Przejdź do głównej zawartości

Wodospady Islandii

Kiedy po raz pierwszy pojechałam do Norwegii, sądziłam, że znalazłam się w wodospadowym raju. Tych zjawiskowych cudów natury było tam mnóstwo, nie nadążałam fotografować, nieustannie się zachwycałam.  A potem odwiedziłam Islandię...
Ta dziwna wyspa okazała się być jednym z najbardziej fascynujących miejsc, gdzie byłam. Ogień i lód, wulkany i wodospady, cisza, spokój, mało ludzi.  Wodospady sa tak o tyle ciekawe, że takie coś zwykle kojarzy się z górami, z których owa woda może spadać. A Islandia ma swój sposób na wodospady - otóż idzie sobie człowiek płaskowyżem, skacze z jednej kępy wulkanicznych kamieni na drugą, i zapowiadanego wodospadu ani słychu, ani widu. W pewnym momencie zaczyna być słychać delikatny szum, a na horyzoncie pojawia się mgiełka, o taka:


Okazuje się, że tam jest wąwóz, w wąwozie ogromna, lodowcowa rzeka, i ogromny wodospad. teraz już nie szumi delikatnie, tylko wyje, wszędzie pełno wody, a człowiek stoi zszokowany pięknem i siłą natury.

Na zdjęciach poniżej kilka różnych wodospadów, wszystkie niesamowite i piękne:


 Ostatni wodospad z poprzedniego zestawu i pierwszy na następnym to był jeden z tych, które jednak miały typowy charakter, i było tam trochę góry - można było więc podziwiać go z góry i z dołu, a na łące pod wodospadem nawet sobie poleżałam na trawie:


 Zdjęcie niżej, w lewym dolnym rogu, to bardzo nietypowy i ciekawy wodospad "w poprzek" - nie był wysoki, nie toczył jakiegoś ogromu wód, a jednak przyciągał uwagę, bo przez kilkadziesiąt metrów rzeczki tak sobie spływał do niej właściwie znikąd.

No i co najważniejsze - Na Islandii ludzi stale tam mieszkających jest niewielu, i turystów też dość umiarkowana liczba. Dzięki temu udawało się uniknąć tłumów i zdjęcia są bez ludzi... Pogoda i światło takie sobie, przypominam, to był sierpień, tam często pada, stale wieje wiatr...

Komentarze

  1. Niezłe te wodospady! I tak jakoś "dziko" dookoła. O ile się nie mylę to Islandia nie rozpieszcza swych mieszkańców pogodą.No ale to w końcu jest wyspa i to nie w strefie okołorównikowej.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziko jest bardzo, głównie powulkaniczne kamole, trochę trawy, owce i właściwie kompletny brak drzew. I wieje.

      Usuń
  2. Natura stworzyła niesamowite rzeczy. ;) I cudownie jest je podziwiam. Też nie lubię kiedy jest zbyt wielu zwiedzających.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety większośc miejsc ogólnie uznanych za atrakcyjne turystycznie jest pełne ludzi... i trudno się dziwić, w końcu ja tez tam kieruję swoje kroki. Na ogół a się jednak znaleźć taki czas, że jest się z ta piękna przyrodą może nie kompletnie samotnie, ale w warunkach umożliwiających jej spokojne podziwianie...

      Usuń
  3. Niesamowite te wodospady, zupełnie inne, niż w tropikach, jakby ziemia sie rozstąpiła, żeby zrobić miejsce dla ujścia nadmiaru wód...
    Piękna galeria, tej rozproszonej wody widać tyle, że niemal czuję tę wilgoć i rosę na twarzy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duże znaczenie ma też ta dość ponura aura, cały czas jest tak chmurnie i przez to tak majestatycznie. Woda w lodowcowych rzekach jest innego koloru niż w tych bijących z podziemnych źródeł, jest jej szalenie dużo i płynie z wielką siłą.

      Usuń
  4. Natura potrafi zadziwiać. Wodospady zwłaszcza, swoją siłą i pięknem..., a ten w poprzek to jakiś ewenement;) Smutno, że nie ma drzew, ale wiadomo, bez słońca nie urosną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jakies przecieki przez skały, ale bardzo zabawne, prawda? A drzew nie ma prawie wcale, w okolicach Reykjaviku jest las założony przez człowieka, pojedyncze drzewa też się trafiają - ale jest tego bardzo niewiele... jak okiem sięgnąc wulkaniczne pustkowie.

      Usuń
  5. Widoki zapierają dech w piersiach. Nie mniej życie tu musi być katorgą zimą. Ciemno, wieje, mroźno. Jak żyć bez słońca? Depresja za depresją.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz niestety rację, wiele miesięcy słońca tam nie ma w ogóle. A jednak sporo rodaków uczyniło Islandię swoją drugą ojczyzną, wszędzie słychac język polski, jesteśmy chyba najliczniejsza mniejszością na tej wyspie.

      Usuń
  6. Uwielbiam takie pejzaże :-)
    Znowu mi cholerstwo ucieka, to znaczy okienko :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, mnie też zachwycają. Zwiedzanie świata zaczęłam od Skandynawii, bo tam jest zimno i pięknie, i tak surowo, minimalistycznie. A czemu okienko ucieka, to naprawdę nie wiem, i bardzo przepraszam.

      Usuń
  7. Niesamowicie piękne ...
    To cudownie , że są jeszcze na świecie miejsca bez tabunów turystów .

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne i groźne. Siła natury w pełnym wydaniu. A jednak wydaje się, że wokół panuje spokój, dziwne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak jest. To był jeden z takich wyjazdów, z których wróciłam bardzo wyciszona, spokojna, niezwykle odpoczęłam.

      Usuń
  9. Cuda! Islandia mnie nęci i zachęca od czasu islandzkich kryminałów. I pojadę tam, od roku śledzę możliwości. Ale powiedz, czy znasz jakiś sposób, żeby tam pojechać i nie wydać majątku? Wodospady są niesamowite, takie piękne i nostalgiczne, przez ten chmurny krajobraz. Islandia ciągnie mnie, bo nie znoszę tropików, źle znoszę wilgotny gorąc. A wodospady, to siła i nieposkromiona moc natury. To mnie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat islandzkich kryminałów jakoś jeszcze nie czytałam, co możesz polecić? Co do wyjazdu to tak całkiem tanio się chyba nie da, to jednak Skandynawia, z założenia droga. Jest jedna linia samolotowa, chyba czeska, która lata z Warszawy ( tania linia) do Reykjaviku, można tez lecieć przez Kopenhagę. Jeśli wyjazd nie jest przez biuro, to trzeba wynając samochód, i tam jest tylko jedna droga dookoła całej wyspy... hotele czy pensjonaty tylko w niektórych miejscach, ale ludnośc niezwykle ciepło nastawiona, mnóstwo Polaków wszędzie, a jak nie po polsku to bez problemu można dogadac sie po angielsku, wszyscy mówią. TYlko ceny... no drogo.

      Usuń
    2. Mogę ci polecić Arlandura Indridasona - ostatnio "Martwa cisza" i poprzednie książki (W bagnie, Głos i jeszcze bodaj dwie), smutek, zimno, samotność i ciekawe zagadki kryminalne. I Yrsa Sigurdardottir np. Spójrz na mnie i inne z prawniczką Torą (nazwiska, a raczej imiona i patronimiki maja nie do zapamiętania).

      Usuń
    3. dziękuję bardzo, poszukam:)

      Usuń
  10. Żywioł - tyleż fascynujący, co przerażający :) . Jestem zdecydowanie 'ciepłocieplna' ;) , więc proszę o więcej takich relacji, ale dla mnie raczej nie w naturze :) . Wspaniałe zdjęcia, bardzo ciekawe komentarze. Pozdrawiam - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z tych zimnolubnych, więc jeżdżę po świecie szukając takich klimatów:), jeszcze trochę mam w zanadrzu. Ostatnio odkryłam też tropiki, bo gdzieniegdzie da się wytrzymać :). Jak wejdziesz w zakładkę "podróże", to trochę tam już jest:)

      Usuń
  11. Jej....i znowu się zachwyciłam! :)
    Pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, taki był plan:). Wybierałam najciekawsze zdjęcia, tak trudno zrobić selekcję i powyrzucać część - a wiem, że nadmiar wcale nie jest dobry dla oglądającego.

      Usuń
  12. Witaj, Anno.

    Piękne zdjęcia. Tak mi przyszło do głowy - nie myślałaś, żeby te zdjęcia wydać w formie albumu z odautorskimi notkami? Są naprawdę urzekające.

    Przepraszam, że dopiero dziś się odzywam, ale wciąż "walczę" z gośćmi :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyłaś mnie, Leno, jakoś nie oceniałam tych zdjęć tak wysoko - mam w otoczeniu kilka osób parających się fotografią zawodowo i półzawodowo, i to ich zdjęcia zwykle podziwiam... ale to niezwykle miłe, co napisałaś, dziękuję. Pozostanę jednak przy rodzinnym archiwum:), i blogowym światku.

      Usuń
  13. Ależ cudne te wodospady.
    Nie wiadomo który piękniejszy.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam problem z wyborem, każdy ma swój urok, w dodatku mam związane z nimi jakies skojarzenia...

      Usuń
  14. Zdjęcia zapierają dech w piersi. Podobna pogoda jak na Islandii jest w norweskim Bergen. Byłyśmy tam z córkami w 2010 roku. Prognozy z ostatnich lat pokazywały, że pada tam prawie przez cały rok. Poleciałyśmy w końcowej dekadzie sierpnia, pod namiot. Cały tydzień świeciło słońce, a wrażenia z pobytu w tym pięknym miasteczku pozostały do dzisiaj.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, w Bergen tak bywa, chociaz i ja miałam tam sporo szczęścia i świeciło słoneczko. Muszę poszukać zdjęć z Bergen..

      Usuń
  15. Choć pływać umiem taka kipiel wodna mnie przeraża. Jednak Twoje opisy i zdjęcia spowodowały, że chętnie bym odwiedziła te zjawiskowe miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nawet nie pomyślałam o pływaniu przy tym ogromie wody! Podobnie jak Ty, też czułam może nie przerażenie, ale respekt. A pojechać tam warto...

      Usuń
  16. Nigdy tam nie byłam, zachwycające zjawiska, cudne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest cała masa takich pięknych miejsc na ziemi, nie ma szans wszystkiego zobaczyć... ale jest naprawdę zachwycająco.

      Usuń
  17. Norwegia i Islandia - moje dwa największe marzenia jeśli o podróże chodzi. I trzeba za to podziękować pani Margit Sandemo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo piękne miejsca są... Mam w planie pojechać kiedyś do Norwegii na dłużej, bo na razie tylko kilka takich wakacyjnych pobytów...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…