Przejdź do głównej zawartości

W sam raz na karnawał:)

 Dawno już nie była na żadnym balu - może nigdy... a może te  sprzed lat to jednak były chociaż namiastki - sporo ludzi, wieczorowe stroje, orkiestra...w sumie mogłabym pewnie znów pójść, ale jakoś mnie nie ciągnie. Jednak jest jeszcze karnawał, więc może chociaż jakieś domówki?  Tak mnie ta myśl o karnawale i różnych imprezach natchnęła do zaproponowania Wam kilku sprawdzonych drinków - z nadzieją, że w komentarzach pojawią się nowe , nie znane mi propozycje.

Post jest spontaniczny, więc niestety nie mam możliwości przygotowania owych napitków , by je sfotografować ( no a potem , rzecz jasna, skonsumować). Do przygotowania niektórych warto mieć shaker, ale ostatecznie zakręcany słoik tez się nada. 

1.  Aperol Spritz
To chyba jedyny drink, do którego mam  własne zdjęcie, bo chociaz pojawia się na imprezach, to własciwie najczęściej mam z nim do czynienia na nartach.



Składniki:
  • 3 części Prosecco
  • 2 części Aperolu
  • 1 część wody sodowej (gazowanej)
  • kostki lodu
  • pół plasterka pomarańczy do dekoracji

Przygotowanie

Do koktajlowej szklanki  lub dużego kieliszka na wino włożyć kilka kostek lodu. Wlać (do wysokości połowy szklanki) dobrze schłodzone Prosecco, następnie Aperol - zostawiając jeszcze nieco miejsca w szklance. Dopełnić schłodzoną wodą sodową i udekorować połową plasterka pomarańczy.



2. Biała Dama / White Lady

Ten drink  odkryłam dopiero niedawno, w dodatku kiedy go odtworzyłam go w domu, to wyszło, że w miejscu, gdzie go piłam, nieco oszukiwali i podawali słabszą wersję, co moim zdaniem wcale nie było złe.  

Zdjęcie ze strony 2drink.pl

White Lady

Najpierw więc wersja oryginalna:

Składniki:
  • 40 ml ginu
  • 20 ml Triple Sec lub Cointreau ( ja używam Cointreau)
  • 10 ml soku z cytryny
Przygotowanie:
Składniki wstrząsnąć w shakerze z kostkami lodu i przelać do kieliszka koktajlowego.

A teraz moja propozycja lekkiej zmiany - 20 ml soku z cytryny, 20 ml Cointreau, i 30 ml ginu - zupełnie wystarczy :). A dlaczego to się nazywa biała dama? Otóż likier COintreau ( to jest z gorzkich pomarańczy) pod wpływem lodu/zimna  po prostu mętnieje, i drink nie jest przezroczysty tylko właśnie taki biały... mniam :)


3. Kamikadze/ Blue kamikaze

Niebieskie Kamikadze (Blue Kamikaze) jest jednym z najbardziej popularnych shotów. Zwyczajowo pije się cztery kieliszki jeden po drugim, co wydaje się mało rozsądne (stąd wzięła się nazwa drinku). Niebieskie Kamikadze można również podać w wysokiej szklance typu highball, z kostkami lodu i plastrem limonki lub cytryny dla ozdoby.
Drink składa się z trzech składników: wódki, blue curacao oraz soku z cytryny, a jego przygotowanie jest bardzo proste i szybkie. Zamiast soku z cytryny można również użyć soku z limonki.

 Zdjęcie ze strony naszedrinki.pl



Składniki:
  • wódka (50 ml)
  • likier blue curacao (50 ml)
  • sok z cytryny (50 ml)
  • kostki lodu
Sposób przygotowania:
Do shakera dodajemy kilka kostek lodu. Wlewamy wszystkie składniki i wstrząsamy przez kilka sekund. Rozlewamy wszystko przez sitko do kieliszków.

Drink jest o tyle prosty, że właściwie nic nie trzeba odmierzać - do shakera wlewa się tyle samo wszystkiego - więc jak się wyciśnie pół szklanki soku cytrynowego, to pozostałych składników też po pół szklanki...

4. Bananowe daquiri
Tak wiem, brzmi dziwnie... jak mi to zaproponowano, uznałam, że absolutnie nie, nie pijam niczego słodkiego. Ale zaufałam tej barmance...bo to moja bratanica, jest doskonała :). I tak, to było to - świetny, bardzo przyjemny, wcale nie słodki drink. 

Bananowe daiquirizdjęcie ze strony kwestiasmaku.com

I uwaga - podaję oryginalny przepis, ale będą też modyfikacje:

Składniki na 1 porcję: 

1/2 banana,

 40 ml białego rumu, 

2 ml likieru bananowego, 

20 ml świeżo wyciśniętego soku z limetek, 

2 łyżeczki cukru lub syropu cukrowego

 3-4 łyżeczki kruszonego lodu.


Przygotowanie:

Banana pokroić na plasterki i razem z pozostałymi składnikami oraz 2 łyżkami kruszonego
 lodu zmiksować w mikserze.
Koktajl przelać do dużej koktajlówki.
Co do modyfikacji - a kto by się tam babrał z bananem i likierem bananowym, po prostu
 nalezy nabyć karton nektaru bananowego i już. Podobnie z dodatkiem cukru czy syropu 
cukrowego - ja nie daję, ale jak ktoś woli słodsze, to proszę bardzo. Czyli sok bananowy,
 rum, limonki, lód. I niebo w gębie:). 




No to, podsumowując, co wybieracie? Ja chwilowo gorącą herbatę,  ale może będzie jakaś okazja....
Smacznego :)

Komentarze

  1. Aperol musiałam sobie wyguglować...niektórych składników na oczy nie widziałam, prosta kobieta jestem. A czy po tych drinkach nie ma kaca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No po jednym nie ma... po dawce stosownej pewnie jest :), a dawkę to już jednak proponowałabym osobniczo dobierać. Moim zdaniem wszystko, co ma dużą dawkę soku cytrynowego wchłania się dość łatwo, towarzystwo witaminy c łagodzi skutki spożycia :). O Aperolu pisałam już kilka razy( zwykle we wpisach narciarskich) - od kilku lat jest dostępny w Polsce bez problemu, chociaż ja zwykle przywożę ze źródełka, czyli z Włoch albo z Austrii:). Pozostałe składniki też akurat są dostępne, bo czasem w składnikach niektórych drinków rzeczywiście jakieś dziwne dziwności...

      Usuń
  2. Wow pysznie wyglądają wszystkie, a że lubię banany, to ten ostatni przypadł mi do gustu. Z reguły piję alkohol bardzo rzadko, a jak już to na domówkach zwykłego drinka, czyli sok lub cola z wódką. Jest jednak taki drink, który mi zasmakował, Mohito :) Z pewnością o nim słyszałaś. Podaję linka do przepisu :)
    https://www.kwestiasmaku.com/przepis/mojito
    Można zamiast wody gazowanej jeśli ktoś woli słodsze dodać 7-Up

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście znam mojito czy tez mohito (licho w końcu wie jak to sie powinno pisać), to bardzo przyjemny, dosyć podstawowy drink - ma taki letni charakter moim zdaniem, przez dodatek mięty. Mam z nim związana bardzo ciekawą, zabawna historię - kiedys w niewielkim hotelu na jakies maleńkiej greckiej wysepce ( chyba to było na Patmos, ale nie jestem pewna) mąż mi zamówił właśnie mojito/mohito, w barze przy basenie. A barman..cóż... cytrynę zerwał z rosnącego obok drzewa, miętę wyrwał z grządki za barem - idealna świeżość składników była, urocze :).

      Usuń
    2. Faktycznie, smak tego drinka jest taki delikatny i orzeźwiający. A spróbowanie tego trunku w taki oryginalny sposób przyrządzenia jest do pozazdroszczenia, musiało to być ciekawe doświadczenie dla Was :) Mieć takie drzewko limonek i krzaczek mięty w swoim ogrodzie i można się degustować naturalnym napojem Bogów :)

      Usuń
    3. Miętę mam, gorzej z tymi limonkami :)

      Usuń
  3. Uwielbiam kamikadze! Z tym, że idzie w nogi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety nadmiar alkoholi idzie we wszystko, więc raczej kończę na bezpiecznej liczbie shotów :)

      Usuń
  4. Kamikadze jest Ok ale ten ból głowy dzień później już nie jest OK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie da się ukryć, iż w przypadku pewnego nadmiaru...

      Usuń
  5. Kusisz, oj jak kusisz... :) Niestety ja nie spożywam i właśnie dotarło do mnie, co tracę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja spożywam okazjonalnie, i własnie to, co dobre :)

      Usuń
  6. Aniu super pomysł z tymi drinkami i nie znam wielu drinków, a warto je znać. Ja zawsze piłam jeden mochito:) Dawnej zbierałyśm'y się w takiej knajpce z retro dyskoteką o nazwie Tiger Tiger i tam super to mochito było. Po śmierci przyjaciółki już się nie zbieramy, buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś wybierzecie się tam,by wypić takiego wspomnieniowego drinka...

      Usuń
  7. Az milo poczytac. Ja wybieram Aperol Spritz ze wzgledu na pomarancze - za ich piekny, cieply kolor i za skojarzenie ze sloncem i latem (bo u mnie mokro, ciemno i ponuro). Cheers!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpisuję tutaj, bo nie ma okna komentarzy...
      Niedawno piłam drink mohito i chociaż nie lubię mięty, bardzo mi smakował. Świetne orzeźwienie, zwłaszcza latem.

      Usuń
    2. do Jagody: APerol Spritz jest rozkoszny, a pomarańcze z niego zawsze wyjadam. A teraz... teraz lezą przede mna pomarańcze, własnie przyjechały z Sycylii - trzy odmiany, Moro, Tarocco, i Navellina. Nie moge sie zdecydowac, które najsmaczniejsze :). Uwielbiam pomarańcze.

      Usuń
    3. do Ady - tak, ja tez przez chwile niczego nie widziałam, jakas awaria musiala być. Mohito jest doskonałe, latem robię czasem nieco słabszą wersje, za to cały dzbanek :)

      Usuń
  8. Przypomniałaś mi czasy, gdy jeździło się po alkohol na Słowację, a może do Czech - w każdym razie to był strumień różnych drinkowych napitków. DUUUUŻO wtedy kombinowaliśmy - były jakieś warstwy, kolory.
    Dla efektu WOW musi być grenadina - a co się tam poza tym wleje i ile parasolek zaczepi ;) :D, nie ma już chyba znaczenia hhahah.
    Ale to jednak Margarita jest moim wyborem number 1 .
    No wiesz ... antybiotyk biorę, a tu takie kusicielstwo popełniłaś hihih .
    Na zdrowie - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz Margaritę, to spróbuj Białej Damy - to bardzo podobny klimat :). A wyjazdy do południowych sąsiadów na zakupy to jeszcze całkiem niedawno uskuteczniałam :). Parasolki kiedyś nabyłam i lezą w szufladzie - nikt jakoś ich nie chce :(

      Usuń
  9. Wow świetnie to wygląda :-)
    jak będzie okazja to zrobię , chcociaż ja nie mogę pić , a szkoda , takie śliczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie sa jakies bezalkoholowe wersje :)

      Usuń
  10. A ja niestety nie przepadam za koktajlami. Alkohol dla dobra własnej głowy pijam raczej bez dodatków, wtedy mniejsza szansa, że mi uderzy do głowy i spowoduje jej bolesny poranek i następny dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze najepszy jest wybór :). A po jednym jest ok, gorzej jak przychodzi ochota na kolejne :)

      Usuń
  11. Niestety nic nie wybiorę. Ale kiedyś preferowałam oryginalny remy martin, czasem rum z coca colą a ze słodkich -malibu- a wszystko w takich obłędnych ilościach, że półlitrowa butelka malibu starczała mi na rok, półlitrówka rumu najczęściej kończyła jako "podprawiacz" do pieczeni, a kieliszek remy martin wystarczał na całą noc zabawy.
    Niektórzy życzliwi uważali, że mnie to wystarczy podać cukierki "kukułki" a gdy ich kilka zjem to też będę chora.
    W młodości przeszłam WZW typu B.
    No popatrz, faktycznie jest karnawał a ja o tym zapomniałam. Dzięki za przypomnienie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z koniakiem mm problem, podobnie jak z whisky - nie wchodzi mi nic a nic. Potrafi cudownie pachnieć, pięknie wygląda, i na tym poprzestaję. Nie mogę przełknac, taka jestem prosta niestety :):):). malibu niestety za słodkie - ale rum z colą to już cos :)

      Usuń
  12. U mnie to zależy od okazji i dnia. Czasem lubię sobie wypić jakiś oryginalny drink, na co dzień wolę jednak wino lub piwo. :)

    No nie będę odciągał nikogo od tych czytników. Ale sam sobie nie sprawię raczej. Niby tak, jednak po co poszerzać sferę wpływu różnych służb na nasze życie. Na razie wystarczy mi taki smartfon jaki mam obecnie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piwo tylko niektóre rodzaje, wino tak, oczywiście tylko czerwone wytrawne, a dobry, wytrawny drink.... też tylko czasem :).

      A co do smartfonów - na szczeście jest wybór :)

      Usuń
  13. Ja dziś Kochana wybieram banankowe, baaardzo potrzebuję deseru ❤ Super post, narobiłaś smaka, ale nie na bal 😅 Buziaki 😙

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, masz rację, to coś na pograniczu deseru - i tak od teraz będę to traktować. Ja chwilowo jednak nic, bo chyba by się z tymi wszystkimi gripexami, aspirynami i innym świństwem za bardzo pomieszało :(

      Usuń
  14. Sto lat nie piłam drinków ;)
    Źle na mnie wpływają. Nieraz się po nich po prostu...duszę.
    Chyba mam alergię na alkohol ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście na tę przypadlośc nie cierpie :) - i czasem pijam :). Ale swoją drogą dobry tekst - a wiesz, nie napiję się, bo mam alergię :)

      Usuń
  15. Byłam pewna, że stroje będą. Bo ja alkoholu nie mogę ze względu na leki. Buuu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem tez nie mogę , ale to zwykle jakiś czas tylko. A stroje.. jutro będzie może sukienka jakas, ale taka codzienna. Nowe wyzwanie :)

      Usuń
  16. Ralph Lauren sklep www jest miejscem, w którym z powodzeniem znaleźć można odzież dla każdego. Są to ubrania najwyższej jakości, znane i doceniane na całym świecie
    ralph lauren sklep www

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…