Przejdź do głównej zawartości

Lodowy hotel

Tak pomyślałam, że jak jest zimno - a jest - to może trzeba zamrozić się jeszcze bardziej, żeby potem było cieplej. Pokrętne? Może i tak, ale ja chciałam zaprosić Was do Lodowego Hotelu w Szwecji. Niedaleko miejscowości Kiruna jest wioseczka o nazwie Jukkasjärvi  -  nie mam pojęcia jak to się wymawia, dla mnie wszystkie skandynawskie języki są dziwne, chociaż mój syn twierdzi, że na przykład duński jest łatwy. Ja tam nie wiem, większość Skandynawów biegle włada angielskim, więc na tym pozostanę. Wracając do tego dziwnego miejsca -Jukkasjärvi -  ktoś wpadł na pomysł, by zbudować tam hotel z lodu. Ja byłam tam latem, w lipcu, i był... ale podobno jednak nieco topnieje i nieustannie jest odnawiany.
Sam hotel zbudowany jest z takich bloków lodu:




Magazynują je zimą, żeby latem mieć czym uzupełniać topniejące braki:)


Na tyc zdjęciach pięknie widać, że lód jest niebieski... coś, co można obserwować też na górskich lodowcach czy w pływających w morzu górach lodowych. Bo w kostkach lodu do drinków jakoś tej niebieskiej barwy brak:):):)

Żeby hotel zobaczyć w środku dostaliśmy gustowne ciepłe peleryny z kapturem, dekoracyjnie  obszyte futerkiem, i ciepłe rękawice do kompletu:




Oczywiście wszystkich interesowała sypialnia - łoże całkiem spore, i nawet wygodne, na ile można było sobie sprawdzić :):


Wystrój wnętrza dosyć specyficzny, aczkolwiek gustowny, typowy szwedzki minimalizm:)


Za to inne widoki bardzo ciekawe:





W owym hotelu jest też całkiem niezły lodowy bar, ale mam tylko zdjęcia z ludźmi, więc niestety nie mogę pokazać :(.
Wielką zaletą tego hotelu jest też fakt, że co roku wygląda inaczej - podobno nieustannie jest tam wakat na stanowisku lodowego rzeźbiarza, przyjmują wszystkich chętnych utalentowanych, i gotowych na nieco ekstremalne warunki pracy:):):). te zdjęcia sa z roku 2013, kto był w innym czasie, mógł zobaczyć ten hotel w nieco innym świetle. Niestety nie spędziłam tam nocy, nie moja półka cenowa, ale i tak mi się spodobało, kto wie, może kiedyś... na razie chyba najbardziej znanym polskim gościem był pewien śpiewak, Michał Wiśniewski - brał tam któryś ze swoich licznych ślubów:):):):).

Komentarze

  1. Moja znajoma na służbowym wyjeździe tam spała. Powiedziała, że ciągle jej było zimno i że nigy więcej. Też nie chciała. Najwyżej zwiedzić tak jak ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie chciałabym - tak miało być napisane

      Usuń
    2. Mnie tez zwiedzanie wystarczyło, lubię zimno, ale bez przesady:),, w nocy to lubię się zawinąc w ciepłą kołderkę i nie marznąć.

      Usuń
  2. Widok hotelu wow!!! Ja należę to tych co nie lubią zimna więc nocleg odpada ale zwiedzić to bym zwiedziła. pozdrawiam Aniu, miłej i ciepłej niedzieli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ciepła niedziela w końcu by się przydała:), a nie ciągle zimnica.

      Usuń
  3. Jestem zmarzlak, wiec chyba samo zwiedzanie by mi wystarczyło. Jako ciekawostka turystyczna super :-) A nie kapie na głowę? Pelerynka ładna, jak dla Gerdy, co szukała Kaja w basni o królowej śniegu. U mnie pada, ale podobno w nocy mają być przymrozki, więc wpis na czasie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tą Gerdą i Kajem, trochę taki właśnie baśniowy klimat tam był. Na głowę nie kapało, jakoś to dobrze zorganizowane mają. A może nie czułam.... O przymrozkach nawet nie mów, ja już w końcu ogarnęłam taras i parapety, nawet pomidory już mam na zewnątrz. Znów mam to do domu wnosić? Lepsze ćwiczenia od siłowni z tego mi wyjdą.

      Usuń
  4. Coraz więcej jest takich atrakcji dla turystów. Ja bym chyba nie chciał tam spać.

    W Zakopanem przez ostatnie dwie zimy budowano jeden z większych śniegowo-lodowych labiryntów. Też rzecz warta uwagi.

    :) Z niektórymi sprawami jest tak, że można wiele czasu nie myśleć o nich, po czym napada nas chęć taka jak mnie na frytki i o. Trzeba coś zrobić, by się nie męczyć.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z takich lodowo- sniegowych to się jednak najbardziej podobają bary rózne:)

      Usuń
    2. Bo w barze można posiedzieć parę chwil, wyjść i już, a hotel z noclegiem zapewnionym to już zupełnie co innego.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ciekawe miejsce, niewątpliwie, a zwłaszcza te inne widoki są interesujące:)))
    A tak poważnie, to dla mnie za zimno. Ja to ciepłolubek jestem, ale fotki fajne, fajne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja długo miałam fazę na takie zimne miejsca, i na wakacje jeździłam tylko tam, gdzie jest zimno. Chwilowo mi przeszło:)

      Usuń
  6. Trochę przymroziłaś;) W środku było lodowo, a na zewnątrz w tym lipcu za kręgiem polarnym jak ciepło? Bo ja od dość dawna mama fazę "byle nie tropik". Zdycham tam i trudno, nie będę się katować za drogie pieniądze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno odpowiedzieć, bo jest różnie. Ja trafiałam właściwie zawsze na dobrą pogodę, i było powiedzmy od 10 do 21 stopni. Bluzka z długim rękawem i polar albo kamizelka puchowa i było super. Na Lofotach miejscowa ludnośc kąpała się w morzu, ale ja az tak ekstremalna nie jestem. Na Nordkapie miałam kurtkę i czapkę, ale jakoś zimno specjalnie nie było. Podobno paskudnie się robi jak pada i wieje, a tego nie jesteś w stanie przewidzieć... Mój pierwszy pobyt w Oslo to był problem z powodu niedoboru cienkich ubrań :):), tak było ciepło. Za kołem polarnym upałów nie było, ale bardziej zimno było na przykład na Islandii - ale to głównie własnie deszcz i wiatr. Ot, dla mnie cała Skandynawia to jest przyjemnie chłodno....

      Usuń
    2. Na Islandię nie trafiłam jeszcze, ale intensywnie nad tym pracuję;) A moja szwagierka z Australii była tam w zeszłym roku w lipcu i żartowała, że trafiła na "atak upału" +16 st ;) Ja kocham Skandynawię latem, bo trafiałam nawet na 27 st. w Kopenhadze, a dalej nad Oslo jeszcze nie dotarłam. Może jeszcze dotrę? :)

      Usuń
    3. No to własnie w Oslo trafiłam na taki atak upału, wszyscy szukali w hotelu klimatyzacji, której tam brak...A Islandia niezwykle ciekawa, byłam w drugiej połowie sierpnia i było znośnie, a nawet przyjemnie chłodno - tylko ten wiatr i deszcz...

      Usuń
  7. I tam można normalnie spać? Na tych lodowych łóżkach? Jejj, i to wygodne jest? Dla mnie też języki skandynawskie są dziwne. Piękny kolor mają te lodowe bloki i świetne wdzianko dają ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie spałam, ale jak najbardziej można - co do wygody - normalnie materac jest i pościel:), można się było na próbę wyłożyć, te skóry to chyba tak dla wystroju.

      Usuń
  8. Wygląda pięknie i tyle mogę powiedzieć bo jak sobie o takim pomyślę to mi jeszcze zimniej a jestem ciepłolubna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo właściwie o ten wygląd chodzi...

      Usuń
  9. Chyba podziękuję nawet za oglądanie. Wszystko co zimne, mnie odstrasza a zwłaszcza teraz, gdy pragnę ciepła, wreszcie wiosny a tu ciągle w zimowych butach trzeba chodzić :) Choć atrakcja zapewne niesamowita, jeśli tylko ktoś lubi lodowe klimaty - przeżycia na całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz ację, że tu i teraz jest wstrętnie zimno, mnie przeraża ta prognoza z przymrozkami

      Usuń
  10. Ciekawe miejsce, ale ja bym się chyba tam nie nadawała. Wolę cieplejsze klimaty. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie za bardzo nadaję się do tropików, chociaz zdarza mi się bywac :):)

      Usuń
  11. Taki hotel to dobra krioterapia na moje obolałe stawy;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak zimno to tam nie jest, ale spróbować można:)

      Usuń
  12. Super!
    Ale okropnie zimno mi się zrobiło!!!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś w nocy to będzie tak zimno i bez lodowego hotelu - zamiast przywołac wiosnę znowu mamy atak zimna:(

      Usuń
  13. Zobaczyć, podziwiać i się zachwycać ;) mogę bardzo chętnie, gdyby natomiast w jakimś moim następnym wcieleniu to była moja półka, wówczas i tak bym chyba podziękowała. Upalne wakacyjne harce ;) dużo bardziej mnie kuszą. Super zdjęcia :) . Pozdrawiam z prawie tak lodowych Katowic hahah dzisiaj rano zwłaszcza - Margot :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tez było lodowo, ostatecznie to przeciez bardzo blisko:). I jak tak pomyślę, to chyba już tez nie mam ochoty na spanie w takich warunkach:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…