Przejdź do głównej zawartości

Najłatwiejsze ciasto w świecie

 całkiem jeszcze ciepło i przyjemnie, zapraszam więc  na taras, na poranną kawę z takim ciastem:


 A skąd ciasto? W czasach, gdy moje dzieci były małe, zespół Radiowe Nutki śpiewał taką właśnie piosenkę - o najłatwiejszym cieście w świecie, który każdy może upiec. Ze śliwkami. 
Wtedy moje dzieci robiły to ciasto dokładnie , jak w piosence, ja zwykle modyfikowałam. Bo cukru za dużo, i po co tyle proszku do pieczenia, i gdybym zrobiła tylko z tylu składników, ile tam w piosence podane, to nasza duża wtedy rodzina nie miałaby szans się najeść:).

Tyle, że przepis na pyszne ciasto ze śliwkami to każda pani domu ma swój, i co tu podawać proporcje... ma być dużo śliwek, i już, a że wygląda tak sobie... nieważne, jest pyszne:


Takie ciasto może być właściwie z każdym rodzajem owoców - pasują jabłka, maliny, jeżyny, morele, brzoskwinie... co komu urosło w ogrodzie, albo co akurat dziś fajnego przywieźli na stragan albo do sklepu. Dosłownie 3-4 minuty mieszania składników, do godziny pieczenia... no dobra, najwięcej czasu zajmuje obranie owoców, jeśli trzeba.

Miłego dnia:)

Komentarze

  1. Pamiętam piosenkę i zawsze robiła mi apetyt na ciasto! Teraz chłodniej, więc planujemy w weekend upiec ciasto ze śliwkami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to jakiś automat - kiedy tylko pojawia się ciasto z owocami, zawsze znajdzie się ktoś, kto to zaśpiewa:)

      Usuń
  2. nie ma to jak ciasto ze śliwkami jesienią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to czemu śliwki są tylko jesienią? To takie smakowite owoce, i na tyle sposobów da się je zjadać:)

      Usuń
  3. Mniam - wygląda pysznie :) . Smacznego : - pozdrawiam Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już prawie nie ma, trzeba będzie upiec następne:)

      Usuń
  4. Witaj, Anno.

    U nas się na takie mówi "placek". Nie wiem czemu, ale wszystko z owocami to jest placek :) Twoje wygląda bardzo apetycznie. Smacznego :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mojej teściowej również mówi się placek, co mnie zawsze bardzo śmieszyło:), bo placek to mi sie kojarzył z ziemniaczanym. A teraz się przyzwyczaiłam...

      Usuń
  5. Nie rozumiem, co w tym prostego :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posłuchaj wspomnianej piosenki, najlepiej z teledyskiem:). Tylko cukru daj mniej, bo wyjdzie ulepek:)
      A poważnie - to jest bardzo proste, coś jak muffinki:)

      Usuń
  6. Ta piosenka! Jej, śpiewałam to ;D. Najważniejsz,eżeby było dużo śliwek ;D. No cóż, nie przepadam za ciastami z owocami. Te z kremami za to tak, ale i tak jem rzadko jakiekolwiek ;D. Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to odwrotnie niż ja - z kremami nie bardzo jem, z owocami bardzo chętnie.

      Usuń
  7. A miałam zrezygnować ze słodyczy, a tu czytam, patrzę i śliwkami zapachniało jak w każdym dobrym, ciepłym domu, gdzie zapach pieczonego ciasta ze śliwkami zawsze poprawia nastrój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ciasto ze śliwkami pachnie obłędnie, od razu ma się ochotę zawinąć w kocyk i posiedzieć przy kominku:)

      Usuń
  8. Uwielbiam ciasta! Narobiłaś mi ochoty, upiekłabym, ale nie mam śliwek:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dodaj cokolwiek innego, też będzie dobre.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Taki czas, Gabrysiu, śliwkowo - jabłkowo-gruszkowy

      Usuń
    2. Fiu, fiu, fiu...no to jedzmy, skoro nas gościsz :)

      Usuń
  10. Uśmiechnęłam się, czytając post, gdyż dzisiaj upiekłam właśnie ciasto ze śliwkami. Pycha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki czas, prawda? No i podobno śłiwki mają mnóstwo dobroczynnych składników, warto je jeść w każdej postaci

      Usuń
  11. A u nas dziś placek z jabłkami.
    Zapraszam do nas - są wyniki konkursu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jabłkami zrobiła moja siostra - wybrała jakiś szalenie skomplikowany przepis, ale była istotnie niezła

      Usuń
  12. Bardzo lubię ciasta ze śliwkami. Akurat dzisiaj w pokoju nauczycielskim panie mówiły, że pasowałoby poprzynosić czasami jakies wypieki albo się przepisami powymieniać, co by sobie życie osłodzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były zawoalowane uwagi, że "nowa" ma się wkupić:)

      Usuń
    2. Kurczę, no o tym tak nie pomyślałam, ale to chyba ma sens :D

      Usuń
  13. Jeśli już ciasto to z owocami ... Twoje wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie ma po nim juz nawet śladu - pora upiec następne:)

      Usuń
  14. Tak u Ciebie smacznie dzisiaj...kawę zawsze...serdecznie pozdrawiam Anno...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko jedną dziennie, ale zrobię sobie herbatę:)

      Usuń
  15. Z pewnością pychota.
    Ale ja mam straszliwą sklerozę i czasami zdarza mi się, że zapomnę nasmarować tłuszczykiem i posypać bułeczką tartą tę formę, w której mam to ciasto zrobić.
    No i nie ma nawet najpyszniejszego ciasta.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bułką rzadko blaszkę wysypuję, no ale bez tłuszczu...hm... trochę szkoda :(

      Usuń
  16. Bardzo apetycznie wygląda!!! Zapraszam się na kawę z dwoma 😆 kawałkami ciasta. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak szaleć do szaleć - czemu nie, skoro jeden kawałek jest smaczny, to dwa kawałki sa smaczne podwójnie:)

      Usuń
  17. Uświadomiłaś mi, że jeszcze w tym roku nie piekłam ciasta ze śliwkami. Muszę się poprawić.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham tę piosenkę. Sama z niej piekę. To najłatwiejsze i najlepsze ciasto w świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich piosenek powinno być więcej, nie tylko o pieczeniu. Może na przykład: najłatwiejsza zupa w świecie?

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…