Przejdź do głównej zawartości

Wiosenne torebki

Podobno nigdy nie jest zbyt dużo butów i torebek. Dla kobiety, oczywiście, bo mój mąż ma na przykład na ten temat zupełnie inna zdanie, ale wie, że i tak w tym zakresie nie wygra. Mając na uwadze zbliżającą się wiosnę ( albo i nie, bo co to ma za znaczenie), zrobiłam przegląd i uzupełnienie torebkowych zasobów. O torebkach pisałam już kiedyś w poście Frędzle,  może pora znów do nich wrócić. Bo ja to dziwny przypadek jestem, torebki w wersji porządnej odkryłam całkiem niedawno, dobrze po czterdziestce, wcześniej wystarczały mi płócienne worki, albo inne szmaciane wersje. Aż kiedyś zobaczyłam u koleżanki istne cudo... i się zaczęło. Jak każdy neofita, wpadłam chyba w przesadę.
Miałam wprawdzie pisać o wiosennych torebkach... o, o takich wiosennych:


ale przypomniałam sobie, że mam też jedną kompletnie zimową,  w tym sezonie jej nie używałam, ale były okresy, kiedy stanowiła mój znak rozpoznawczy, również dlatego, że do środka mieści się wszystko, łącznie z laptopem:


Znajomi mieli czasem z tej torebki niezły ubaw, kiedy w ferworze różnych zajęć ją gdzieś porzuciłam, a potem miotałam się wołając: gdzie jest mój sierściuch? Może powinnam kilka razy wyjść z nią, to zima się przestraszy i ucieknie?


Bo teraz to czekam na okazję, by zrobiło się odpowiednio pogodowo do takiej torebki:



Te motyle mnie urzekły, i chociaż nie lubię białych butów i białych torebek, to na tę się skusiłam, chociaż mogłam wybrać z innym niż białe tłem. jakoś tak wyobraziłam sobie zwiewną sukienkę... kwiaty... delikatne sandałki...  wiosna... maj nawet...

Bo reszta to już charakteryzuje się  głównie tym, że nie są to torebki czarne. Bo teraz ( właściwie od jesieni wczesnej) to albo czarna z małym czerwonym akcentem przy zapięciu, czarna z frędzlami, czarna w typie worek, czarna w sportowym stylu... a jak ewentualnie nie czarna, to granatowa:).  Zupełnie zapominam, że mam przecież inne... kolorowe.




 

 

Drugą cechą łączącą te torebki ( poza tym, że nie są czarne, bo jak widać, granatowe  są...) jest ich wielkość - są małe, albo co najwyżej średnie - duże torby mnie przytłaczają, te wszystkie worki hobo, ogromne shoperki, różne urocze kuferki... no nie dla mnie. Ten sierściuch z pierwszego zdjęcia to moja największa torebka, bo jednak najchętniej noszę różne maleństwa. Ewentualnie kopertówki, ale torebki wieczorowe to temat na odrębny post, chociaż akurat tę granatową w lewym dolnym rogu w wieczorowym celu wykorzystywałam.

I jednak jeszcze coś - posta napisałam, na razie zapisałam go sobie w roboczych, i poszłam spać. I już w łóżku przypomniało mi się, że mam jeszcze dwie, takie cudowne jaskrawe maleństwa, torebeczki rozmiar mini mini mini, ale są słodkie i wiosenne...:


Ta z lewej miętowa, ta z prawej to ostry róż, taki w odcieniu fuksji, u mnie wyszedł za bardzo malinowy.



No dobra, wiosno, przychodź, bo moje kolorowe torebki się nudzą... a tym czarnym należy dać odpocząć.

Komentarze

  1. Kupiłam kilka dni temu torebkę wieczorową, błyszczącą, w biedronce - za 15 zł :-) Jestem zła na siebie :-( mam kilka torebek bardziej eleganckich, takich na wyjścia do teatru, opery, ale nie mogę mieć za małych, bo zawsze kupę rzeczy tam nosze, więc i tak właściwie chodzę z jedną ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego jesteś na siebie zła? Ja nie wiem jakim cudem, ale wpycham rzeczy niezbędne do maleńkich torebek :), może dlatego, że na nartach nauczyłam się obywac w ogóle bez - musze tylko gdzieś upchnąć, dowód, prawo jazdy, kartę, trochę gotówki, telefon i klucze, czasem papiery do samochodu. No i chusteczki.

      Usuń
    2. Mnie się w żadną nie mieści :-( Jestem zła, bo to chińszczyzna, a obiecałam sobie chińszczyzny nie kupować.

      Usuń
    3. A to rozumiem całkowicie.

      Usuń
    4. Sprezentowałam koleżance, jej wszystko jedno jaka produkcja ;-) Podoba jej się, to wystarczy :-)

      Usuń
  2. Im mam więcej lat tym mniej torebek.Przerzucanie wszelakiego dobra z jednej torebki do drugiej zawsze mnie wścieka. I dlatego mam dwie torebki- jasna na lato, czarna na zimę. Obie mają niezliczoną ilość przegródek co jest dla mnie podstawą dobrej torebki.Kiedyś to podstawowy wymiar mojej torebki musiał być taki na formatkę A4, na szczęście już teraz wyraznie zeszły do formatu A5. I muszą mieć jeszcze jeden parametr- same z siebie powinny być lekkie. Ostatnio zakupiłam taką akurat na klucze, dokumenty,portfel,kluczyki samochodowe i butelkę 0,33l.Pusta, razem z paskiem waży 10dag.Kolor beż.
    Kiedyś kupiłam sobie futrzastą torebkę, która "robiła" również za mufkę.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beżowe, brązowe, i inne w tych odcieniach to u mnie coś, co po prostu nie istnieje - butów takowych też nie mam. No, zrobiłam wyjątek dla muszkieterek w kolorze mokka. Co do rozmiaru - kiedyś tez musiało być A4, żeby wszystko zmieścić, z czasem komputery się zminiaturyzowały, więc mogłam się na mniejsze przerzucić, które zresztą są dla mnie lepsze, bo mnie nie przytłaczają. A co do przekładania z jednej torebki do drugiej - od dawna nosze się z zamiarem nabycia organizera, który przekłada się w całości... Poza tym mam z tytułu wykonywanej pracy odrębna torbę, w której ma rzeczy do pracy.
      A co do przegródek, to od dawna kusi mnie taka jedna... składa się jakby z trzech torebek...ale jest dość spora, a pani projektantka na razie nie planuje mniejszej wersji. No i jest dramatycznie droga...

      Usuń
  3. Mam dwie szuflady torebek a jak przyjdzie co do czego noszę jedną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba przypadłość wielu kobiet:):)

      Usuń
  4. Ostatnio robiłam też porządki w torebkach, więc jestem gotowa na nowe zakupy. Taką mocno różową też mam, tylko bardziej w kwadracie. Wielgachnych nie kupuję, bo noszę torby na ramieniu i od w rozmiarze XXXl boli mnie ramię.
    Ta w motyle jest fajna, a białego prawie nie widać:-)
    A sierściuch może jeszcze sie rozmnoży? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byś chciała taką w motyle, to to jest na stronie panitorbalska, w promocjach:). Za normalną cenę bym jej nie kupiła...
      Wyobraziłam sobie tez małe sierściuchy, bardzo bym się ucieszyła, bo chciałabym mufkę:)

      Usuń
  5. Myślę, że większość kobiet lubi torebki i jedna czy dwie to stanowczo dla nich za mało.
    Należę do tych, co lubią ale nie mam ich aż tak dużo. Nie rozróżniam na zimowe, wiosenne, właściwie większość z nich to całoroczne /z małymi wyjątkami/.
    Moje upodobania znasz, nie lubię bardzo małych, ostatnio mniejsze ale kiedyś to tylko duże.
    Raczej w spokojnych kolorach, bez frędzli. Lubię zmieniać, czasami nawet każdego dnia.
    Każda z nas ma więc te swoje ulubione i w formie i w kolorach.
    Oby do wiosny a tu zima i zima ale nie marudzę choć w czasie ostatniej choroby to się marudna zrobiłam. Pozdrawiam cieplutko, jeszcze zimowo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, wszyscy chorują, zdrowiej więc. Duże torebki dla mnie kompletnie odpadają, nawet na takie nie patrzę:). A z tym rozróżnianiem, to o tyle, że moim zdaniem konkretna, ciemna torebka słabo pasuje do delikatnej sukienki, a z kolei takie maleńkie, jaśniutkie cacko do grubej kurtki tez nie bardzo... no i motyle zimą... chyba że własnie na przekór:)

      Usuń
  6. Ta z motylami jak dla mnie jest najbardziej wiosenna. ;) Piękne żonkile! Świetna jest ta czerwona z czarnymi paskami. Takich mini torebek nie kupuję, bo nic tam nie zmieszczę ;D, a zwykle zabieram dużo rzeczy, więc średniuchy i duże w typie worek lubię. A sierciuch jest taki uroczy! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta czerwona to jest taka co najmniej średnia, jedna z moich większych, dlatego dosyć rzadko ją zabieram. Sierściuch jest miękki, miły, i lekki:)

      Usuń
  7. No! Super kolekcja!!! Zabieram te z frędzlami, z motylami i granatowe (czarne;))!
    Też już się wiosny doczekać nie mogę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu czarnych nie ma, ale kiedyś frędzlowe pokazywałam już. Motyle są nowe, więc póki co nie oddam, już się nie mogę doczekać, kiedy je zabiorę w świat.

      Usuń
  8. Cudowna torebka z żonkilami w pełnym rozkwicie obudziła moją tęsknotę za wiosną ... :) Pozostałe Twoje torebki to niestety nie moja bajka . Moja jedna torba pomieściła by wszystkie Twoje torebki naraz ... jestem wysoka i lubię duże taśki bo w takich maleństwach to po pierwsze nie mieszczę się z manelami , które zawsze są mi potrzebne a po drugie czuję się jakbym nosiła portmonetkę na pasku ... :) Niemniej rozumiem Twoją pasję do torebek , bo sama też mam ich jak "Żyd czapek" ...podobnie rzecz się ma z butami :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam jeszcze taką z krokusami, ale póki co nie zakwitły:)
      No, wysokim kobietom pasują duże torby... a mnie przyciskają do ziemi:).

      Usuń
  9. Jesteś niesamowita :D masz buty w każdym kolorze i fasonie potrójnie, poczwórnie, popiątnie ;) - a teraz jeszcze te torebki !!!! Są śliczne :) . Pozdrawiam również wyczekująca wiosny - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja mam naturę zbieracza, chociaz lepiej brzmi - kolekcjonuję to wszystko:). Troche też wynika to z tego, że ja nie umiem przerabiac rzeczy nadając im nowe zycie - i jak chcę miec coś innego, to musze nabyć nowe...

      Usuń
  10. Kobiety dzielą sie na torebkowe i butowe-ja cierpię na obydwie przypadłości.A torby lubię od średnich do pokaźnych. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja tez mam te obydwie choroby, jak widac:), buty mają nawet u mnie osobną etykietę:). Co do wielkości torby - na szczeście można wybierać...

      Usuń
  11. Właśnie dziś przyszła do mnie torebka od Wittchena, czerwona i z tych większych. Znów będzie "na lata". Dawniej, musiałam mieć konduktorkę albo kopertówke w rozmiarze XXL, solidna skórzana na kilka lat. Ostatnio trochę mi się rozmnożyły. Nadspodziewanie ich dużo, jak na mnie. Więc dobrze cię rozumiem. Nawet mam jedną małą, jasną, na lato , śmieję się, że na chusteczki i puderniczkę. Ale nie znoszę przenoszenia wszystkich drobiazgów z jednej torebki do drugiej, bo zawsze czegoś zapomnę wziąć i potem mi brakuje. Taak, mogłabym mieć jeszcze parę torebek...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, puderniczka - to jest oprócz komórki wyznacznik, jaka mała może być torebka - chociaz mam taka jedną wieczorową, gdzie nawet co większe komórki się nie mieszczą...
      A czerwona torebka - to jest to:)

      Usuń
  12. Torebki to moja słabość, tak jak i buty ;-) A ponieważ mam ich wiele, więc obowiązkowo musiałam je posegregować, czyli są wieczorowe, dzienne małe wyjściówki oraz duże robocze ;-) Anno, twoje też bym chętnie przygarnęła a szczególnie tę w motyle. Wiosna już za rogiem, więc czekajmy na nią cierpliwie :-) Pozdrawiam Cię Anno serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Twoje torebki bardzo mnie inspirują, bo oprócz tego, że są ładne same w sobie, to jeszcze potrafisz je zmieniac zdobieniami, tego Ci zazdroszczę, tej umiejętności.

      Usuń
  13. Torebki mam dwie - zimową i letnią.
    Ale i tak najczęściej chodzę z plecaczkiem czarnym w białe kropki.
    Śliczności on jest ten plecaczek.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do plecaczków mam wielki sentyment, nawet mam jeden , niestety zwyczajnie czarny, a nie taki uroczy, jak ten opisany... w kropki musi byc śliczny:)

      Usuń
  14. Lubię torebki i trochę ich mam, ale jak przychodzi co do czego, to najchętniej używam dwie - na zimę i na lato. No chyba, że mam jakieś specjalne wyjście, to wtedy dobieram do ubioru.
    Twoja kolekcja jest imponująca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, przecież to tylko wiosenna częśc kolekcji:)

      Usuń
  15. Ja jestem Twoim mężem. Nie znoszę za dużo. Ale tę puchatą z pierwszego zdjęcia... No nie powiem, bym, bym... I motyle też bym, choć właśnie nie używam białych. Ale to nie biała, więc sprawa jasna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OD dziaj mówię ci "Mężu". Otóż tak to jest. A może puchatą, a może sratą, a może jeszcze tę...Te w motyle sa na stronie panitorbalska, w promocji

      Usuń
  16. Witaj, Anno.

    O torebkach to ja mogę godzinami :)
    Kiedyś już pisałam, ale nie wiem, czy u Ciebie, jak wypatrzyłam takie cudo w motyle i kwiaty na białym tle(duże, bo i ja niemała), z bambusowymi rączkami... Cena mnie przepłoszyła, co rzadko się zdarza, jeśli coś naprawdę mi się podoba. Ale miała być moja, została jedna, jedyna z kolekcji, w kątku, parę tygodni później i przeceniona :)
    Sierściuchów nie posiadam - nie wiem czemu, bo ta Twoja wygląda milusio:)
    Granatowa podoba mi się najbardziej ze względu na deseń.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sierściuchy były "na topie" jakies trzy sezony wstecz, teraz mało ich widziałam, ale może jeszcze wrócą:), jak wszystko... a z motylami to Cie rozumiem, tylko podziwiam, że miałaś siłę czekać...

      Usuń
    2. Czekać? Nie żartuj - ja z tej torby zrezygnowałam. Uznałam, że każde szaleństwo ma granice. Parę tygodni później zaszłam tam pooglądać nowe, a ona na mnie czekała :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. No to masz podobne podejście jak ja... są rzeczy, których po prostu nie nabędę.

      Usuń
  17. Cóż za mnogość kolorowych i czarnych i w motyle i ta futrzasta... Jest w czym wybierać. Ja torebek w ogóle nie noszę, no czasem na wielkie okazje. Ale na tą wiosenną bym się skusiła, albo małą granatową.. A ja noszę plecaczki mniejsze, większe i w różnych kolorach. I tak najczęściej jest to jeden czarny ten, w którym mi się mieści aparat. Bo bez aparatu ani rusz ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś , w młodości, nosiłam tylko plecaczki, najlepiej jeszcze szmaciane, jeden nawet, ale juz z takich porządniejszych, jeszcze mam. A co do aparatu, to ponieważ fotograf ze mnie jak z koziej d.. trąba, to wystarcza mi komórka:)

      Usuń
  18. Ależ morze torebek! Futrzana świetna, podkradłabym :D Sama jakoś nie noszę torebek, ale do tak fantastycznych aż oczy się śmieją :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie nosiłam - ale z czasem wszystko się zmienia:)

      Usuń
  19. Wiosennie, kolorowo i torebkowo.:) Zawsze podobały mi się torebki z frędzlami , dlatego czarna przypadła mi do gustu. Ponadto lubię większe torebki, gdyż te mniejsze nie pomieszczą tego, co w nich noszę.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta akurat jest granatowa, ale czarną z frędzlami tez mam:)

      Usuń
  20. Mój faworyt to ta pierwsza w motylki! :D Kupując torebki kieruję się funkcjonalnością... Dlatego wszystkie mam albo tak wielkie, by pomieściły wszystkie książki, albo tak małe, że mieści się w nich tylko portfel i komórka. Brakuje mi czegoś pośredniego. Natchnęłaś mnie na torebkowe uzupełnianki... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie dla mnie funkcjonalne są właśnie te małe, bo zawodowe rzeczy i tam w torbie z laptopem, zupełnie osobnej

      Usuń
  21. W takim razie ja jestem jeszcze na etapie płóciennych worków i szmacianych wersji :D ewentualnie jakaś torba ale konieczne tak żeby się mieścił format a4. Inaczej mam wrażenie, że nie zmieszczę tam nic oprócz chusteczek, no a gdzie milion pozostałych rzeczy...
    Aaa nawiązując do komentarza u mnie, pod tym linkiem jest zdjęcie w ładnym, dużym rozmiarze.
    http://www.viraldiario.com/wp-content/uploads/2015/10/imagen-referencia-66-peliculas.jpg
    Może małe zawody? Ponoć jest 66 ukrytych filmów, ja nigdy nie przekroczyłam 50.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za zdjęcie, będę szukać.
      A co do zawartości i pojemności torebki - może kiedyś sfotografuję, co mam w takiej małej... i zważę ją :)

      Usuń
  22. Mój zbiór torebek jest raczej ubogi, a i tak mąż uważa, że po co mi one, przecież wystarczyłaby mi jedna :) w zasadzie wszystkie mam duże, bo muszą pomieścić te wszystkie moje duperele typu insulina, glukometr, worki stomijne i inne przybory. Nawet jak idziemy na jakąś imprezę rodzinną lub do teatru to elegancka kopertówka odpada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to rzeczywiście, to sa rzeczy niezbędne i nie ma co dyskutować...Lepiej wszystko mieć w torebce niż nosić jakies siaty dodatkowe. A co do męża... mój już nie dyskutuje:)

      Usuń
  23. Fajne te Twoje torebki, szczególnie motylkowa i frędzelkowe, chociaż wygląda na to, że o ile w temacie cekinowym i nawet futerkowym bijesz mnie na głowę, to lumpowanie przysporzyło mi torebek takie ilości, że nie wiem czy ktoś ma więcej. Myślę o tzw normalnych zjadaczkach chleba naszego powszedniego, i wcale się tym nie szczycę. Co lepsze zresztą już rozdałam. Zresztą są to w zasadzie torebki blogowe i wyjściowe, na co dzień noszę przeważnie jedną do znudzenia, lub zniszczenia, i raczej dużą, bo muszą mi się zmieścić różne dziwne i ciężkie rzeczy do pracy, teraz dyżurna jest ta czarna z ostatniego posta :) Miłego weekendu Kochana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przeciez nie sa wszystkie moje torebki:):), ale jak pisałam - wiele lat obywałam sie bardzo minimalistycznie, a za to potem...Ja w ogóle jestem z pokolenia, w którym buty i torebka jakoś miały być ze sobą kompatybilne, więc skoro mam dużo butów, to i dużo torebek:)

      Usuń
  24. Ja jestem minimalistką jeśli chodzi o torebki. Mam kilka na różne okazje, ale i tak prawie zawsze chodzę z jedną ulubioną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą ulubioną to chyba wszystkie coś mamy... okazuje się, że torebek masa, a jedna najwazniejsza:)

      Usuń
  25. Ależ kolekcja, ja się starych pozbywam bo nie mam gdzie trzymać. Teraz mi uświadomiłaś, że nie mam małych, takich jak twoja fuksjowa (kocham ten kolor). Przeważnie noszę duże bo i duża jestem. Na wiosnę rozglądam się za nową ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare tez wyrzucam...tylko wiesz, to jak ze wszystkim, czego masz dużo - każda z osobna jest używana rzadko, więc się tak bardzo nie niszczą

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…