ość dawna są maliny, ale drogie jak licho i jakieś takie mało malinowe w smaku.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maliny są jeszcze fioletowe, pomarańczowe, żółte i pewnie kilka innych - u siebie mam czarne, czerwone i żółte właśnie, planuję dokupić te inne, z czystej ciekawości:). W Polsce tez mozna przeciez nabyć maliny cały rok, ale fakt, czasem smak nieco mało malinowy:)

      Usuń
  2. A weź Ty mnie nie denerwuj! Masz własnym dom, ogród i co - energii do pisania nie masz?! Zaraz mi się tu w garść brać! No!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam - nie wiem jak tamto coś się nazywa my na to mówimy rosół hahaha bo pachnie jak maggi. Czy to jest takie właśnie? W każdym razie polecam, latem zastępuje wszelkie przyprawy z pudełka. Cudowny masz ten ogród - podziwiam, podziwiam, podziwiam :))))) SMACZNEGO :))))) . Kisses - Margot :) ))))
    P.S.
    Blogowe rozterki pewnie zaraźliwe - albo pora roku jakaś dziwna nastała. Musimy to przetrwać :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz kiedyś przyjechać... zrobimy sobie spotkanie w trzy osoby, co ty na to?

      Usuń
  4. Wystarczyły by mi truskawki i poziomki bo są to owoce, które lubię najbardziej na świecie...
    Ale reszta też przewspaniała i przecudna!!!

    Dobrze że wróciłaś, bo smutno bez Ciebie było!!!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś taka kochana, Stokrotko, dziękuję

      Usuń
  5. Nigdy nie jadłam świdośliwy, dziwna nazwa, ale wyglądają ładnie...
    Na zmęczenie psychiczne najlepsza wycieczka i mycie okien ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam to dopiero od zeszłego roku, polecono mi,i naprawdę ciekawy owoc, a w sumie samo sobie rośnie. Podobno bywa stosowane na zywopłoty, ale nie widziałam w takiej roli

      Usuń
  6. Ogród do pozazdroszczenia:))tyle tam wspaniałości:))ale i ogrom pracy na pewno:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No troche roboty jest, samo podlewanie zabiera sporo czasu

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Tylko które? Masz na myśli te amerykańskie?

      Usuń
  8. W sumie nie dziwię się Twej niechęci do pisania, bo jak tu wysiedzieć w domu, kiedy wszystko się zieleni i pyszni barwami zachęcając, by na dłużej zabawić w ogrodzie...?
    Przynajmniej ja częściej bywam przed domem, niż w domu, co niestety także rzutuje na częstotliwość pisania na blogu. Co zrobić? Taki czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA to ostatnio wolę dom, bo włączam klimę i jakos zyję, a na zewnatrz gorąco nie do zniesienia dla mnie. Ale i tak ładnie:)

      Usuń
  9. Ale masz cudny rajski ogród smakowity i pachnący. Fajnie mieć taki ogrodowy azyl. My tylko balkon ukwiecony.
    Z energią tak to już jest, przybywa jej i odpływa. Ja jestem ostatnio strasznie przemęczona, myślę, że w takim pięknym ogrodzie szukałabym powrotu energii. :)
    Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ogród to super sprawa, ale i balkon swoje daje.

      Usuń
  10. Cudnie, pięknie, wspaniale. Zazdrość mnie zżera Anno. Taki żarcik z tą zazdrością. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, a zazdrościć sobie możesz, a co tam:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…