Przejdź do głównej zawartości

Butobzik, butoświrka, butoholiczka...

Że nie ma takich słów, jak w tytule? Ależ już są, i doskonale opisują mnie. Bo to takie przyjemne kupować buty... jeszcze przyjemniejsze , jeśli jest 30% obniżka.  No to kupiłam. Na początek chwilę się zawsze pozachwycam pudełkami:

Te białe, proste kartoniki, urocze srebrne wieczka, na każdym pudełku z boku narysowany but, co bardzo ułatwia potem poszukiwania w szafie. 

No i dostawa w całej okazałości:


Te szaraczki uwiodły mnie frędzlami, podobno w tym sezonie należy takowe przy butach mieć. No to już mam, przy sandałach, bo w zimowych botkach i szpileczkach to już od jakiegoś czasu :).


Tu znaczenie miał kolor, uwielbiam taki lodowy błękit graniczący z miętą czy turkusem, w dodatku idealnie pasuje m do paznokci u stóp. Na razie, rzecz jasna :). 


Te możenie prezentują się jakoś powalająco, za to na nodze sam szał, w dodatku szalenie wygodne. Takie sandałowe botki.


To też letnie botki, znów szare, ale takie to do wszystkiego pasują - mam sporo koronkowych ciuchów, to pewnie dobrze się zestawi:).


A na zakończenie po prostu doskonała zabawa, i taki butowy żarcik - srebro. Srebrne sandałki to już na pewno da się założyć do każdej stylizacji latem, więc będę sobie szaleć. 

No, w szafie mam też inne, ale to już stare.... znaczy z poprzedniego sezonu, albo sprzed dwóch... a nawet ....hohohoho.... znalazłam takie sandały ( granatowe, na bardzo wysokim słupku, całkiem modne) które kupiłam jakieś 17-18 lat temu - pamiętam sytuację, bo wtedy poszłam kupić glany najstarszej córce, a przy okazji nabyłam tamte sandały. I nadal żyją, w bardzo dobrej formie są.





Komentarze

  1. A myślałam, że to ja jestem butomaniaczka. Wygrałaś!
    Sandały z cholewką widzę pierwszy raz. Koronkowe mogą skracać nogę.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, butomaniaczka też ładne słowo:). Masz rację, ze skracaja nogi - ale te moje i tak krótkie

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozazdrościć Ci Anno mogę możliwości chodzenia na obcasach. Jak już wspominałam ja tylko płaskie. Zbiór bucików masz faktycznie imponujący, najbardziej podobają mi się te błękitne i przedostatnie botki :) Od zawsze krąży mit, że kobiety kochają się w butach i potrafią ich mieć na prawdę dużo ;) Moja kolekcja akurat jest bardzo uboga, a i tak mąż mi zawsze mówi, kupiłaś dwie pary butów, to wyrzuć dwie starych ;) ech Ci mężczyźni ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze chciałam dodać, że ja swoje buty trzymam w szafie w garderobie, ale bez pudelek, bo zawsze wydawało mi się, że zajmują wtedy więcej miejsca.

      Usuń
    2. Mój już nic nie mówi, może dlatego, że nie ogarnia moich butów. Jednak ofiarnie dwa razy w roku pomaga mi zmienić kolekcję letnia z zimowa, bo pudełka sa zapakowane do takich wielkich pojemników z IKEA , i trzeba je przenieść i przepakować :):)

      Usuń
    3. Ja też część trzymam bez pudełek, na takim stojaku na buty , ale tam mieści się tylko 16 par. Bez pudełek trzymam też te, które najczęściej noszę, reszta grzecznie czeka :)

      Usuń
    4. tylko 16 par powiadasz, WOW, no to nie pytam nawet ile masz wszystkich par butów. My to we trójkę z synem mamy może koło 20 :)

      Usuń
    5. Jak popatrzysz kilkanaście wpisów niżej, to znajdziesz taki, w którym pokazałam tylko czerwone buty:), i , po otwarciu pojemników z butami letnimi, wiem, że to nie wszystkie.... No dużo mam, nigdy dokładnie nie policzyłam, poza tym - czy na przykład japonki dobiegania po ogrodzie, się liczą jako buty? Zawsze w momencie wymiany butów ( tej zima/lato) obiecuję sobie, że policzę, ale zawsze zapominam. Na pewno ponad 100 par, a może nawet do 150...przecież jeszcze tenisówki, trampki, buty trekkingowe, no i przecież narciarskie :):):):):)

      Usuń
    6. i zatkało mnie, około 150 par butów? No Anno zaimponowałaś mi, chyba muszę nadrobić zaległości ;) wszystkie się zaliczają do butów, nawet japonki.

      Usuń
    7. E, tak na siłę nie nadrabiaj:):):)

      Usuń
    8. A to wiem, tak tylko żartowałam :) Wcale nie jest mi łatwo kupić jakieś buty, bo stopę mam taką rozlaną (właśnie przez płaskie, klapki, balerinki, czy adidasy) i do tego wysoka na podbiciu, a z obcieraniem to już nie wspomnę. Jak mam tylko z tyłu zbyt wysokiego buta, to zaraz mnie obciera. Masakra.

      Usuń
  4. Takie bziki chyba są nieszkodliwe, problemem może być jedynie miejsce na przechowywanie;-)
    Wszystkie mi się podobają, ale mnie przeraża kupowanie nowych, bo mam problematyczne stopy i w dodatku wszystkie buty, nawet szmaciane mnie obcierają.
    Ale twoja kolekcja jest imponująca, zarówno ilościowo jak i jakościowo.
    Pozdrawiam zachwycona:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest poważny problem, pewnie musisz kupować bardzo dobrej jakości skórzane buty, a i to pewnie nie gwarantuje , że Cię nie poobcierają. Moje nogi na szczecie ( byle jak najdłużej) znoszą wszystko, i w zasadzie prawie nie mam butów skórzanych, bo kupuję tanie buciki, to wszystko tworzywa, eko-skóry, eko-zamsze, jedynie wyściółki są skórzane, a i to nie na pewno:). A szmaciane buty bardzo lubię, mam nawet trzy pary kolorowych szpilek, szmacianych. jedne granatowe w białe grochy, a dwie pary w kwiaty:), w odcieniach zielonego, oraz czerwonego.

      Usuń
  5. Ale neologizmy każdy tworzyć może! ;D
    Jestem zachwycona tymi niebieskimi butami. Cudowne. Szkoda, że nie mogę nosić obcasów, a może to i lepiej dla moich nóg. ;D. Glany - ekstra sprawa, też chcę sobie kupić. Kiedyś może na nie nazbieram ;D. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakieś dwa lata temu nabyłam glany w kwiatki... ale mimo początkowego entuzjazmu ( bo to był zaplanowany i przemyślany zakup) jakoś w nich prawie nie chodzę, założyłam może ze trzy razy. Stoją, są piękne, i nic...

      Usuń
    2. Oooo, to niedobrze, że sobie stoją, ale zdarza się, mam tak z klapkami i sandałkami, że kupię i potem założę parę razy, a i tak na co dzień wybieram zwykłe trampki czy tenisówki albo adidasy ;D. Mi się marzą czarne, klasyczne glany. ;)

      Usuń
    3. Czyli tak rockowa z ciebie dziewczyna:)

      Usuń
  6. Anno - WOW! Ach być kobietą:)Ja też lubię buty i torebki,ale w trochę skromniejszej ilości heheh Moja córka natomiast ma podobną słabość do butów,też ma taki wieszak, a oprócz niego jeszcze kilka par się znajdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że słabość do torebek była mi przez wiele lat obca? Właściwie nadrabiam od jakiś 2-3 lat, za to, jak to u mnie, z rozmachem. Może kiedyś opowiem o ulubionych torebkach:).

      Usuń
  7. Witaj, Anno.

    Ja też mam słabość do butów, torebek, pasków, rękawiczek i apaszek :)
    I też miewam powroty, bo stopa prawie mi się nie zmienia.
    Właściwie sezon wczesno-letni możesz uważać za otwarty:)

    Też miałam podobny problem do Jotki. Tyle, że nawet "stare-nowe" buty (po kilkudniowym nienoszeniu)robiły z moich stóp miazgę.
    I wtedy Młode wynalazło sposób - sztyftuję stopki, skarpetki lub stopy antyperspirantem "0" w newralgicznych punktach i jest lepiej. Polecam. Może jeszcze którejś z Pań przyniesie ulgę :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porada do sprawdzenia, dzięki.:). Musze się przyjrzeć rękawiczkom - bo chyba nie mam za wiele, jakoś mało z nich korzystam.

      Usuń
  8. Uwielbiam buty, uwielbiam je kupować choć nie do przesady więc chyba nie jestem butoholiczką ha!ha! Mam swoje ulubione fasony, mam słabość do szpilek. Buty w ciągu dnia zmieniam 2-3 razy, nie dlatego, że taka ze mnie modnisia ale z konieczności /każdy gniecie gdzie indziej i choć staram się kupować buty wygodne to i tak noga boli a tak to mała zmiana i jest super/. Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O,to ciekawe, nosisz butki w torebce na zmianę?

      Usuń
    2. Czasami tak, jak torebka duża ale głównie wożę w samochodzie. Coś wygodnego zawsze się przydaje.

      Usuń
    3. Ja dla odmiany noszę zawsze w torebce skarpetki:), a z kolei samochód często prowadzę boso.

      Usuń
  9. Nie, nie, NIE MAM SIŁY PISAĆ JESZCZE RAZ TEGO KOMENTARZA. KRWA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buuuu.... a jak poproszę? Tak ładnie? E., kochana, napisz jeszcze raz?

      Usuń
    2. Ojeeeej, drugi raz przydługą, histeryczną historię o zielonych, skórzanych lakierkach? Kiedy indziej, na pewno jak znów wrzucić buty ;)

      Usuń
    3. Znaczy, szybko musze porobić zdjęcia butom w kwiatki i we wzorki, bo taki mam teraz butowy plan:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…