Przejdź do głównej zawartości

Ogrodniczy weekend



Wiosną na wielu blogach zdjęcia kwiatków, ptaszków i innych roślinek królują ( zdrobnienia użyte świadomie:):):)). Nie będę więc za bardzo odbiegać od normy, jeśli też trochę tego powrzucam. Bo sobota była wybitnie ogrodnicza... mojego męża naszła zaraz o poranku ochota na uzupełnianie ogrodowych braków po zimie - ze trzy żywotniki sadzone  w niesprzyjających warunkach zakończyły swój żywot, a  przecież dzielnie odgradzały nas od ulicy, porzeczki zostały tylko czarne, bo białym i czerwonym jakieś zwierzę odgryzło korzenie. 
No i zapomniał ten mój maż, że mnie się nie zabiera na takie zakupy... na mnie centrum ogrodnicze działa jak afrodyzjak:). Oprócz wspomnianych żywotników i porzeczek nabyłam więc kolejną wierzbę japońską, bo ta, którą mam, na pewno się sama nudzi.  Bez problemu zgodziłam się na kolejną azalię, wprawdzie tych mam kilka, ale czerwonej  akurat nie.  Udało mi się oprzeć kolejnej wiśni, bo jakoś słabo  u nas rosną, chociaż proszę, kwiatki są:


Niestety, zwykle po obfitym kwitnieniu na drzewku jest tylko kilka wisienek...
Pozachwycałam się magnoliami, mam u siebie już cztery, więc na zachwytach się skończyło, chociaż taka odmiana kremowo - żółta mnie kusi. Póki co, moja  blado - różowa piękność:


 Na zakończenie dorzuciłam do wozidła ( bo to coś, czym można tam jeździć nie powinno nosić nazwy wózek) kolejne tulipany, narcyzy, jakieś kolorowe kwiatki, trochę bratków i stokrotek, bo tego nigdy za wiele, rabarbar i miętę:



Już nie zdążyłam ich powsadzać w ziemię, to zadanie na poniedziałkowe popołudnie, bo jeszcze trzeba było stoczyć kolejną bitwę w z góry przegranej wojnie z mleczami - są urocze, ale zaśmiecają mi trawnik i rozsiewają się błyskawicznie po całej okolicy, więc je niestety tępię. Ale ładne są... takie żółte plamy na zielonym tle, bardzo malownicze.


No i przecież wieczorny grill musiał być, sezon się rozpoczął:).


Komentarze

  1. Cudnie, zazdroszczę, bo na moim balkonie mało co się utrzyma, a to przez gołębie, a to przez cieknące pranie sąsiadki, więc dałam spokój, podziwiam u innych.
    Ja odbyłam wycieczkę na zamkowe ogrody, a tam magnolie i inne kwiaty podziwiałam.
    Miło popatrzeć na tę piękniejszą część przyrody, dzięki za fotki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do zamkowych ogrodów, to dobry plan - u mnie w okolicy kilka takich z magnoliami... muszę pojechać, póki kwitną. Kiedy miałam tylko balkon, też w końcu odpuściłam...

      Usuń
  2. Nie jestem znawczynią kwiatków - choć to dziwne, bo moi rodzice oboje, je ubóstwiają a ja znam tulipany, róże, mlecze - no i to by było na tyle... Ale nawet się uśmiechnęłam jak czytałam Twój wpis. Taki sielski, prosty ale jakże przyjemny. I te wiosenne zdjęcia wreszcie zaczynają królować i chwała im za to.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też średnio się znam na kwiatkach - po prostu skoro rosną, to mnie ciekawią:)

      Usuń
  3. U mnie też sobota była ogrodnicza - przesadzanie, przycinanie, koszenie i w ogóle wiosenne porządki. Długo by wymieniać. :-) I też jestem fanką magnolii - moja 30-letnia piękność to już potężne drzewo! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, trzydzieści lat to już coś, moje najstarsza jest u mnie dopiero około 10 lat. Za to w okolicy sa takie 50-70 -letnie. Po prostu zjawiskowe.

      Usuń
  4. Pięknie piszesz o naturze, znaczy dobry z Ciebie człowiek.
    A ja dla odmiany posadziłam wszystkie zioła, w tym ziele Azteków, piołun, czosnek niedźwiedzi, pietruszkę japońską, czy koper, który się ścina, a on odrasta. Wszystko kupiłam w centrum ogrodniczym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A co to jest ziele Azteków? I jak nabyć ten koper? W sensie jaką ma nazwę handlową?

      Usuń
  5. No tak, mamy wiosnę, jest trochę pracy ale z sadzenia kwiatów ile przyjemności.
    Lubię te żółte mlecze choć zaśmiecają.
    Do centrum ogrodniczego nie zaglądasz ale mam takie miejsca gdzie kupuję /głównie kwiatki/.
    Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak wspaniale. Masz ogródek i możliwości wielkie do sadzenia różnych przepiękności. U mnie niestety balkon musi za cały ogród wystarczyć, ale z sadzeniem czekamy do zimowych ogrodników w maju, tylko truskawki już wychylają zielone listki. Piękne kwiatki u Ciebie, podziwiam i zazdroszczę. Pozdrawiam i miłego poniedziałku życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, jeszcze nabyłam truskawki, takie zwisające odmiany:)

      Usuń
    2. Może w tym roku dosadzę też trochę wiszących. Na moim balkonie truskawki pięknie mi owocują. Zbiory bogate jak z grządki :)

      Usuń
    3. To super masz:). Ze trzy lata temu mój mąż uparł się wiszące truskawki zasadzić w gruncie, i nawet im tam dosyć dobrze, nieźle owocują. Tym razem ja się uparłam, że co ma wisieć, to niech wisi:)

      Usuń
  7. Ach jak wiosennie i tak świeżo na Twoim blogu. Uwielbiam kwiaty, zwłaszcza tak pięknie kwitnące,jednak ogrodniczką niestety nie jestem z powodów zdrowotnych, natomiast mój mąż bardzo lubi sadzić różne dziwne znaleziska z odzysku, a potem to już niech sobie to samo rośnie :) W naszym ogródku póki co uchowała się zielona cebulka, którą lubię i często po nią sięgam, oraz szczypiorek, nie wymagają one zbyt specjalnej pielęgnacji, truskawki zubożały, bo bez plewienia i nawożenia oraz suszy w czasie suszy, tego raczej nie tolerują ;)

    Mam dość duży ogród i chciałabym go jakoś fajnie ozdobić kwiatami, czy drzewkami, tylko kompletnie się na tym nie znam, muszę chyba poczytać coś niecoś, bo sama nic nie wymyślę, a jak będę zwlekać, to mój mąż ogrodnik zaraz postara się by nasz ogród zagospodarować ;)

    Pozdrawiam wiosennie :)

    P.S. A te żółte mlecze i listki są największym przysmakiem naszej żółwicy, wcina je ze smakiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja starałam się tak dobrać rośliny, żeby stale coś kwitło - najpierw forsycje i właśnie magnolie, pigwowce też kwitną wcześnie, potem złotliny i migdałowce. Niewiele później zaczynają się różne azalie, rododendrony i bzy. Nieco później startują kaliny, jaśminy, hibiskusy i hortensje. No, i koniecznie ozdobne odmiany dereni, szczególnie polecam dereń kousa. A z kwiatków...cóż... od krokusów i przebiśniegów poprzez sasanki, żonkile, tulipany i inne cebulowe... mnóstwo fiołków, barwinków i pełno drobnych bylin, których nazw nawet nie pamiętam. Lubię tez kwitnące niemal od zimy wrzośce ( nie mylić z wrzosami, chociaż są podobne). A na bieżąco pojawiają się bratki, stokrotki, niezapominajki - ot, mam taki sielski gust:)

      Usuń
    2. o, ale fajnie, dziękuję Ci Aniu za te informacje, właśnie tak chciałam, żeby przez cały rok coś się w ogrodzie działo :) super, teraz muszę pogłębić wiedzę o tych roślinach, które mi wymieniłaś. Jeszcze zastanawiałam się nad azaliami, bo moja sąsiadka ma takie piękne czerwone :)

      Usuń
    3. Azalie koniecznie, zresztą tez je wymieniłam, i za tydzień - dwa, w zależności od rejonu Polski, będzie dobry czas by kupować, bo zaczną kwitnąć i wtedy możesz wybrać kolor - jest ich całe mnóstwo. ja oprócz normalnych azalii mam kilka miniaturowych - są po prostu przeurocze, ale chyba bardziej wrażliwe na mróz nim dorosną. No i bardzo piękne pnącze - glicynia zwana też czasem wisterią - szybko rośnie, cudownie kwitnie... tylko potrzebuje sporo miejsca, bo naprawdę potrafi szaleć ze wzrostem. Urocze są tez miliny, ale mnie nie chcą kwitnąc jakoś. A z bardzo odpornych i wszędzie rosnących roślinek polecam też funkie:).
      Jeśli chcesz ozdobne drzewka - to właśnie wierzby japońskie, trzmielina ( ale szczepiona na pniu, nie krzewiasta), klon japoński, czy wiąz ozdobny. A ja lubię też jarzębiny, takie zwykłe - pięknie wyglądają...

      Usuń
    4. Ogrodnictwo to temat bez końca. Teraz jest tyle różnych roślin, że ciężko się zdecydować na coś konkretnego. Bardzo Ci dziękuję Aniu za te wszystkie porady, widzę, że w ogrodnictwie jesteś świetnie obeznana. Nie mam kompletnie pomysłu na ten nasz ogród, jakoś tak wyobraźni, a zwłaszcza przestrzennej mi brakuje. Poczytam sobie o tych wszystkich roślinach, które mi doradziłaś i pomyślę, które i gdzie rozlokować :)

      Dziękuję jeszcze raz i ściskam Cię Aniu serdecznie :)

      Usuń
  8. Zerknęłam sobie jak wygląda wierzba japońska, bo pomimo tego, że mam własną działkę, nigdy nie słyszałam o takim drzewku. Jest cudna.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. całkowicie się zgadzam - a najpiękniejsza jest , gdy ma różowe listki

      Usuń
  9. Ligustr bardzo dobrze znosi wszelkie złe warunki, szybko rośnie i nadaje się na żywopłot. Poproszę w przyszłości o szerszą relację ogrodową, okraszoną zdjęciami rzecz jasna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info, a relacja pewnie będzie, na pewno gdy zakwitną azalie, glicynia i jaśminy...

      Usuń
  10. W ziemi się grzebać nie lubię i znawczynią kwiatów nie jestem, ale takie widoki zawsze cieszą oko, zwłaszcza po okresie zimy kiedy już chyba wszyscy mam powyżej uszu straszących, nagich gałęzi drzew ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja grzebać w ziemi wręcz nienawidzę - ale samo niestety nie rośnie... a powaznie to od kilku lat szukam ogrodnika i chętnych brak

      Usuń
  11. Fajnie. Chyba nawet zazdroszczę - tzn. ja jestem straszna, ale podejrzewam, że moja obojętność na kwiatki (nie wizualna obojętność, ale współtwórcza) wynika z głębokiego resentymentu. Nie stać mnie na ogród, ergo: jest mi obojętny. Takie małe samooszustwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zazdrość sobie, to mnie nie boli:). Ja to najbardziej chciałabym miec ogród, w którym nic nie trzeba robić... samo rośnie.

      Usuń
  12. Jak pięknie wiosennie na Twoim blogu. Wiosenne kwiaty zawsze cieszą oko. Bawię się trochę w ogrodniczkę na działce za miastem (bardziej z konieczności), ale raczej nie jestem entuzjastką grzebania w ziemi.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pewnie byśmy się zrozumiały - bo ja mam tak samo. kwiatki tak, grzebanie nie.

      Usuń
  13. Właśnie dzisiaj mijałam na mieście piękne magnolie. Pozachwycałam się trochę. ;) Piękne widoki. Lubię kwiaty, myślę czasami o tym, żeby sobie zagarnąć mały skrawek ziemi i posadzić tam swój mały kwiatowy ogródek, bo coraz częściej zwracam uwagę na kwiaty, które są sprzedawane w supermarketach np. Świetna sprawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No świetna, kwiaty ą takie delikatne, subtelne i po prostu piękne

      Usuń
  14. A nie kusi Cię, by zasadzić w ogrodzie którąś z "japońskich" wiśni kwitnących na różowo? W Warszawie posadziliśmy kilka w miejskim parku kilka lat temu i całkiem ładnie sobie radzą. Wzięliśmy je ze specjalnej szkółki - gatunek Prunus serrulata-Kanzan. Polecam! Kilka fotek mam na blogu, gdybyś chciała zobaczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z wielką przjemnością, poszukam, gdzie je można dostać:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…