Przejdź do głównej zawartości

HOT 2018 - ULTRAFIOLET W DODATKU !- PARTICULARLY ULTRAVIOLET!



Dziś kolejne wyzwanie grupy PHENOMENAL US -  na górze jak zwykle hashtagi, pomagające znaleźć inne posty związane z tym wyzwaniem, wszystkie będą też zamieszczane na blogu https://dreamteamchallengemoda.blogspot.com

Ja dziś niestety bez formy... jestem chora, zmęczona, kicham i prycham, nie mam energii i tak od kilku dni - sił wystarczyło mi jednak na pewne wspomnienia z przełomu lat 70 i 80 poprzedniego stulecia, kiedy to na dyskotekach w moim liceum pojawiło się super modne, nowoczesne światło... ultrafioletowe. Światło mało miało wspólnego z oświetleniem, bo właściwie jaśniej się od niego nie robiło, ale za to robiło tak zwane "efekty ' -  mianowicie owo ultrafioletowe światło wyciągało, podkreślało, rozświetlało biel. każda biała bluzka, każdy biały biustonosz pod luźnym czarnym swetrem, każde białe zęby co jakiś czas lśniły w dyskotekowej ciemności wywołując napady niekontrolowanego chichotu i dreszcze przerażenia. Ale było fajne...

A drugi temat? Drugi jest taki:



Prawda, że Melinda pięknie dziś wygląda? Bardzo jej w tym kolorze...hm... do twarzy... A, nic nie ma ubranego? Super, to tylko oznacza, że wszystko z Wami w porządku, że nie jesteście gryzoniami, reniferami czy też pszczołami. Co ja bredzę? Nic nie bredzę, ultrafiolet to kolor, którego my, ludzie, nie widzimy. Poniżej cytat z Wikipedii:

Pierwotne ssaki mogły odbierać ultrafiolet za pomocą receptorów SWS1, jednak większość utraciła tę zdolność ze względu na nocny tryb życia przodków. Współcześnie ultrafiolet mogą odbierać niektóre gatunki gryzoni, nietoperzy i torbaczy oraz renifery. Te ostatnie dlatego, że żyją w Arktyce, gdzie ultrafiolet działa szczególnie intensywnie (cieńsza warstwa ozonowa i odbijanie od śniegu); są też wyjątkowo odporne na uszkodzenia wzroku spowodowane promieniowaniem o tej długości fali. Korzyść ewolucyjna z widzenia ultrafioletu dla reniferów to możliwość dostrzeżenia porostów (pokarm) i wilków (polujących na renifery), które pochłaniają ultrafiolet.
Niektóre owady, na przykład pszczoły, widzą promieniowanie ultrafioletowe. Również rośliny mają specjalne receptory, które reagują na ultrafiolet.
Ludzka soczewka blokuje większość światła o długości fali 300–400 nm (krótsze blokuje rogówka, z tego też powodu ludzie nie widzą nadfioletu. Fotoreceptory siatkówki są jednak wrażliwe na bliski nadfiolet, więc ludzie z afakią (pozbawieni soczewki) postrzegają go jako białawy niebieski lub białawy fiolet, prawdopodobnie dlatego, że wszystkie trzy typy czopków są w przybliżeniu tak samo czułe na nadfiolet, ale niebieskie nieco bardziej. Może to wyjaśniać zmianę kolorów używanych przez impresjonistę Moneta po operacji zaćmy w 1923.



Ale dobra, mimo różnych trudności - bo fiolet nie jest moim ukochanym kolorem -  coś znalazłam w szafie... Przede wszystkim chciałam sama dla siebie przywołać sukienkę, która ma lat.... o rany, ale na pewno jest vintage. Do mnie trafiła na początku lat 90 XX wieku, ale już wtedy na pewno nie była nowa. Jest kanadyjska, miała w swoim czasie wszyte w ramiona poduszki, które kiedyś wyrzuciłam, a od kilku lat planuję się z nią pożegnać, ale jakoś wciąż wisi.  Jest dla mnie nieco zbyt obszerna, stawiam na rozmiar 38, ale na metce jest kanadyjski rozmiar 11, nic mi to nie mówi. Marka - Allure, tym bardziej mi to obce.  Ma za to ładne detale, pamiętam, że wtedy podobał mi się najbardziej ten szeroki pasek i fakt, że owa sukienka ma fajne kieszenie.



























Druga rzecz, to bluzka - mgiełka, która zachwyciła mnie na koleżance, zachwyciła na tyle, że kupiłam ją dla siebie. Na mnie jednak nie wygląda tak ładnie jak na niej... ona ma urodę królewny Śnieżki, a ja słowiańskiej dziewoi... nie ma co porównywać.  Ale bluzeczka całkiem, całkiem - chociaż tu na zdjęciu jakoś mało fioletowa wyszła.


I kolejna rzecz z kategorii niemal vintage - kiedyś namiętnie polowałam na allegro, i upolowałam taką katankę - coś w rodzaju pseudo-zamszu, guziki z jakimiś pseudo-kryształkami, no cud - miód.  Ale może się teraz okazać całkiem na czasie,podobnie jak zarzucony gdzieś głęboko szaliczek.



I byłam pewna, że mam fioletową torebkę. Nowiuśki, nieśmigany Desigual. Nie wiem, ale jakieś zaćmienia to mam na pewno, ultrafioletowe pewnie. Bo torebka nic a nic nie jest fioletowa... ma mnóstwo granatu i innych, więc się nie nadaje na dziś.

A może to jest to, co niewidoczne dla oczu????

Komentarze

  1. Ja wszystko widzę :) Torebkę też :) Czasem jestem gryzoniem, a momentami rzadkimi nawet pszczołą ;) Uwielbiam te vintage klimaty, ach ta Twoja szafa bez dna :)) Ta bluzeczka, co to koleżance pasuje niby bardziej niezwykle malarska :) Buziaki i zdrowiej szybko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo ta bluzeczka obiektywnie bardzo piękna jest... ale ja w niej już jakoś mniej. Próbowałam ją wcisnąć mamie, ale dla niej zbyt przejrzysta nawet na top. A szafa...cóż... no spora :)

      Usuń
  2. Fiolet jest dobry do wieńca na cmentarz - i nigdzie poza tym! Bardziej rzygliwego koloru nie znam. No, brąz jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do brązu = pełna zgoda, z fioletem może sie nie zaprzyjaźnię, ale aż takich odruchów nie mam :):):)

      Usuń

  3. Fiolet to faktycznie trudny kolor nie każdemu jest w nim dobrze Twoje propozycje są ciekawe wymagają dobrych dodatków sukienka ma ciekawy fason myśle ze Pieknie w nie będziesz wyglądać życzę dużo zdrowka grypa panuje ja tez dziś u lekarza 😂pozdrawiam www.happy-woman.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie wiem, ale chyba jednak nie będę już eksperymentować z fioletem, mimo mody - wole odcienie fuksji czy różu - ale kto to wie...

      Usuń
  4. Naprawdę fiolet ma być modny? Jak ja to przeżyję?
    Jeśli ultrafiolet jest niewidoczny to Melinda nim okryta też powinna zniknąć. Tak kombinuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do melindy - tak, masz rację, ale czy musisz być tak dosłowna ?:):):). Co do fioletu - tak, ma byc modny, ale ja chyba tez tego nie przeżyję :(

      Usuń
  5. Fiolet - to jest niefotogeniczny kolor. Bo nigdy nie wychodzi na zdjęciach tak jak w realu. Ja lubię ten bardzo jasny, chłodny odcień. A Ty zdrowiej! U mnie też wirusowo, grypowo; syna kuruję i się zamrtwiam, bo niefajnie to wygląda :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ten jasny, chłodny, to jeszcze tak, u mnie mówi sie na taki odcień wrzosowy, albo liliowy. Taki typowy purple to nie dla mnie, niestety.

      Usuń
  6. Niby o modzie , a tyle info o ultrfiolecie. Całe życie człek się uczy :-)
    Fiolet to nie mój kolor, chyba, że z odcieniem różowym, taki cieplejszy, bardziej fuksja.
    Podziwiam, że tak długo przechowujesz ubrania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz:0 - ja jestem słaba w modowe klocki, to nadrabiam jak mogę :). A z ciuchami to ja po prostu mam dużą szafę :)

      Usuń
  7. Ach pamiętam ten dyskotekowy ultrafiolet, najbardziej podekscytowani byli chłopcy, gdy mogli podziwiać tym samym uroki czegoś co dziewczyny chowają pod ubraniem, a czego nie widać w świetle dziennym ;)

    Chociaż dla niektórych fiolet to kolor żałoby, tak mi całkiem przypadł do gustu, zwłaszcza ten intensywniejszy wpadający w purpurę i taką mam właśnie część kuchni.
    Melinda wygląda bardzo korzystnie zwłaszcza w tej fajnej gustownej bluzeczce i żakiecie ;)

    Kuruj się Aniu i nie daj się chorobie, ja piję swoją miksturę czosnkową i jakoś się trzymam. Tobie też proponuję czosnek, miód i witamina C, stawia na nogi ;) Dużo zdrowia Aniu Ci życzę i byle do wiosny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie dziwne męskie uwielbienie dla biustonosza było, no nie? Nie widać go, to pewnie jakiś niezwykły... teraz jakoś inaczej jest, nie ma tej magii.... A Melinda zawsze wygląda korzystnie, taka już jest :)

      Usuń
  8. A ja się nie zgadzam - :P - odcieni fioletu jest tyle, że każdy może znaleźć ten dla siebie. Nie wiem też dlaczego rzeczywiście przez całe dekady łączony był z jakąś żałobą. W zależności od odcienia może być wesoły albo dostojny, ale chyba nigdy nieobojętny. Bluzka mgiełka jest prześliczna :))) Twoje : "coś znalazłam w szafie" hahaha uwielbiam :)))) Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Purpuraci kościelni nosili fiolet, może i królowie - to zwykły smiertelnik musiał jakoś to sobie wytłumaczyć. Własnie znalazłam w szafie jeszcze jedna sukienke, fioletowa dzianinka... kompletnie o niej zapomniałam :)

      Usuń
  9. Ta Melinda to ma wcięcie! fiu fiu ;)

    Torebki nie widzę. Chyba też mam coś z oczami. Może wystawiasz nas na próbę, jak w bajce Andersena o nagim królu? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melinda jest klasa, nie ma dwóch zdań. Co do torebki - i nie zobaczysz :):):), chyba że kiedyś:):).

      Usuń
  10. To bardzo smutny, trudny i często nie twarzowy kolor. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle nie jest, niektórzy i niektóre wyglądają znakomicie - ze mnie tylko taki zdechlok :)

      Usuń
  11. Fiolet jest świetny , tylko nie dla każdego typu urody :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Ja wole jednak różowy :):):)

      Usuń
  12. Dziwne, ale jest mi dobrze we fioletach i we wściekłym różu.Jeden warunek- to muszą być nasycone i fiolety i te róże- nic delikatnego. No więc w mojej szafie królują dzianiny w takich właśnie kolorach. Jak sobie kupię jakąś włóczkę to jak amen w pacierzu będzie to coś fioletowego. Drugim kolorkiem moim to ciemny bordowy a może ciemne, czerwone wino, a trzecim, zwłaszcza na zimowe czapki to tzw. ciemna, czerwonawo-ruda cegła, nie wpadająca w brąz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SUper, bo ja owszem wściekły róż - chociaz może nigdy nie spróbowałam wściekłego fioletu... bo te pozostałe co napisałas to uwielbiam:)

      Usuń
  13. Hahaha:D Pamiętam ten ultrafiolet! Każdy stanik wydobywał:D Chłopaki mieli ubaw!

    Ta bluzeczka w róże cudna:)))
    A Ty się kuruj, bo Zorro-Meksicano przed nami!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widzisz, ale to były odlotowe czasy :). Może się jeszcze przy was do tych róz przekonam - a do zorro to wyzdrowieję, i już mam plana:)

      Usuń
  14. Fiolet jest trudny, ale bardzo przyjemny dla oka wg, mnie. Uważałam, że mi nie pasuje ale bardzo myliłam się!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to spotkało cię przyjemne rozczarowanie :) - ja wciąz mam co do tego fioletu wątpliwości :)

      Usuń
  15. Dzięki takim tematycznym wyzwaniom możemy wykazać się w tym "ultra fiolecie" i przekonać się jak to wygląda na nas :-) Aniu, twoje propozycje bardzo mi się podobają, ale szkoda, że nie możemy podziwiać ich na Tobie :( Zdrowiej kochana, buziaczki... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I za to uwielbiam te nasze wyzwania - mogę bezkarnie robić coś, co w normalnych warunkach pewnie bym uznała za dziwne :). Z podziwianiem na mnie ...hm... może czasem :)

      Usuń
  16. Pamiętam to światło, jaka w nim była cudna biel...kiedyś pod sukienka miałam białą bieliznę, musiałam zejść z parkietu ha!ha!
    Podoba mi się sukienka, chętnie bym zobaczyła ja na Tobie.
    Zdrowia życzę...pozdrawiam, buziaki Aniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wtdy było dziwnie, zabawnie i jakos tak...magicznie :). Sukienka jest na mnie teraz nieco za duża, wisi niezbyt dobrze :) - ale kto wie...

      Usuń
  17. Fiolet to faktycznie trudny kolor, ale w całej gamie odcieni można znaleźć coś odpowiedniego dla nas :))) Śliczna bluzeczka :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż jestem na etapie poszukiwań :), pewnie sie ostatecznie uda, dzięki :)

      Usuń
  18. Uwielbiam sukienki vintage - ta jest piękna! Sama bym taką ubrała np. do tenisówek i jasnego trenczu, albo bomberki. Na wiosnę jak znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę wtedy eksperymentować - ale jednak jest chyba trochę za obszerna :)

      Usuń
  19. Pięknie przystroiłaś manekiny, sukienka super a katana rzeczywiście może okazać się hitem, myślę, że super w niej wyglądasz :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę od kilku lat nie miałam jej na sobie - zrobi się cieplej, to sprawdzę:)

      Usuń
  20. Bardzo ładne są Twoje fiolety:)))sukienki retro uwielbiam:))zwiewne długie bluzki noszę najczęściej:))a żakiet zawsze przydatny:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - ja sama nie wiem, czy je lubię, czy nie - okaże sie jeszcze:)

      Usuń
  21. Sukienka to mój faworyt, ma wyrazisty kolor no i oczywiście super modny pasek :-) Ja chyba muszę nauczyć się nie pozbywać ubrań, wiele ubrań które komuś dałam teraz by mi się przydało :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się zdenerwowałam , gdy kiedyś oddałam cały stos ręcznie robionych sweterków. Niemodnych. W następnym sezonie okazały się totalnym szałem mody, pożądanym ideałem. A już ich nie było... teraz to różnie, mam dużo miejsca, to raz - a dwa, wszystko jest modne...

      Usuń
  22. W jakiejś książce, którą czytałem jedna z bohaterek bardzo lubiła fiolet, od ubrań po auto. :)

    Kupiłem Yerba Mate marki Amanda z dodatkiem cytryny. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to już konkret, tez najbardziej lubię wersje cytrynowe

      Usuń
  23. Pamiętam te fioletowe światła z dyskotek i pamiętam, jak było widać te białe biustonosze pod białymi bluzkami czy swetrami. Fajne czasy, aż szkoda, że tak szybko minęły.
    A sukienka rzeczywiście ma coś w sobie, nie dziwię się, że dalej w Ciebie wisi. Może się dowisi jednak. Fajna jest:) i ta bluzka w kwiaty również. Ładne rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, póki jest miejsce, to niech sobie wiszą. A te fioletowe dyskotekowe czasy jakoś nie chcą wrócić...

      Usuń
  24. Ja z kolei bardzo lubię fiolet, jest moim ulubionym kolorem i pewnie sporo rzeczy bym w szafie znalazła w tym odcieniu, uwzględniając oczywiście róż, madżentę itp. A ten ultrafiolet też pamiętam...To teraz już go nie ma na dyskotekach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż i magenta jak najbardziej - wręcz uwielbiam. Kłopot mam z takim biskupim, ciemnym fioletem... ale może i ten kolor oswoję. :)A co jest na dyskotekach to nie wiem, na ostatniej byłam może ze trzydzieści lat temu :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…

Pomysły na prezenty

Idą Święta.... I chyba niezależnie od wyznawanych poglądów dla przeważającej większości polskich rodzin to czas, gdy w domach gości choinka, pachnie piernikami, rodziny się spotykają, a dzieci... a dzieci i w sumie starsi też, po cichu kombinują, co pojawi się w wigilijny wieczór pod choinką.

W mojej rodzinie tradycja prezentów jest bardzo silna, a już mistrzynią jest moja mama - już od lata coś tam dzierga, wyszywa, kombinuje, już od lata nabywa różne drobiazgi i całkiem pokaźne pakunki, by grudzień nie zaskoczył jej nadmiernymi wydatkami. Najmilsze i tak naprawdę najcenniejsze są te prezenty, które ktoś zrobił sam, ale nie każdy ma takie umiejętności. Zresztą od lat  u nas w rodzinie starsze dzieci, te już piszące, pisały listy do Dzieciątka ( bo to ono w moich okolicach przynosi prezenty), a w tych listach były różne rzeczy - od "chciałabym łyżwy" do "proszę o worek pomarańczy". Ten worek pomarańczy, mający genezę gdzieś w przełomie lat siedemdziesiątych i osiem…

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …