Przejdź do głównej zawartości

Lato w ogrodzie

Wprawdzie wiosenne szaleństwo narcyzów, szafirków,  tulipanów, hiacyntów, bzów, forsycji i magnolii już odeszło, jednak latem ogród tez ma swoje uroki...
Ostatnio fascynują mnie motylki i inne owady, sporo więc ich na zdjęciach, pojawia się także papryczka i winorośl - jednak głównymi bohaterami są letnie kwiaty. Wśród zdjęć są i te z rabatek, i te z tarasu. Oczywiście to wybór subiektywny, rośnie ich znacznie więcej, ale te mi "weszły w kadr". Kto śledzi mojego instagrama, to już je widział...sorry, nic nowego nie wyrosło:).

No to po kolei, bo tak się powgrywały zdjęcia:):


Tutaj bohaterką pierwszego planu miała być pszczoła, lawenda tylko tłem - wyszło, co wyszło, przypominam, że ja do pstrykania fotek używam tylko komórki:


Hoduję w doniczce miniaturową paprykę - jest prześliczna, natomiast nie wiem, czy dobra - dam jej jeszcze troszkę czasu, zanim skosztuję:


Nie mogłam się powstrzymać przed sfotografowaniem szalejących w tym roku winogron - jest ich tyle, że na pewno podzielimy się z ptakami, niech jedzą na zdrowie:



Teraz dwie fotki z tarasu - to pierwsze to dipladenia, zwana tez mandavillą lub sundavillą, tu akurat czerwona, ale mam też różową i białą, i wciąż nie mogę się zdecydować, która najpiękniejsza. Martwię się tylko, jak je przechować, bo nie tolerują niższych temperatur, a po co kupować co roku nowe...


To moje tegoroczne odkrycie tarasowe - tunbergia. Pokochałam ją od pierwszego wejrzenia w centrum ogrodniczym, i chociaż  będę chyba musiała zbudować oranżerię, to  przechowam do kolejnego lata:)



Od niedawna mam u siebie trzy przepiękne, dumne malwy   -  właściwie to mam całą staroświecką, wiejską rabatkę, ale to wasnie malwy na niej rządzą - ta właśnie kremowa, ale też różowa i taka liliowa:

Lipiec to też czas kwitnienia funkii, zwanych inaczej hostami, a przez moje dzieci już dawno ochrzczone jako funkcje, w dodatku funkcje rosnące:):):). U mnie mają się dobrze w miejscu, w którym nic nie powinno rosnąc, bo tam zamiast ziemi sam gruz i odpady - a one proszę jakie piękne:


Za liliami i liliowcami nie przepadam, ale dałam się namówić na kilka na mojej wiejskiej rabatce:



Wracam na taras - o moim uwielbieniu do lantan to już chyba wszyscy wiedzą, teraz są przepiękne, i motylom też się podobają:




A jak już jesteśmy przy motylkach, to szybki powrót na wiejską rabatkę i motyl na budlei:



Motyl na jeżówce:


Motyl na floksach:



I na zakończenie ( chociaż mogłabym znacznie dłużej, kwiatowych zdjęć mam setki) - mała hortensja bukietowa, dopiero zabiera się za kwitnienie:



Jeśli się Wam nie znudziło, to w sierpniu znów zaciągnę was na spacer po ogrodzie...

Komentarze

  1. Ale pięknie! :o Szczególnie zachwycam się tymi ujęciami z motylkami... Wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyle są piękne same w sobie, a w połączeniu a kwiatami to już cud-miód. A teraz tyle ich wokół fruwa...

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, motyle też zachwycają. Podziwiam też Twoją wiedzę o roślinach! Pewnie jak będę na co dzień dbać o działkę, to też będę musiała się podszkolić.
    Dziękuję za spacer po Twojej działce i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest taka wiedza, która pojawia się zupełnie nie wiadomo skąd, sama wchodzi... po prostu trzeba wiedzieć, co Ci rośnie pod nosem.

      Usuń
  3. Cudowności! Kwiaty to urocze obiekty fotografowania no i motyle pieknie pozują;) A grona winogron umm aż ślinka cieknie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, kwiaty to taki fotograficzny samograj - coby człowiek nie zrobił, i tak pięknie wyjdą, bo są piękne. A winogrona potrzebują jeszcze trochę czasu i słońca:).

      Usuń
  4. Może i malwy są staroświeckie, ale za to bardzo a bardzo dekoracyjne i osobiście bardzo je lubię. A jak przechowujesz przez zimę lantanę? Kiedyś córka miała na balkonie lantanę,którą odziedziczyła po poprzednich najemcach i strasznie narzekała, że lantana okropnie śmieci, bo gubi wciąż płatki. W tym roku to już niczego na balkonie w nowym miejscu nie zasadzę, ale muszę się zastanowić co
    takiego posadzić w nowym sezonie, żeby nie trzeba było za bardzo się tym zajmować.
    Motylki przesliczne- dobrze u Ciebie mają, bo jest wiele kwiatów.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednie lantany niestety zniszczył mi nieoczekiwany, wczesnowrzesniowy przymrozek, teraz zamierzam je pilnować, wstawić do wnętrza, obciąc i zobaczyć co się będzie działo. Moje nie śmierdzą, i płatków specjalnie nie gubią...ale stoja na brzegu tarasu, więc kto je tam wie, motyle je bardzo lubią. Co do pracochłonności - ja to tylko podlewam, czasem z jakąs odżywką, ale bardzo nieregularnie, bo zapominam. Najmniej wymagające sa chyba pelargonie bluszczolistne, to rosnie zupełnie samo, w dodatku są na wszystko dosyć odporne:).
      A malwy sa takie wyniosłe...wspaniałe...ogromne...

      Usuń
    2. Jak to latem:). Za to u mnie nie ma grządek warzywnych, bo o to, to już trzeba bardzo dbać...a ja jestem leniwą ogrodniczką:)

      Usuń
  5. Witaj, Anno.

    Od dosytu aż się w głowie kręci:)
    Ja tak teraz latam za moją znajomą i dopytuję o nazwy podobnych cudowności w Jej ogrodzie:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ładnie to ujęłaś - od dosytu... podoba mi się:). A z nazwami to tak jest, że same wchodzą.

      Usuń
  6. Sprawdź na FB "motylarnia w Czaplach Wielkich" - moja przyjaciółka rzuciła wszystko i prowadzi motylarnię oraz hoduje patyczaki (wstawiałam zdjęcia). Cudowne są te motyle jej, zwłaszcza księżycówki. Księżycówki... ech... W każdym razie planuję tam kiedyś pojechać latem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kiedyś oglądłam, gdy o tym u siebie pisałaś - cudo. Niektóre motyle sa jak z dziwnego dnu...

      Usuń
  7. U Ciebie bogato jak w ogrodzie botanicznym i pewnie masz tak aż do późnej jesieni.
    Najbardziej spodobała mi się tunbergia, ale lantany tez niczego sobie:-)
    Czekam zatem na info sierpniowe, na pewno mnie nie znudzisz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DO ogrodu botanicznego to daleko, ale ponieważ teren spory, to i roślin dużo. W marzeniach, na razie nierealnych, mam oranżerię....

      Usuń
  8. Mnie się nie znudziło:) wnoszę o jeszcze więcej ujęć z owadami, zwłaszcza motylkami. Zachwyciły mnie też krople wody (rosy?) na kwiatach. Dodają im urody:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat krople deszczu, po ulewie wychodzą całkiem udane zdjęcia. A motylki i inne nadal będę łapać na zdjęciach, więc coś sie pewnie pojawi:)

      Usuń
  9. Roślinki masz cudne, motylki - super ujęcia, piękne zdjęcia Anno...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się wybrać te najładniejsze, a motylki są zawsze piękne:)

      Usuń
  10. Jak przyjemnie pooglądać takie zdjęcia (jakościowo bardzo dobre, aż dziw, że to telefon) gdy u mnie pada co 7 minut, zimo i wieje. Zaintrygowała mnie papryka, czy ona jest fioletowa, czy przyszedł czas na czyszczenie okularów?
    Z nadmiaru winogron zawsze można wino zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te papryczki sa fioletowe - ale ponieważ nie wiem, co ma z nich dokładnie wyrosnąć, to jeszcze nie degustowałam, dam im jeszcze trochę:). U mnie pogoda różna, ale ogólnie ciepło jest, więc wszystko rośnie. A co do zdjęć - mam dosyć dobry telefon:)

      Usuń
    2. A może to są papryki ozdobne i dlatego fioletowe?

      Usuń
    3. Może tak być - sadzonkę nabyłam przez internet i zdazyłam zapomnieć, co zamawiałam:)

      Usuń
  11. Owady są okropne, ale motyle akurat piękne i świetnie je uchwyciłaś. Bardzo ładne kwiaty. ;) Masz zielone winogrona, te lubię, a mamy akurat czerwone posadzone - tych nie jem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ciemne tez mam, i wszystko zalezy od odmiany, mam jedne takie, które smakują jak poziomki. A robali w większości nie znoszę, a już w szczególności pająków

      Usuń
  12. Owady tak ładnie się komponują, że przynajmniej 2 podejrzewam o plastikowość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie są żywe i żaden nie poniósł uszczerbku na zdrowiu w trakcie zdjęć - za to ja pstrykałam ze sto ujęć zanim mnie jakieś zadowoliło

      Usuń
    2. Tak właśnie myślę, że od jednego razu nie sposób. Chciałoby się powiedzieć, że natura prześcignęła dekoracje.
      Właśnie podziwiałam storczyki. Po 5 minutach wypatrzyłam, że sztuczne!

      Usuń
    3. Ale numer:), ale akurat przy storczykach można się nabrać. NIektóre naprawdę wyglądają jak sztuczne...

      Usuń
  13. Niesamowita jest przyroda latem:) A motyle wdzięcznym obiektem do fotografowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, teraz rośliny pokazują, co potrafią:)

      Usuń
  14. Cudne te kwiaty - różnorodność odmian, bogactwo kolorów.
    Miło usiąść wśród tego kwiecia i odpocząć, nacieszyć oczy tą kwintesencją piękna.
    Ps. Najbardziej oczarowało mnie zdjęcie lantan z motylkiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To własnie urok codziennej porannej kawy - siadam na tarasie i podziwiam moje rośliny. A lantany uwielbiam, a motyle uwielbiają lantany:)

      Usuń
  15. Mnie się podoba ten kwiatek zwisający z muru. Nie widziałam nigdy takiego. W kwestii szaleństwa ogrodniczego tez jestem do tyłu, ale mam za to wiesiołka oleistego, którego kwiatki rozchylają się dopiero wieczorem i przyciągają ćmy, a przecież ćmy to inaczej motyle nocne, więc przy odrobinie cierpliwości i wytężania wzroku również można dostrzec piękne okazy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tunbergia - chyba im się u mnie spodobało, mam dwie. One chyba dopiero od kilku lat sie pojawiły. A wiesiołka nie mam, będę musiała się postarać:)

      Usuń
    2. A u mnie ten wiesiołek to plaga!!! :) Raz przytargasz do ogrodu, a potem masz i masz.... Rozsiewa się , ż aż hej! No i tak przyjemnie siąść sobie wieczorkiem, czekać na zachód słońca i patrzeć, jak równo z tym zachodem otwierają się nowe kwiatki wiesiołka... Bajka!

      Usuń
    3. No to już mam wiesiołka na mojej liście:)

      Usuń
  16. Też przebywam dużo w ogrodzie.
    I też zachwycam się...
    A twoje zdjęcia przepiękne.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dokładnie wiesz, jak to jest... siedzieć i podziwiać to piękno

      Usuń
  17. Uwielbiam ogród i wszelkiego rodzaju kwiatki - Twój taras i ogród wyglądają imponująco :)))0 Fantastycznie przyłapałaś te motyle - piękne zdjęcia - pszczoła też wygląda bardzo artystycznie :))))) . Buziaki - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie dziś złapałam lepszą pszczołę... i olbrzymiego pazia królowej. Ale juz zalajkowałas na insta:)

      Usuń
  18. Duża ilość kwiatów zawsze mnie przerażała. Moja mam hoduje je wszędzie. Ale spodobał, mi się motyl. Ten pierwszy, paź królowej, nieczęsto można go spotkać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej okolicy latają stadami:), można godzinami je obserwowac. Co do kwiatów - mieszkam wśród nich:)

      Usuń
  19. Ha, widzę , że mamy podobne "zbiory" w ogródkach :) Ale właściwie chciałam napisać o tej manda- czy też sunda- villi. Cztery i pół roku temu dostałam na urodziny taką czerwoną. Zachwycałam się całe lato, a potem spróbowałam przechować. Jakoś przetrwała. No i mam ją już piąte lato :) Mój sposób na przechowanie: Bardzo mocno ją jesienią przycinam , aż mi się serce kraje. A potem stawiam na parapecie dachowego okna, które wychodzi na zachód (nie wiem, czy to ma znaczenie, ale nie będę eksperymentować). Panuje na tym parapecie raczej chłodek... Podlewam tak, jak inne domowe kwiaty doniczkowe. Czasem kwitnie do grudnia...Czasem traci kilka listków. Ale trwa :) W ubiegłym roku kupiłam dwie białe. Przechowywałam je w taki sam sposób i na tym samym parapecie. Przetrwała jedna i właśnie pięknie kwitnie :)Tunbergia to także moje ubiegłoroczne odkrycie Dostałam ją na Dzień Matki od Agnieszki i Kuby jako "czarne oczko Zuzanki" :)(bywa też nazywana "czarnooką Zuzanną" ). Nie wiem, czy jest sens przechowywać ją w zimie. Zamierzam kupić sobie w przyszłym roku nasiona i wyhodować duuużo tych zuzanek :)Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wyhoduj, może też spróbuję, ale po doświadczeniach - nieudanych - z lantaną mam obawy. Problem z przechowywaniem polega u mnie na braku takiego mocno chłodnego miejsca...a w garażu jednak za zimno. Będe próbować.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…