Przejdź do głównej zawartości

Jaka tu nuda lalalalala...

Nic się nie dzieje lalalalala...

No może i coś tam się dzieje, ale ogólnie nuda straszliwa. Po krótkim okresie zawodowej aktywności teraz muszę trochę poczekać na efekty. No dobra, wczoraj musiałam pojechać dość daleko, a o tym kompletnie zapomniałam. Przypomniano mi przedwczoraj wieczorem....  nie byłam aż tak zdziwiona,  ze ktoś coś ode mnie chce, bo miałam w kalendarzu pewną podpowiedź... dwie tajemnicze literki, bez miasta i godziny ... dobra, pojechałam.

Jeszcze dzień wcześniej samochód zaczął wyświetlać dziwną kontrolkę, o której w instrukcji jest tylko enigmatyczne"proszę skontaktować się z serwisem". Skontaktowałam się, w efekcie auto jest tam już trzeci dzień, a panowie mnie telefonicznie przepraszają i twierdzą, że pierwszy raz spotkali się z takim czymś. Nie zmienia to faktu, że auta nie mam, a na moim zadupiu bez auta to jak bez ręki.

Poszłam jak po swoje do jednego sklepu. Duży, znany, w wielkim centrum handlowym. No cóż, właśnie w remoncie. A kurteczka, nad którą się zastanawiam, owszem jest dostępna przez internet, ale jest na tyle nietypowa, że chciałam wyjątkowo najpierw przymierzyć, a tu nic.

Czekam na paczkę. Napisali grzecznie, kiedy będzie, ale im nie uwierzyłam, bo akurat z tej firmy zwykle nadchodzą z lekkim opóźnieniem. Tym razem nie skłamali, a ja byłam właśnie na owym wyjeździe. Tak, mąż miał być  w domu, a oni napisali do mnie maila, że paczka dostarczona. O 15.26 - wszystko pasowało. Tylko że mąż  o tej godzinie jeszcze w domu nie był, a po paczce ślad zaginął. Istnieje duża szansa, że ma ją ktoś z sąsiadów - ale nadal żaden się nie ujawnił, a mnie trochę głupio latać po okolicznych domkach pytając z nadzieją czy to oni...

Książki mam odebrania w empiku w mieście. Ale nie mam auta, więc nie mam jak po nie jechać :(. Peleryna do następnego modowego wyzwania na mnie czeka, kochana koleżanka podzieliła się ze mną swoim dobytkiem i pomysłem - ale nie mam czym po nią jechać, nie będzie więc nowego wyzwania w poniedziałek :(, a przynajmniej nie takie jakie bym chciała.

No dobra, przynajmniej bażanty biegają po ogrodzie jak co roku:



Teraz też jeden dumnie kroczy, uznając moje włości za swoje. Coś tam dziubie w ziemi,  potem stanie, dostojnie się porozgląda... one są takie piękne...

Komentarze

  1. Aniu nie martw się, są dni , które trzeba przeżyć i zapomnieć. Uśmiech łagodzi wszystko, wysyłam Ci wiele. Z wyzwaniem dasz radę, wiem ...wierzę , że coś pokombinujesz. Bażanty masz wyjątkowo piękne i to jest to co cieszy, buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje pięknie za uśmiechy:), z wyzwaniem się zobaczy - a bażanty...ech... on sa naprawdę piękne

      Usuń
  2. Problemy i kłopoty zawsze chodzą stadami. Miałaś hossę no to masz teraz bessę. Możesz tylko z filozoficznym uśmiechem na ustach przeczekać.
    Tutaj miałam nieco podobną historię w temacie przesyłki kurierskiej. Coś się tam w firmie popiprztoliło w ich
    systemie i wpierw przesyłka nie mogła trafić w ręce kuriera. Potem raz podobno nikogo nie było w domu o czym wiadomość kurier wrzucił do systemu, a potem wrzucił wiadomość, że nie mógł jej dostarczyć w godzinach pracy, a potem szukali przesyłki około tygodnia. Wreszcie dotarła, ale w takim stanie,że ją obfociłam, bo była wyraznie w stanie naruszonym zębem czasu, w sensie opakowania.
    Bażanty są piękne! Do kompletu można by jeszcze dorzucić duże oczko wodne i kaczusie mandaryńskie.
    A moja znajoma ma w ogrodzie podgrzewane oczko wodne i hoduje w nim rybki koi, 5 sztuk.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabo jakoś tę hossę pamiętam, a może ona jakaś słaba była... nie w tym rzecz, by nadmiernie narzekać, to fakt, ale jakoś się tak zdołowałam. A z kurierami miałam do tej pory naprawdę dobre doświadczenia, wszyscy kumaci i albo dzwonili, albo chociaż sms jakiś... a tu nic :(. Oczko wodne kiedyś chciałam, ale za dużo z tym jednak babrania - za to nabyłam szklarnię i teraz na nią czekam. Tez może będę w nij coś podgrzewać :)

      Usuń
  3. Faktycznie, zbieg okoliczności niefortunny, może paczka się odnajdzie jednak?
    Odwiedziny bażantów niechaj zrekompensują wszelkie niewygody i niedostatki, cierpliwość wystawiona na próbę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bażanty waśnie mają swój czas, co roku o tej porze biegaja nam po ogrodzie i po okolicy - potem latem siedzą pochowane i wychowuja młode chyba albo co. Teraz pora na pokazywanie jakie sa piękne

      Usuń
  4. No to faktycznie jakieś fatum Ci dopadło, żeby na jedną osobę aż tyle. Wiem coś o tym jak to jest mieszkać na zadupniku, u nas też bez samochodu ani rusz. Jednak pamiętaj Aniu, że po chudych dniach przyjdą te tłuste :) A bażanty masz piękne i jak pisze anabell coś tam jeszcze dorzucić i widok zrekompensuje wszelkie niepowodzenia losowe.

    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakoś dam radę, mam nadzieję, że na popołudnie to auto mi zrobią - a na bażanty wciąz patrzę :)

      Usuń
  5. No ja tu u Ciebie żadnej nudy nie widzę, wręcz przeciwnie, dzieje się ha!ha!
    Też miałam taki przypadek z samochodem, kontrolki zwariowały i...od jednego do drugiego, szkoda gadać, trwało to 5 dni.
    Nie wiem co z moim wyzwaniem bo wszystko zależy od pogody, ja mogę robić zdjęcia w niedzielę i nie wiem czy śniegiem nie sypnie a poncho dość cienkie.
    Mam nadzieję, że paczka się odnajdzie.a jak nie to będzie na męża, przecież miał być w domu. Pozdrawiam, miłego dnia...buziaki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz zrobić zdjęcia w mieszkaniu :). Wiem, to nie to samo, i nie zawsze jest na to przestrzeń. Moje autko na szczeście ma jeszcze gwarancję, wprawdzie już te przedłużoną, ale to i tak problem panów w serwisie znaleźc co mu dolega...

      Usuń
  6. Tak to bywa, niestety, czasami dzieje się aż za dużo w jednym czasie. Z paczką mój mąż miał podobnie, że niby dostarczona, ale nie była oczywiście, więc skontaktował się z kimś nad kurierem i sprawa ruszyła z kopyta można by rzec. Wszystko skończyło się dobrze, ale nerwy były, bo przesyłka pięć stów była warta. Także uszy do góry, wszystko się wyjaśni a z autami tak bywa. Też to znamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paczka już wiem gdzie jeste, autko naprawili, ale znów ta kontrolka świeci... niech to licha :(

      Usuń
  7. Ja zawsze twierdzę, że inteligentni ludzie się nie nudzą :)))) Piękne ptaszydła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze twierdze, ze nie jestem inteligentna.

      Usuń
  8. U mnie bażanty i stada saren pod oknami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbys mieszkała w tym domu obok?

      Usuń
    2. To bardzo możliwe :)

      Usuń
    3. To może przy okazji swojego odsnieżania machniesz tez moje podwórko?

      Usuń
    4. W życiu nie trzymałam w rękach łopaty.
      Nie odśnieżam. Chromolę.

      Usuń
    5. ja trzymałam - do zdjęcia :)

      Usuń
    6. Do zdjęcia to ja na traktorze siedziałam :)

      Usuń
  9. Przygodę z paczką miałam już 2 razy - najlepsze jest to, że w ogóle nie mogłam dojść jaki to był kurier. Ani jednej ani drugiej nie odzyskałam, wprawdzie były to bardzo małe ceny, ale ciągle się zastanawiam gdzie te rzeczy właściwie są.
    Będzie dobrze - challenge poniedziałkowy od razy poprawi aurę :)
    Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paczke niby się odnalazła, ale sąsiada nie ma w domu:(. Na wyzwanie na razie nie mam siły, ale kto wie?

      Usuń
  10. Coś mi się zdaje, że to Ty uznajesz bażancie włości za swoje.
    I to uważasz za nudę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś logika w tym co piszesz jest, one tu były wcześniej...

      Usuń
  11. HA,Ha,HA,nie mieszkam na takim strasznym" zadupiu",ale bez samochodu .....zgroza :)))) Kiedys dawno,dawno temu mialam Forda,cos z nim bylo nie halo bo regularnie co kilka dni meldowalam sie w serwisie . Panowie znali mnie juz tak dobrze,ze nie musialam sie umawiac .....otwieralam drzwi z niepewna mina a pan mowil " To co pani Reniu to co zawsze: kawa i naprawa :))) W efekcie forda zamienilam na inne auto i o kawie w serwisie musialam zapomniec .....szkoda :)))) Teraz z perspektywy czasu nawet nie wspominam zle tych "ekscytujacych przezyc " :)))))))))))))))))) Trzymam kciuki za rozwiazanie wszystkich problemow ,buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moim poprzednim autkiem tak miałam - wprawdzie nie psuło się, ale gwarancja wymagała przeglądu co 20 tysięcy, co oznaczało moje częste wizyty w serwisie - z panami sie niemal zaprzyjaźniłam... teraz powoli idzie w tym samym kierunku, chociaz marka inna :). Oddali mi niby naprawione auto, a kontrolka znów świeci.

      Usuń
  12. Ha! Zadupie??? A co powiesz na moje??? Pewnego pięknego dnia, w styczniową środę, mój A. musiał zostawić nasz piękny, wysłużony wóz w warsztacie. Dowiedział się, że najwcześniej w przyszłą środę się za niego wezmą. No i się zobaczy, co dalej.... My. Tu. U. Nas. Bez. Auta. Przez. Minimum. Tydzień...... Przeżyliśmy.... jakoś.... Mój A. zasuwał do wsi na rowerze po rzeczy niezbędne. Ja doszłam do wniosku, że pogoda super - ani za ciepło, ani za zimno, więc muszę wykorzystać dni bez samochodu tak, jak na to zasługują : spacerami po rzeczy niezbędne do wsi (no bo kto mnie zmusi do spacerów do wsi, skoro auto przed domem...) . Finał: Po moich wspaniałych spacerach do wsi, z których byłam dumna niezwykle, padłam po prostu. Już przeszło tydzień kuruję się intensywnie .... Nie wiem, czy to przypadek, czy też zachłyśnięcie się smogiem.... Bażanty u nas tak samo bezczelne :) ... A czy mogę wybrać się do Ciebie, gdy już będziesz mieć tę szklarnię?.... Moja K. wybrałaby się z dziką chęcią ze mną, uprzedzam lojalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, nie będziemy sie licytowac na jakośc naszych zadupi:). Na oględziny szklarni zapraszam, przyjedźcie koniecznie, K. też. Jeszcze nie dojechała, ma być w ciagu 3 tygodni, a potem trzeba ją będzie poskładać. A nasina tych niebieskich tunbergii znalazłam, ale niestety nie przysyłają do POlski :(.

      Usuń
  13. No to faktycznie nic się nie dzieje.
    Wściec się można z nudów...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż się wściekam :). Właśnie napadało sniegu, jest biało, ślicznie, cicho...

      Usuń
  14. Oj, bez samochodu to naprawdę jak bez ręki. Ja mój muszę też odstawić do mechanika i na myśl o skomplikowanej logistyce nie mogę zebrać się w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj Anno, obyśmy tylko takie kłopoty mieli:) Co nie zmienia faktu, że wkurzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, ale jak tak wszystko się wali, nawet jeśli to bzdury..sama wiesz, jak potem jest. A paczkę już mam, auto też, wprawdzie nadal coś mu sie tam wyświetla, ale to już nie takie wazne :).

      Usuń
  16. Ralph Lauren sklep www jest miejscem, w którym z powodzeniem znaleźć można odzież dla każdego. Są to ubrania najwyższej jakości, znane i doceniane na całym świecie
    ralph lauren sklep www

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

ART - DZIKUSKI CAVALLIEGO - CAVALLI'S WILDINGS

Jest poniedziałek, to jest wyzwanie - przyznam, że dziś jak dla mnie najtrudniejsze z dotychczasowych. No bo z czym kojarzą się dzikuski Cavalliego? Dla siebie samej i dla moich mniej zainteresowanych modą czytelniczek i czytelników - krótka informacja:

Roberto Cavalli urodził się w 1940 roku we Florencji. Swoją pierwszą kolekcję zaprezentował w paryskim salonie Prêt-à-Porter w roku 1970. Pierwszy butik otworzył w 1972 r. w kurorcie gwiazd - Saint Tropez i od razu zdobył serca bogatej klienteli pełnymi przepychu kreacjami.
Kolejne sklepy otwarte w Wenecji, Paryżu, Nowym Jorku, Mediolanie, we Florencji, na Capri czy w Dubaju cieszyły się od początku swojego istnienia wielkim powodzeniem. Na początku lat 70. Cavalli opracował rewolucyjną metodę umieszczania nadruków na skórze i zaczął wytwarzać patchworkowe akcesoria.Jego znakiem rozpoznawczym od początku były   zwierzęce wzory - cętki, panterka i paski zebry. Projektant łączy je z żywymi, jaskrawymi kolorami i złotem. No i poczułam, że …

Zimowy kapelusz - Winter Hat

DREAM TEAM CHALLENGE



#dreamteamchallenge#dreamteam#zimowykapelusz#winterhat


#dreamteamchallengekapeluszzimawinterhat


No tak.... w ciągu ostatnich dwóch lat poznałam mnóstwo wspaniałych pań, kobiet, dziewczyn.... jak zwał, tak zwał, ale wspaniałych osób kochających modę i ciuchy. Ja tu sobie w kąciku cichutko za Melindą się chowam, a tam wszędzie pięknie. Na tyle pięknie , na tyle wspaniale, że zapragnęłam zrobić co jakiś czas to samo, co niektóre z tych wspaniałych dziewczyn. Post  w określonym dniu o określonej w tytule tematyce - pod egidą DREAM TEAM.

Tylko jest jeden kłopot - jestem z tych, co zimą z gołą głową. Tak, wiem, niezdrowo, narażam się na choroby, łysienie, tracę ciepło przez głowę, zaraz będę jeszcze starsza niż jest i w ogóle samo zło. I zaczęłam w głowie szukać, co ja z tą zimową głową mam. I odkryłam, że jednak coś mam :):):).
Coś, a nawet trzy cosie, wobec tego startuję z tym zimowym kapeluszem.

1. Co jest zimą? Zimno. A co jest jak jest zimno? Śnieg. A jeśli śnieg, to…

Rodzinne pamiątki

Ten post dedykuję Margot z bloga http://iameverywoman.eu - ona już kilka razy napisała o tym, co w moim odczuciu jest bardzo ważne, i co łączy nas z naszymi przodkami - o tym, co trwa w naszych rodzinach, przekazywane z pokolenia na pokolenie, co jest piękne już samą patyną czasu, a co zwykle jest też piękne samo w sobie.

Ze strony mojej mamy moja rodzina dość dobrze zna swoje korzenie, mamy dobrze opracowane drzewo genealogiczne, sporo fotografii, trochę starych książek, i sporo wspomnień. Ze strony mojego taty jest nieco słabiej, ale też sporo wiem. Niestety nigdy nie poznałam mojego dziadka, ojca mojego taty, bo zmarł nim jeszcze moi rodzice się poznali, za to babcię na szczęście tak.

 Ja jednak  nie o historii rodziny chcę tu pisać, tylko o pewnym wyjątkowym przedmiocie, który po babci odziedziczyłam. To maszyna do szycia - cudowna, stara singerka, powstała na początku XX wieku, do dziś działająca.
Niestety zdjęcia są dosyć słabej jakości,  maszyna jest tak ustawiona, że trudno ją…