Przejdź do głównej zawartości

Pozdrowienia z urlopu

jeśli zdrowie i finanse pozwalają, to ze dwa razy w sezonie wyjeżdżam na nieco dłuższe narty - dłuższe oznacza u mnie 5-6 dni. W tym sezonie byłam już w Słowenii, teraz pojechałam jeszcze na kilka dni do Austrii. Jest, jak zwykle, cudownie...na tym zdjęciu widać jeszcze podstawę z chmur, ale ono zostało zrobione  zaraz z rana, a ja bardzo lubię ten efekt chmur poniżej miejsca, w którym jestem.


Dużo śniegu, doskonale przygotowane trasy, sympatyczna obsługa, coraz więcej nowinek technologicznych - na przykład można w specjalnej maszynie zeskanować swój karnet i dzięki temu wydrukować sobie  wykres swojej dziennej narciarskiej aktywności. Coś to niestety jednak za dobrze nie zadziałało, bo mój dzisiaj według maszyny wyglądał tak:



a ja przejechałam znacznie więcej... ale i tak to jest fajne:). Wygląda na to, że według maszyny po przerwie na kawę już poszłam sobie precz, a to kompletna nieprawda:).

No a poza jeżdżeniem na nartach podziwiam widoki, bo jak nie zachwycać się takim pięknem:




Jutro dalej jeżdżenie, pogoda ma być nadal cudowna. Ciekawe, jak jeszcze długo dam rade poszaleć narciarsko? Mój tata jeździł jeszcze mając  77 lat, niestety ostatnio zdrowie mu nie pozwala, ale on wciąż chce z nami jechać:).  Mam nadzieję, że to rodzinne, i że i ja w tym wieku będę jeszcze dawać radę:).

Komentarze

  1. Ależ piękne miejsce! Maszyny czasem źle działają ;). Życzę zdrowia i wielu wrażeń. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alpy są piękne chyba wszędzie... a maszyna niestety tak samo źle działała cały czas

      Usuń
  2. Piękne jest to piękno zimy w górach...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale Ty to wiesz przeciez doskonale:)

      Usuń
  3. Widoki cudne.:) A Tobie życzę udanego wypoczynku.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie, niestety już wróciłam, co tez ma dobre strony

      Usuń
  4. Co tam maszyny, wypoczywaj, podziwiaj, a my wraz z Tobą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam jeszcze kilka fajnych zdjęć, ale musze się najpierw ogarnąc po powrocie - podroż była długa, bo wszędzie korki

      Usuń
  5. Zazdroszczę szusowania:( Ja ze względu na RZS nie mogę jeździć na nartach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, wiem,że choroba Cię ogranicza - więc ci chociaz pokażę, jak tam ładnie

      Usuń
  6. Gdziekolwiek byśmy byli, wszędzie góry zimą są piękne. Na Twoich zdjęciach szczególnie to widać, w blasku słońca i bielusieńkim śniegu. W okresie między Bożym Narodzeniem, a Sylwestrem byłam z córkami w Zakopanem. Tam widziałam prawdziwą zimę, której w Poznaniu nie było od lat. Tarzałyśmy się w puszystym śniegu jak za dziecięcych lat.
    Pozdrawiam serdecznie Anno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w okolicach zima bywa całkiem ładna, ale jednak gory , i to wysokie, mają zimą niesamowity urok

      Usuń
  7. Fajnie, cudownie i rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne widoki! Pozdrawiam ciepło i życzę dużo wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj niedługo, bo pewnie jeszcze kilka fotek wrzucę:)

      Usuń
  9. Przyłączam się do poprzedniczek: Udanego urlopu, cudownych widoków i odpoczynku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo pięŻnie dziękuję - zresetowałam się, chociaż jestem fizycznie zmęczona po nartach:)

      Usuń
  10. W takim razie miłego urlopu ... i szusowania do 100/tki A co ! Jak szaleć to szaleć ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ludzie tak długo żyją?:):):)

      Usuń
  11. Pięknych narciarsko - estetycznych wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No napatrzyłam się i najeździłam,dzięki:)

      Usuń
  12. I co tu jeszcze dodać? Pięknie tam jest. Taką zimę lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mówię, że jak zima, to w gorach. też taką lubię:)

      Usuń
  13. Ach jakie piękne widoki, korzystaj i odpoczywaj :) bo u nas słonko rozprawiło się chyba z zimą na dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wróciłam - i u mnie nadal snieg:)

      Usuń
  14. Góry zimą są cudne i groźne. Wspaniałego szusowania i relaksu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i z tą grozą, i z pięknem - niestety było kilka wypadków, helikopter tam stale lata

      Usuń
  15. Powiem krótko - bardzo ci zazdroszczę. Już padam ze zmęczenia, tak dawno nie miałam urlopu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż Ci będę tłumaczyć, pewnie sama doskonale wiesz, jak to niezdrowo...też miałam taki czas, że tylko prac i praca

      Usuń
  16. Anna, mój dziadek jest z 1931 roku i jeździ. A we wrześniu byłam z nim na spływie kajakowym... Szanse są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę je pielęgnować, te szanse

      Usuń
  17. Wspaniałe widoki, kocham góry. Miłego wypoczynku i wspaniałych narciarskich wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaliczyłam jedno i drugie, jakoś wytrwam do następnej zimy:)

      Usuń
  18. Jak pięknie! Faktycznie te wykresy to bardzo ciekawa sprawa :p
    Udanego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo te wykresy fajne, tylko szkoda, że sie urywają o 13.00 - brakuje dobrych trzech godzin niestety

      Usuń
  19. Zimowe widoki gór widziane z góry - pięknie:) Wspaniałego śnieżnego wypoczynku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, lubię patrzeć na swiat z wysoka:)

      Usuń
  20. Witaj, Anno.

    Widoki piękne :)
    Też wróciłam kilka godzin temu, ale nie z urlopu - niestety.
    Cieszę się, że wypoczęłaś :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, teraz trochę poodpoczywam po urlopie i wrócę do świata, również tego blogowego:)

      Usuń
  21. Piękne zimowe zdjęcia!Kocham góry tą porą roku! Widzę, że urlop był udany :) https://dreamerworldfototravel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No był udany, tylko jak zawsze szkoda, że juz sie skończł

      Usuń
  22. Och… jak ja żałuję, że nie nauczyłam się jeździć na nartach, wiem, że to nic straconego, bo zawsze mogę nadrobić, ale kiedy oglądam takie piękne zimowe scenerie to żal serce ściska, że nie biorę udziału w tej narciarskiej frajdzie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że to nic straconego - ja wprawdzie jeżdzę od dziecka, ale mój mąż nauczył się znacznie później. A narciarska frajda to świetnie brzmi, zapamiętam.

      Usuń
  23. Taka radość u Ciebie i takie piękne widoki zimy. Miłego szusowania. Super!
    Zasyłąm serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, niestety już po wszystkm - ale co się naoglądałam, to moje:)

      Usuń
  24. Takie wyjazdy daje energię na potem...widoki piękne. Ja też kocham góry, chociaż mieszkam nad morzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko raz w życiu byłam zimą nad morzem, był wtedy spory mróz - morze wyglądało zachwycająco...

      Usuń
  25. Ale pięknie!!! W górach rzadko bywam... Jakoś do morza bardziej mnie ciągnie:))
    Odpoczywaj do woli i na maxa:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, dla każdego to, co lubi

      Usuń
  26. Wspaniałego nartowania :) - pozdrawiam Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, już się skończyło - ale było znakomicie

      Usuń
  27. Widoki są przecudne! Takich zdjęć Ci zazdroszczę - niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To natura w takich miejscach jest niesamowita - można godzinami tylko patrzeć i się zachwycać

      Usuń
  28. Spóźniona jestem Aniu, juz po urlopie i wiem, że był udany a widoki cudo...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…