Przejdź do głównej zawartości

Czas na marudzenie



Wokół piękna wiosna, ostatnie dwa bardzo ciepłe dni spowodowały wybuch zielonego, żółtego, różowego i białego w całej okolicy, nawet magnolie się postarały i kwitną, a ja chyba potrzebuję trochę pomarudzić. 
Po pierwsze wciąż nie jestem zdrowa, już mnie to do szału doprowadza, ile można wyrywać sobie oskrzela na zewnątrz i prychać ? Nic nie pomaga, musi "samo przejść". 
Po drugie mimo kaszlu poszłam do fryzjera, bo już musiałam i już. Zaplanowałam zmianę wizerunku, zmiana nastąpiła, ale moja satysfakcja jest umiarkowana. nie jestem pewna , czy tego właśnie chciałam.
Po trzecie nie wyrabiam się z pracą, taka uroda bycia na swoim - żadna choroba nie zwalnia człowieka od odpowiedzialności za terminy... dziś właśnie mam oddać jakiś materiał, a ja nawet nie zaczęłam... będę musiała głupio się tłumaczyć i tyle. 
Po czwarte  czekam od południa na ważny telefon i nic. 
Po piąte... po piąte chyba dosyć tego marudzenia, kwiatki kwitną:


Po szóste zwracam uwagę, że nie marudzę na tematy polityczne, bo wtedy nie zdołałabym chyba przestać...

PS. Do fryzjera to w zasadzie poszłam z moim ślicznym wnukiem, ale jemu tylko trzeba było parę razy machnąć nożyczkami, to resztę czasu ja zajęłam...
To śliczna mała główka:


Tak, wiem, jestem stukniętą babcią. No ale jak tu nie być?

Komentarze

  1. A gdzie twoja główka? Pomarudzić każdy kiedyś musi, nie czepiałabym się. Poza tym taka zbyt ciepła pogoda jak na kwiecień niezbyt dobrze na mnie wpływa, czułam się jak ugotowana ryba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem niefotogeniczna niestety:(, więc mojej głowy ani niczego innego nie będzie. NO, może noga w bucie kiedyś:):):).

      Usuń
  2. Pomarudzić zawsze można. Mnie to na przykład poprawia nastrój, choć pozostającym w polu rażenia już mniej ;) Przepiękne kolorowe przejawy wiosny na Twoich zdjęciach :) Wiosennie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,mnie to tez pomaga, a inni...cóż...

      Usuń
  3. Trzeba sobie czasem pomarudzić. Ja też tak robię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to już nas coraz więcej. Może jakiś klub?

      Usuń
  4. O takie dla chłopaczka najładniejsze!! Naj naj! Chociaż mój Jedynka paradoksalnie wygląda najlepiej we fryzurze, której nie lubię u innych chłopców, czyli milimetr. Ale za to w szkole mam paru słodziaków z fryzurami i ochotę na ich wytarganie i wytarmoszenie.

    Ps. Marudzić na politykę? Nie, u mnie to już tylko pięści, bezradność, rzucanie kurwami... Na chorobę można, no weźże coś zrób z nią :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj z tym tarmoszeniem w szkole, wiesz, jakiś nawiedzony rodzic i co? Pani się znęca:):):). Mój syn przez jakiś czas , dawno temu tez dobrze wyglądał w króciutkim jeżyku, bo ma ładny kształt głowy. Jak był starszy, świetnie wyglądał w dredach. A teraz... teraz już nie ja decyduję, co ma na głowie, więc chociaż młodego ( znaczy wnuka) postrzygać dam:).

      Usuń
    2. Powstrzymuję się, oj zdecydowanie. Pewnie by się nieźle zdziwili, że wzbudzają we mnie czułe odruchy...

      Usuń
  5. Magnolie się postarały, oj tak. Uwielbiam je! :-)
    No a Tobie zdrówka życzę! Jeśli chodzi o pracę to mnie ostatnio też wszystko idzie dwa razy wolniej, a nie mogę zwalić na przeziębienie. :-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko kwitnie... jest po prostu zaje..no, fajnie. A co do pracy, to taki lajf.

      Usuń
  6. Jak pięknie i tak wiosennie u Ciebie :) Aniu dość marudzenia i chorowania. Musisz się wziąć za siebie, bo lato tuż, tuż, a słonko na pewno przepędzi te wszystkie czarne myśli ;)

    Pozdrawiam i dużo zdrówka życzę oraz słonka w Twoim życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno. Proszę mi tu nie pisać, że jesteś niefotogeniczna, bo fotogeniczny jest każdy. Kiedyś się wstydziłam swojego wyglądu, ale teraz zmieniłam zdanie i pomimo, że zdaję sobie sprawę z tego, jak mój wygląd zmieniła choroba, pokazuję się czy to na FB, czy na swoim Blogu, a jak się komuś nie podoba, to niech się nie patrzy i już ;)

      Usuń
    2. Gabuniu, to nie jest kwestia czy ja ładna jestem czy nie, i czy się wstydzę wyglądu czy nie. Po prostu mam określone standardy co do zdjęć i ich nie spełniam. Na FB czasem coś wrzucę, ale nie mam specjalnie potrzeby...

      Usuń
    3. Rozumiem Aniu i szanuje Twoja decyzję. Każdy ma prawo do decydowania o ujawnianiu siebie na tyle na ile chce :) I przepraszam jeśli Cię uraziłam swoim komentarzem. Nie chciałam żeby tak głupio wyszło.

      Usuń
    4. Luz, kochana:), luzik:):), wszystko ok

      Usuń
  7. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
    Pomarudzić każdy może.:D Nawet wskazane jest wylewać swoje żale na zewnątrz. Myślę, że człowiekowi robi się wtedy lżej i lepiej.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zgodnie ze wskazaniami troszkę powylewałam:):)

      Usuń
  8. Droga Aniu, nie marudzą tylko roboty. Człowiek z krwi i kości, ma do tego prawo i dobrze, że potrafisz o tym pisać. Większość z nas narzeka, jak diabli, tylko nie ma odwagi się do tego przyznać publicznie. Brawo, za odwagę…
    W pierwszym punkcie współczuję, bo choroba to nic miłego. Pozostałe powody niezadowolenia, mogą właśnie z niej wynikać. Ze zmianą fryzury, zapewniam Cię Aniu, chyba wszystkie mamy kłopot i nie do końca akceptujemy swój nowy wygląd. Musisz się oswoić z innym odbiciem w lustrze, z każdym minionym dniem bardziej je polubisz. Co do punktu trzeciego, trzeba przeprosić, usprawiedliwić się i czekać na reakcję petenta. Rozsądny zrozumie. Telefony najbardziej dzwonią, kiedy sobie tego nie życzymy. Kwiaty kwitną, kasztany już mają liście, forsycja żółta jak rzepak, a bratki uśmiechają się wszystkimi kolorami. To ważne, że potrafimy zauważyć zmiany wiosenne, które się dzieją na naszych oczach. Główka wnuka piękna, a i kwiaty na zamieszczonych zdjęciach nastrajają wiosennie.
    Pozdrawiam Aniu ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak miło okazać się odważną:):):). A włosy ... cóż , odrosną:). U mnie własnie rozkwitła magnolia - jest zjawiskowo piękna:)

      Usuń
  9. A ja też jestem ciekawa, co tam na swojej głowie wyczarowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blond grzywkę:):). Wiem, wiem, zdjęcie by sie przydało - może kiedyś:)

      Usuń
  10. Kochana, krótko pomarudzić można. Najlepiej wyznaczyć sobie godzinę, a potem już tylko szukać okazji do radowania. Wiosna przyszła. Deszcz potrzebny roślinom, niech pada. A potem niebo się przejaśni, wyjdzie słońce. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, w ciąż pada, w tym w mojej głowie. Ale wiem, że słoneczko przyjdzie... czekam niecierpliwie

      Usuń
  11. Aniu, masz to szczęście, że mieszkasz na południu i wszystko w przyrodzie dzieje się u was szybciej. A co do hasła... wpisz "Kostek " i już. Ale wchodzisz na własne ryzyko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, w takim razie poczekam z tym wejściem do wieczora:):):)

      Usuń
  12. Z wielką przyjemnością patrzę jak wiosna się rozpościera po mieście. Dzisiaj miało być szwendanie się po Ogrodzie Botanicznym, ale słońca nie widać i deszcz popaduje, więc nici z planu.

    Wiosna ma to do siebie, że budzi w człowieku chęć zmiany. Również odwiedziłam fryzjera, ale ponieważ miałam własną koncepcję jestem zadowolona. A Ty się nie frasuj, wszak włosy odrastają.

    Nie jestem babcią, więc nie wiem jak to jest być babcią stuknięta, ale podejrzewam, że jest to bardzo przyjemny stan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest bardzo miły stan:). Z tą moją głową nie jest tak źle... ale fakt, ze wlosy rosną bardzo mnie cieszy:)

      Usuń
  13. Nie ma nic złego w takiej dawce marudzenia, jesteśmy tylko ludźmi i każdy zasługuje na chwilę pochlipania nad złośliwością losu. Trzymam kciuki by szło już ku prostej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. karolino, jesteś kochana:), dziękuję.

      Usuń
  14. Oj tam, oj tam...każdy kiedyś musi sobie pomarudzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No tak, czasami wszystko jest na "nie", trzeba marudzić jak jest na to ochota.
    Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W świetle wydarzeń dzisiejszego dnia ( nastepny post) już nie będę marudzić, oj nie.

      Usuń
  16. Dobrze,że wśród 6 minusów znalazłaś dwa plusy(włosy wnuka i kwiatki).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…