Przejdź do głównej zawartości

Stosik lutowy






W lutym miałam bogatsze plany, ale urlop okazał się być tak energetyczny, że książki jak ze mną pojechały, tak wróciły. No to co było:

1. Morfina Szczepan Twardoch - powrót po jakimś czasie, w styczniu był Drach, więc zechciałam sobie przypomnieć to, co mnie wcześniej zakręciło. Nadal silne odczucia, taka jazda bez trzymanki - ot, w 39 nie wszyscy byli szlachetni, walczący i patriotyczni. Byli...no jakby to... normalni.

2. Zaginiona dziewczyna Gillian Flynn - robiłam do tej książki podchody ze trzy razy. Kupiłam gdzieś w Biedronce, dorzucając do bułek i ziemniaków, zachęcona opisem. Po pierwszych 50 stronach nic, kompletnie nic, a ja naprawdę rzadko rezygnuję - tym razem nie dawałam rady. I kiedyś przypadkiem na HBO trafiłam na film. Okazało się, że ciekawie robić się zaczyna około strony 80:):):). Odwrócone sytuacje , złamane stereotypy, i znów pojawia się moje ulubione zło, chociaż psychopaci mnie jednak przerażają. Bo bywają tacy normalni.

3. Szepty zmarłych  Simon Beckett - książka trafiła do mnie przypadkowo, ale wciągnęła całkiem, całkiem. To część większej serii, ale do czytania osobno jak najbardziej się nadaje. Chyba, że ktoś boi się zmarłych, zła i psychopatów. Bo to horror.

4. Ona & on Marc Levy  - autor znany wśród Francuzów i czytelniczek romantyczek, może wśród oglądających sporo filmów, na przykład "Jak w niebie". Przyjemne czytadło, nic więcej.

5. Stangret Jaśnie Pani Stanisława Fleszarowa - Muskat - polska powojenna klasyka, było na wyprzedaży za 7 PLN, więc się skusiłam. I nie żałuję, bo coś w tym jest:), a o wojnie tekstów jest dużo, za to o tym, co zaraz po niej - znacznie mniej.

6. Kwiat pustyni Waris Dirie - pozycja od dawna znana, wiedziałam czego się spodziewać, tylko wcześniej nie weszło mi w ręce. Literatura to to cieniutka, za to przesłanie ogromne. To, co robią dziewczynkom  ( obrzezanie) w niektórych kulturach, to koszmar.

7. Uległość Michel Houellbecq  -  no tak.... to po prostu boli i wyżera wnętrzności, krzyczy i mruczy z rozkoszy jednocześnie. Istotnie, jak w opisie, wizja przyszłości inna niż wszystkie. Wizja nie niemożliwa. Wizja jak żart, ponury  szczególnie dla kobiet. Wizja dla mnie nie do przyjęcia, a jednocześnie fascynująca. No, boli nadal....

Komentarze

  1. Waris Dirie jest mi znana. Czytając "Kwiat pustyni" miałam łzy w oczach. Nie docierało do mnie to, jak matki mogą pozwalać, by w taki sposób okaleczano ich córki. I do tej pory tego nie zrozumiem. Już nie wspominając o "narzędziach" użytych do obrzezania. Polecam również jej książkę "Córka Nomadów".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerażające jest to, że i matki, i córki uznawały to za normalne...

      Usuń
  2. Psychopaci bywają normalni...coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O psychopatach lubię czytać. Spotkać taką czy takiego...

      Usuń
  3. Z Twojego stosika mam w głowie tylko "Morfinę", którą uwielbiam i "Uległość", która też zacna, zupełnie inna niż się spodziewałam, ale przez to lepsza. Bez czerni i bieli, szariatu i honorowych zabójstw, a po prostu, powolne, nieuchronne, nieodwracalne zmiany... Bardzo mi to odpowiada, takie ujęcie. Swoją drogą: myślałam, że tak będzie wprowadzał reformy PiS. I nie wiem, czy nie lepiej, że idzie na goebelskowską całość. Przynajmniej widać jak na dłoni, a nie, jak w "Uległości", że nagle spotkasz sąsiada-dziwkarza w turbanie i z Koranem pod pachą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to właśnie, dlatego dla mnie jednocześnie ból i rozkosz... bo to tylko potwierdza, że każdy ma swoją cenę, jak się okazuje nie za wysoką. I boję się dowiedzieć, jaka jest moja...

      Usuń
  4. Bardzo fajnie reklamujesz swoje lektury, nie zdradzasz zbyt wiele, a jest wszystko, co trzeba, bo to samo co jednych zniechęci, innych wręcz przeciwnie.
    Kwiatu pustyni nie czytałam, ale oglądałam przejmujący dokument na ten temat...
    Serdeczności ślę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jak już pisałam przed miesiącem czytam niemal wszystko, niestety ostatnio coraz mniej, chociażby z powodu padającego wzroku. I zdaję sobie sprawę, że upodobania w tym zakresie każdy ma inne - ja dzielę się tym, co poznaję:).

      Usuń
  5. Dobrze, że urlop był tak udany, na czytanie będzie czas po powrocie, ja też tak mam, że zabieram a potem nie ma czasu ani siły na czytanie...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrafię czytać w samochodzie ( niedobrze mi), reszta towarzystwa czytała po drodze.

      Usuń
  6. Chyba się skuszę na kilka pozycji przez Ciebie polecanych. ;)

    www.kamilaleben.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie chciałam pójść do kina na "Zaginioną dziewczynę", ale jak to często bywa zanim się wybrałam to film został już zdjęty. Zastanawiam się poważnie nad książką, ale obawiam się, że mogłabym zbyt szybko dać za wygraną, bowiem bywam niecierpliwa... "Morfiny" też jestem ciekawa, koleżanka strasznie zachwalała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja film oglądałam w telewizji, na HBO - jak masz dostęĻ to pewnie będzie na VOD. A morfinę naprawdę warto:)

      Usuń
  8. Witam.
    Wreszcie do Ciebie trafiłam.
    Fajna ta Twoja szafa. Taka kobieca - wszystko można w niej znaleźć :)
    Też należę do osób, które czytają to, co wpadnie im w rękę.
    Jeśli jeszcze się nie natknęłaś, to polecam Ci "Witajcie w Rosji" Dmitrija Głuchowskiego. Cykl ma już wprawdzie dwa lata, ale i "pobać" się można i pośmiać. Poza tym jest dobrze napisany i równie dobrze przetłumaczony. Plusem jest przewrotna, zaskakująca fabuła. Naprawdę polecam.
    A co sądzisz G. G. Marquezie? Ja za nim przepadam i wtykam każdemu, czy chce, czy nie :)
    Z polecanych przez Ciebie znam St. Fleszarową - Muskat. Podobała mi się "Zatoka śpiewających traw" i "Most nad rwącą rzeką". Na "stangreta" nie trafiłam.
    S. Becketta znam "Chemię śmierci", ale ja akurat za thrillerami medycznymi nie przepadam.
    M. Houellebecq kojarzę z "Cząstek Elementarnych" i wywiadu do "Platformy", gdzie nazwano go islamofobem.
    No i oczywiście "Morfina" S. Twardocha. Mam podobne odczucia do Twoich.
    Reszty nie znam, niestety.
    Aha. "Kwiat pustyni" oglądałam. I widziałam wywiad z Waris Dirie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie to zabrzmiało: wreszcie do Ciebie trafiłam... Głuchowskiego poszukam, Marquez budzi we mnie mieszane uczucia. Houellebecq jak dla mnie nie jest wcale islamofobem, ale to trzeba Uległość przeczytać:)
      A ja trafić do Ciebie?

      Usuń
    2. A byłaś już u mnie, byłaś. I ja u Ciebie też, tylko komentować nie mogłam bez zalogowania. A zanim doszłam, jak to zrobić - prawie tydzień minął :(
      Oczywiście zapraszam ponownie: kartkazbrulionu.blog.pl
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Już wiem, dzięki:)

      Usuń
  9. 'Kwiat pustyni' wspaniała lektura. Zarówno czytałam, jak i oglądałam film. Waris jest dla mnie symbolem życiowego doświadczenia, siły i odwagi kobiety.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisała jeszcze kilka innych pozycji, ale Kwiat pustyni chyba porusza najbardziej

      Usuń
  10. Ja czytałam ostatnio drugą część książki Warie Derie. Opowiada o tym, jak jako top modelka wraca do Somalii do matki. Polecam!

    Dziękuję za odwiedziny u mnie i zapraszam częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, znam tę powieść, to Córka Nomadów - moim zdaniem nieco słabsza, i sporo elementów/wątków sie powtarza.

      Usuń
  11. Uwielbiam czytać wszystko co ma związek z książkami, więc przeczytałam jednym tchem ten post. Nie czytam horrorów, thrillerów i tym podobnych. Wolę jak to sama nazwałaś czytadła:) Ale z racji, że nic z Twojej listy nie czytałam, na pewno się niektórymi pozycjami zainteresuję.

    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny u mnie a tym samym możliwość odwiedzin u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz czytadła, to Marc Levy będzie ok, ale zacznij od "Jak w niebie":)

      Usuń
  12. Bardzo podoba mi się idea stosików. :-)
    A co do samych książek, to czytałam tylko niektóre z nich, więc chętnie poszukam inspiracji do kolejnych lektur. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nastęĻneg stosiku zapraszam na początku kwietnia:)

      Usuń
  13. Aniu wspaniała i przydatna mini ściąga. Z polecanych pozycji, w mojej pamięci odnalazłam dwa nazwiska. Jedno z w przeczytanej książki. Michel Houellbecq, autor ,,Cząstek elementarnych", uznanych w swoim czasie, przez część krytyków, za pozycję pornograficzną. Cóż powiedzieć jednym zdaniem: przeraża, a jednocześnie fascynuje. Dla wrażliwych, niektóre sceny i opisy mogą wydawać się wulgarne, niesmaczne. Przeczytać trzeba obowiązkowo. Druga pozycja, to ,,Kwiat pustyni". Książki nie czytałam, ale kilka lat temu byłam z córkami w kinie na filmie, o tym samym tytule. Dla nas Europejczyków, obrzędy zacofanej prowincji afrykańskiej, są nie do przyjęcia.
    Pozdrawiam Aniu serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elżbieto, mam w swojej kolekcji również "Cząstki elementarne", ale nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia jak "Uległość", może kiedyś wrócę i o tym napiszę, bo to jedna z pozycji, które warto znać. Co do Waris Dirie, to też najpierw widzialam film.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…